Dlaczego jestem gruba?

Długo o tym myślałam, zanim zaczęłam o tym pisać. Bo społeczeństwo nie lubi grubych ludzi. Paradoksalnie – ja też nie. Dlaczego? Bo to kojarzy się z czymś złym, nieatrakcyjnym… grubi ludzie często o siebie nie dbają, więc to też implikuje sposób, w jaki ich postrzegamy. Bo nie mieści się to w kanonach piękna, bo to niezdrowe i niemodne.

I wtedy usłyszałam, w różnym czasie, od różnych ludzi, również obcych, usłyszałam „Jesteś ładna, ale nie możesz tak wyglądać! Będziesz ładniejsza, jak schudniesz!”
Wiem, co pomyślicie – że to wcale nie chodzi o to, żeby być ładnym czy atrakcyjnym. No ale może to nie jest tak, że to o to chodzi, ale każdy chce być w jakiś sposób ładny i atrakcyjny. KAŻDY. A już szczególnie kobiety.

Powzięłam więc próbę kolejnej diety (nawet skonsultowałam się z dietetykiem!), tym razem mądrej, a nie uderzeniowej, zaczęłam regularnie ćwiczyć i… schudłam 4kg w trzy miesiące. Wysiłek zupełnie nie wymierny w stosunku do wyników, więc w gruncie rzeczy dałam sobie spokój. Chociaż i tak na stałe wprowadziłam pewne dobre nawyki żywieniowe, nie przestałam też regularnie ćwiczyć (mimo licznych kryzysów).

Poszłam nawet do lekarza, nawet do pięciu, bo pomyślałam, że może coś z moim organizmem nie halo. No i w sumie wyszło, że trochę nie halo, ale nie, żeby AŻ TAK. No to próbowałam dalej. I dalej nic. Ostatecznie postanowiłam więc dojść ze swoim ciałem do jako-takiej akceptacji.

Nie myślcie sobie, że ja nie wiem, że otyłość (tak, OTYŁOŚĆ) jest niezdrowa. To choroba. I to wcale nie jest ładne.
Ale można z tym żyć i działać tak, żeby nie było bardzo nieestetycznie. Kiedy wstaję rano z łóżka moją pierwszą myślą wcale nie jest „Jestem gruba, dziś jest ten dzień, kiedy rzucę się z tego powodu pod pociąg”. Nie. Umiem cieszyć się tym, co mam, a ciało to nie wszystko. Zostańcie ze mną, a opowiem Wam, jakie mam ciekawe życie 🙂

happy

You Might Also Like

  • Kochana, Ty jestes piękna i niezwykle atrakcyjna, a Twoja otwartość i pewnośći siebie tylko dodaje Ci kobiecości którą wprost proieniujesz.

    • Dziękuję, Michael – o ile to jeszcze możliwe, spłoniłam się panieńskim rumieńcem na te słowa! <3

  • Coolca

    Jesteśmy grube i nam z tym dobrze…

  • piękna i już!

    • Po prostu dobre zdjęcia!

  • Brzezio

    Aćka szacuken! zawsze lubiłem ludzi z dystansem do wszystkiego 😀

    • Wiesz dystansu też trzeba się nauczyć. To przychodzi z czasem 🙂

  • Anita

    prawda jest taka ,że nigdy nie wpasujemy się w dany konon piękna … My zawsze możemy powiedzieć ,że jesteśmy ideałem Rubensa 🙂 jeśli akceptujesz siebie inni też,Cię akceptują 🙂 rozmiar nie ma znaczenia , liczy się wnętrze człowieka , nie koniecznie sam wygląd!
    pozdrawiam cieplutko A.:)

  • Aleksandra

    Wiesz, trudno teraz o takie kobiety jak ty! Po świecie chodzą smutne wieszaki, katujące się dietami. Patrząc na Ciebie, mam ochotę dalej życ ze swoją wagą i niczym sie nie martwic! <3 Świetna jesteś, tylko tak dalej

  • troska

    Ja myślę, że to kwestia tarczycy. Też tyję i pomimo zdrowego jedzenia (nawet diety bezglutenowej! dodaje dużo energii, ale nie odejmuje kilogramów), dużej ilości ruchu wcale nie chudnę. To orka na ugorze jest zrzucić choć kilogram. Podziwiam za akceptację, bo mi to niesamowicie trudno przychodzi…

    • Okazało się, po latach leczenia tarczycy – że to jednak nie to. Dojść do tej względnej akceptacji nie było łatwo, wciąż trafiają się gorsze dni 🙁

  • Śliczna jesteś i tyle w temacie Twojej grubości 😉

  • wysmukła

    no bez przesady ….a tym śliczna …… może lepiej dobrze zrobiona

    • Dobre zrobienie się to połowa sukcesu!

  • wysmukła

    w Twoim przypadku to raczej 90% a jak masz dobrego krawca to nawet 94 %

    • No, ale wiesz, że nie szyje się ciuchów na twarz, nie?

  • wysmukła

    no właśnie to jest to Twoje 6 %.

    • Ironia.

      No jestem pod wrażeniem. Doprawdy.

  • Taka Sobie Ja

    Bardzo cieszę się, że natrafiłam na Twojego bloga. Jestem gruba i bardzo mi z tym źle. Mam 60 kilo nadwagi ( z różnych przyczyn – żarcia oczywiście też) i czuję się naprawdę tragicznie. Wcale nie jest mi z tym dobrze, o poczuciu atrakcyjności nie wspomnę. Zawsze byłam malkontentem, ale teraz brak mi wiary nawet we własną inteligencję. Z podziwem czytam Twoje wpisy, bo dają mi poczucie, że można inaczej.

    • Cieszę się, że napisałaś – zmotywowałaś mnie, żeby mniej zaniedbywać bloga jednak 🙂
      I nie martw się – jakby się uprzeć i dokładnie policzyć to mam pewnie też z 60kg nadwagi, ale ‚tylko’ 40 dzieli mnie od wagi marzeń 🙂
      Poza tym – zdradzę Ci tajemnicę – otoczenie będzie Cię postrzegać tak, jak im na to pozwolisz – to tylko kwestia Twojego charakteru i osobowości.
      Pozdrawiam bardzo ciepło!

  • Na Twojego bloga natrafiłam przypadkiem i bardzo się cieszę. Jakoś tak raźniej jest, jak ma się świadomość, że jest ktoś, kto też walczy z podobnymi problemami. Większość sytuacji opisanych przez Ciebie na blogu sama doświadczyłam, z tym, że mnie brakuje Twojej przebojowości i wiary w samą siebie. Moim problemem od najmłodszych lat też jest otyłość. Jej konsekwencje odczuwam każdego dnia, i nawet nie chodzi mi tu o te zdrowotne, bo na szczęście tutaj nie jest najgorzej(przynajmniej jak na razie), ale bardziej o to jak mój wygląd wpływa na psychikę. Zawsze z tego powodu byłam bardziej wycofana i raczej stroniłam od ludzi. U każdego, kto na mnie patrzy widziałam oskarżające spojrzenia i wrogość. Nawet pewnego razu niezbyt miło odburknęłam pewnej Pani na przystanku: co sie Pani tak gapi? W odpowiedzi, ku mojemu zdziwieniu usłyszałam tekst: bo mi sie Pani podoba. Chyba nie musze pisać jak bardzo mi sie wtedy głupio zrobiło. Ale ta sytuacja troche mi uświadomiła, że nie każdy mnie postrzega tak, jak mnie sie wydaje. Na szczęście powoli od kilku lat to sie zmienia, za sprawa pewnego Pana, który pozwolił mi bardziej uwierzyć w siebie. Chociaż i tak niekiedy dopadają mnie chwile zwątpienia i zastanawiam się co On wogóle ze mną robi?! Na szczęście szybko mijają i mogę o sobie powiedzieć że jestem gruba i czasem bywam szczęśliwa. Jeszcze tylko dodam, że bardzo fajnie się Ciebie czyta i koniecznie pisz więcej i częściej, pozdrawiam Magda

    • Hej! Dzięki za miłe słowa, zawsze dodaje mi to wiary w prowadzenie tego bloga.
      Nie martw się, też się czasem zastanawiam, co On ze mną robi, ale chyba bardziej ze względu na mój podły charakter, niż wygląd. No i nie ukrywam, że dołożył swoje do mojej walki z kompleksami. Wszystkiego można się nauczyć!
      A tak z ciekawości… jak do mnie trafiłaś?
      Pozdrawiam najcieplej!

      • Magda

        To oczywiście magia Facebooka 😉

  • Pingback: Dlaczego jestem gruba? | Jestem gruba. I szczęśliwa.()

  • Katarzyna

    Bycie grubym to nie najgorsze co może się w życiu przytrafić- tak jak napisałaś w innym wpisie. I ja w to głęboko wierzę. Myślę, że właśnie różne desperackie próby schudnięcia doprowadziły mnie do otyłości. Bo od zawsze byłam „za gruba”, od zawsze to słyszałam. A teraz jak widzę moje zdjęcie sprzed 15 i 10 i 5 lat to tęsknię do tamtych czasów gdzie moim zdaniem (patrząc z perspektywy czasu i doświadczeń) byłam w sam raz! Ale wszystkim byłam za gruba i słuchając innych wpędziłam się w dużo większe kłopoty. Dlatego nigdy nie rób niczego pod czyjeś dyktando, kocham siebie, lubię siebie, mój narzeczony mnie kocha i patrzy na mnie ze szczerym płomieniem w oczach i to jest najważniejsze. Lubię większość aspektów mojego życia i jestem z nich zadowolona i dziękuję za nie Bogu. A to, że jestem gruba? No cóż.. staram się zdrowo odżywiać i systematycznie ćwiczę (bo lubię), a efekty przyjdą, albo nie, okaże się, ale nie pozwolę już żeby kwestia schudnięcia urosła do rangi celu mojego życia i mi je systematycznie niszczyło. Za 2 miesiące wychodzę za mąż.. mam sporo rzeczy niezałatwionych, nieprzygotowanych, nieprzemyślanych, ale nie świruję przez to bo nie to jest najważniejsze. Wyznaczam deadliny i odhaczam rzeczy do zrobienia z listy. Schudnięcie już nie jest jedną z nich. Bo nie od tego zależy moje szczęście, nie od tego zależy miłość mojego faceta. Musimy pamiętać, że uroda przemija, charakter i osobowość nie. Pozdrawiam z całego serca autorkę tekstu, czytam już chyba dwudziesty z kolei i wszystkie trafiają dokładnie w to co myślę i jak widzę świat. Zupełnie jakby ktoś spisał to wszystko z moich myśli 😉