Kumulacja świetnego wyglądu i samopoczucia!

Haha.

ŻARTOWAŁAM.

Czasem jest tak, że po dobrej passie, wskazówka zajebistości nagle spada w dół i wszystko musi się wyzerować. Dziś jest właśnie taki dzień.

Najpierw stanęłam na wagę. Przynajmniej tyle, że dzielnie stoi, ale spodziewałam się jakiegoś bardziej lub mniej spektakularnego spadku. Ale nie. Znowu nie tym razem. Trzeba mnie było przytulać i pocieszać. Udało się bez czekolady.

Potem współpracy odmówiły moje włosy. Nie dało się z nimi zrobić NIC. Najchętniej bym je związała, żeby nikt na to nie musiał patrzeć, ale przecież są krótkie i się nie da – doskonale.

Maluję się – rutyna – dokładnie tak, jak codziennie. Kreska uparcie nie chciała wyjść dobrze. Nie było czasu poprawiać – trudno – świat może nie zauważy.

W biegu zaczęłam się ubierać. Przejrzałam się w lustrze. FATALNIE. Przebrałam się w ‚bezpieczny zestaw’ – i tak zaszalałam, bo bluzka nie była czarna, ale trudno, może nikt nie zauważy tego, co wystaje z przodu i wcale nie jest cyckiem.

Oczywiście nie muszę wspominać, że pierwszy posiłek (tak, no sorry, grubasy czasem jedzą!) w pracy zaowocował soczystą plamą na mojej odzieży? Twardo się trzymam. Przyjmuję ją honorowo na klatę i udaję, że wcale jej tam nie ma.

Nienawidzę takich dni jak dziś, kiedy jestem gruba, brzydka i otępiała. Być może to TEN DZIEŃ CYKLU, być może pogoda, być może wszystko.

Oj, nie jestem dzisiaj przebojową kobietą sukcesu.

Ale wciąż jeszcze daję radę bez czekolady!

dieta

Porysunki Magdy Danaj czasem wydają mi się doskonałą ilustracją mojego życia.

You Might Also Like