O tym, jak kompleksy przeszkadzają w życiu

Myślałam, że mam straszne kompleksy – z większości wyrosłam – i do dziś wszyscy pukają się w głowę gdy słyszą, że w podstawówce wkręciłam sobie, że nie mogę wstąpić do harcerstwa, bo nie szyją takich dużych mundurków. O, jakże się myliłam. Jakbym sobie tego wtedy nie wbiła do głowy, to nie trafiłabym do harcerstwa, na tych wszystkich cudownych ludzi, dopiero w liceum, tylko duuuużo wcześniej. Nagle okazało się, że nie wszystkie dziewczęta noszą rozmiar 36 i są idealne. Szkoda tylko, że tyle mnie w życiu ominęło przez kompleksy. A to przecież tylko jeden przykład!

Ale właśnie, bo dziś nie o mnie. Dziś historia mojej znajomej, która dała się opanować swoim kompleksom w sposób, który ogranicza jej życie. Oto kilka jej przykładów. W punktach, żeby było łatwiej.

1. Uważa, że ma paskudny nos. Nie dość tego – wydaje jej się, że KAŻDY kto na nią patrzy widzi ten nos. Myśl o tym zatruwa jej myśli. Jak możecie się domyślić – dopiero w momencie, w którym wspomniała o problemie zauważyłam, że może ten nos rzeczywiście idealny nie jest, ale nie odbiera jej urody. Ale nie uwierzyła.

2. Przez ciągłe wahania wagi zawsze czuje się gruba. No dobra – tu ją trochę rozumiem, bo ja zawsze, kiedy schudnę, to dalej uważam, że jestem gruba. I sukces wcale mnie nie cieszy. I zawsze bardzo smucą te za małe spodnie sprzed 20 kilo, które wchodziły na dupsko jeszcze w zeszłe wakacje!

www_kompleksy_1341056565_6373

3. Ma wrażenie, że wszyscy w koło uważają ją za grubą. Tu sprawa trochę się komplikuje, bo wchodzi dość pokrętna logika. Dla przykładu – ma znajomą, która ćwiczy, nie dietuje i chudnie w oczach. Ona jest całe życie na diecie, częściej chodzi na siłownię i nie chudnie – nikt nie docenia jej wysiłków. Ale ona się nie odzywa, żeby nikt nie pomyślał, że jest gruba i pewnie ściemnia, że chodzi na siłownię.
Albo – nie lubi (oficjalnie) profilu „Gruba i szczęśliwa” – żeby znajomi sobie nie pomyśleli, że skoro lubi takie strony, to już się pogodziła z tym, że jest gruba.

4. Nie lubi jeść przy ludziach, bo jest gruba i na pewno wszyscy się patrzą. Tego chyba nie muszę komentować, prawda? Grubi ludzie nie mogą jeść nawet sałatki. Te wszystkie oskarżycielskie spojrzenia!

5. Nie pamięta, kiedy ostatnio miała na sobie kostium kąpielowy. Bo przecież nie będzie straszyć ludzi na plaży. Ani na basenie.

Na koniec, moje ulubione. Dalej nie dowierzam, kiedy to piszę:

6. Przez 3 lata liceum ani razu nie skorzystała ze szkolnej łazienki. Ponieważ było tam lustro. A ona nienawidzi na siebie patrzeć.

Czy zawsze, kiedy patrzysz w lustro widzisz kogoś, kim nie jesteś?

Jestem pewna, że większość z Was, czytających, mogłaby powiedzieć to samo. Ja nie wierzę, że można dać się tak zablokować psychicznie, szczególnie będąc śliczną, młodą, mądrą i kochaną.
Mam do Was ogromną prośbę – jako, że Jej nie znacie, a ona na pewno będzie to czytać – wspomóżcie ją dobrym słowem. Na pewno nie pomoże to na wszystkie kompleksy, ale może pozwoli jej spojrzeć na nie z dystansem i pod innym kątem.

 

You Might Also Like

  • Taka

    Założę się, że pisałaś to o sobie. Pomimo sympatii do Ciebie, nie jestem w stanie uwierzyć, że dobrze się czujesz będąc tak strasznie otyłą.

    • Wiedziałam, że ktoś to powie.
      Serio dziś nie o mnie.
      Obiecuję napisać coś o swoich kompleksach, ale nie dziś, bo faktem jest i nie zaprzeczę, że mimo całej akceptacji, jaką mam dla swojej otyłości, wcale nie jest tak, że jest mi z tym dobrze.
      Dziś o moich kompleksach jest tylko w odniesieniu do mundurka. Całkowicie tru story.

      • Taka

        Cieszę się w takim razie, że potrafisz się do tego przyznać.
        Nie chcesz na nowo spróbować z tym walczyć?
        Mogę się również dowiedzieć ile masz lat?

        • Spoko, możemy o tym pogadać, ale nie podejmuję tematu publicznie i z anonimem.

  • Warto uwierzyć w życiu, że ludzie nie postrzegają nas tylko przez pryzmat wyglądu. A jeszcze bardziej warto pokochac siebie, po prostu. Może przy pomocy psychologa? Myślę, że to może sprawić, że Twoja znajoma zacznie żyć wreszcie pełną piersią 🙂 Trzymam kciuki.

    • Wiem po sobie, że ‚pokochanie siebie’ to wcale nie jest taka prosta sprawa. Stąd ten wpis, bo i ja za nią strasznie trzymam kciuki 🙂

  • Ula

    …i nie tylko grubi ludzie mogą mieć problem z pokochaniem siebie 😉

    • No jasne! Nie tylko grubi mają kompleksy przecież. Problem braku samoakceptacji jest niestety powszechny.

  • biedrona

    normalnie jakbym czytała o sobie… tylko u mnie trzeba doliczyć paniczny lęk przed robieniem mi zdjęć. no niestety wiele osób tak ma, że nie akceptuje się i wmawia sobie całkiem bzdurne kompleksy. Trzymam kciuki za opisywaną osobę i liczę na to, że choć z połową kompleksów uda jej się wygrać

  • leela

    Myślę, że żeby zapomnieć o kompleksach to trzeba odwrócić swoją uwagę od samej siebie. W moim przypadku ciężka choroba w rodzinie w roli odwracacza sprawdziła się idealnie. Choroba minęła, kompleksy chcą wracać ale wtedy przypominam sobie jakimi w gruncie rzeczy są pierdołami, jaki to pyłek i jakim ja sama jestem pyłkiem w obliczu życia i smierci, wszechświata itd. W porównaniu do gwiazd i planet to nawet najgrubszy człowiek na Ziemi jest groszkiem. Poleciałam filozoficznie ale możliwe, że koleżance pomogłaby terapia szokowa? Praca w hospicjum czy coś w tym stylu.

  • Justyna

    Zdarzało mi się być w życiu szra zakompleksiona myszką, ale po kilku wydarzeniach i kopach w 4 litery zrozumiałam że ludzie widzą nas tak jak my sami siebie kreujemy. Nie musimy byc piekni , ale jesli sie tak czujemy i mimo wszytsko znamy swoja wartośc ( bo brzydki nos to nie wszytsko) to ludzie to widzą i dostrzegaja w nas to co fajne . Wystarczy isc po ulicy pewnie, z podniesiona głowa i usmiechem na twarzy 😉 Spróbujcie – to naprawde działa! 🙂

    • No właśnie też byłam mocno zdziwiona, że to działa 🙂

  • Pingback: O tym, jak kompleksy przeszkadzają w życiu. | Jestem gruba. I szczęśliwa.()

  • Sonia Mikołajczyk

    Mogę zdać niedyskretne pytanie? Czy Twoja znajoma cierpi na anoreksję?