Krótka historia o tym, jak nie zostałam modelką

Kiedy byłam mała, chciałam być baletnicą. Albo modelką. No, ewentualnie – księżniczką.
Moja Mama miała ze mną więc ciężki orzech do zgryzienia, bo już jako czterolatka byłam raczej budowy kluchy, niż smukłego łabędzia, a jej ciężko było znieść, że musiałaby pogrzebać moja marzenia i postanowiła, że nie zderzy mnie z prawdą – zrobiły to dzieci w przedszkolu.

Wiele lat później szansa pojawiła się na nowo – rozkwitły jak grzyby po deszczu agencje modelek xxl – okazało się jednak, że jestem za niska i hmmm… umówmy się – trochę za gruba jednak. Poza tym – no umówmy się, że raczej wychodzenie w bieliźnie (choćby najpiękniejszej!) na wybieg nigdy nie wydawał mi się najlepszym pomysłem, jaki mogłabym mieć.

Mimo to – kto wie – może uda mi się zrzucić przed 30tką ze 30 kilo i jeszcze zdążę zrobić karierę? O ile, oczywiście, cały biznes nie upadnie, zdeptany brutalnie przez lobby chudych modelek.

model1
Sami powiedźcie - czy to zdjęcie wygląda źle?

Pojawia się jednak światełko w tunelu!
Nazywa się Tess Munster, nosi rozmiar 52(!), 29 lat i… JEST BLOGERKĄ MODOWĄ. Poza tym jest też wizażystką – potrafi podkreślić swoje walory – jest śliczna.
Podczas gdy w Polsce prawdopodobnie nie da się kupić niczego ładnego w rozmiarze, jaki ona nosi, ba – czasem trudno o coś twarzowego powyżej rozmiaru 44! – ona nie dość, że nosi śliczne sukienki, często fotografuje się w samej bieliźnie – bynajmniej nie sprawia wrażenia, jakoby miała jakiekolwiek kompleksy dotyczące własnego ciała. Nie wydaje się również prawdopodobne, żeby miała jakiś wielki problem ze znalezieniem ładnej garderoby.

„Piękno to nie rozmiar. To stan umysłu” – przekonuje Tess i podejmuje walkę z wychudzoną branżą szafiarek. Jak sama mówi – ma brzuszek, cellulit, rozstępy i niezbyt jędrne piersi. Nie obniża to jednak w żadnym stopniu poczucia własnej wartości.
Sami spójrzcie:

tess3 tess4 tess5 tess6 tess7 tess8

Polski internet niestety, nie przyjął jej zbyt łaskawie – piszą, ze gruba, brzydka, spasiona i (moje ulubione) byłaby ładniejsza, gdyby schudła. Osobiście wątpię, aby jej życiowym wyborem było nosić rozmiar 52 i pewnie nie jest jej lekko, ale totalnie ją podziwiam za dystans do siebie i to, w jaki sposób zrobiła atut ze swojej wagi.

 

 

You Might Also Like