My Mad Fat Diary

My Mad Fat Diary

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być grubym, wrócić do liceum i przeżywać okres dojrzewania jeszcze raz? Oszaleć można. Dosłownie.

Nie wiem, czy pamiętacie wpis o Drop Dead Diva – ale parę osób w komentarzach poleciło mi My Mad Fat Diary. I wiecie co? Fajny. Ale mnie trochę zdołował – przypomniały mi się te straszne czasy dorastania i niepewności.

Generalnie pomysł na serial świetny – typowe problemy normalnych dorastających ludzi, którzy próbują się jakoś odnaleźć w świecie (pierwsza miłość, pierwszy seks, nieszczęśliwa miłość, brak zrozumienia ze strony rodziców, nauczycieli – no wiecie), gdzie główna bohaterka nie jest ani ładna, ani szczupła, ani przesadnie inteligentna. Nie jest nawet stabilna psychicznie – właśnie wyszła ze szpitala psychiatrycznego. Jest za to mega sympatyczna (tak bardzo, że prawie detronizuje najładniejszą laskę w paczce!), potrafi się dogadać z chłopakami (a umówmy się – jak się ma 16 lat – to bardzo cenna umiejętność), a własne kompleksy czasem nie dają jej żyć.

be normal

Cała historia mogłaby się zdarzyć kiedykolwiek – a dzieje się w latach 90. Czyli w czasach, które sama dobrze pamiętam, tylko byłam trochę młodsza. Ale problemy były podobne. No i rzecz się dzieje dla odmiany w Anglii, a nie Stanach. Może przez to serial jest trochę normalniejszy, a ona wcale nie jest ładna, ani bogata – wszyscy bohaterowie serialu są NORMALNI i łatwo się z nimi utożsamić (nie wiem, czy zauważyliście, ale w USA wszyscy są ładni i bogaci). Scenarzyści nie zdecydowali się na bohaterów z rodzin zamożnych czy patologicznych, nie poszli w skrajność, jak twórcy tuzinów innych seriali dla młodzieży. Przedstawili typowych nastolatków pochodzących z klasy średniej, którzy zmagają się z realnymi problemami dotyczącymi ich przyszłości, edukacji, akceptacji wśród rówieśników, a także z „nieidealnością” ich ciał. Twórcy pięknie pokazali, że nieważne, jak popularnym jest się dzieciakiem w szkole czy zabawnym „ciachem”, którego pragną wszystkie nastolatki, każdy z nas ukrywa swoje utrapienia pod warstwą beztroski.

uktv-my-mad-fat-diary-2

Główna bohaterka, Rae, wychodzi właśnie ze szpitala psychiatrycznego po nieudanej próbie samobójczej. W ramach terapii zaczyna prowadzić dziennik, w którym opisuje swoje kłótnie z matką, problemy w szkole i relacje z rówieśnikami. Największym zaskoczeniem dla niej jest zainteresowanie Finna. No bo jak taki cud-chłopak mógłby się zainteresować takim pasztetem, jak ona? No i w związku z tym wynikają tam całkiem niezłe dramy – ale nie będę Wam psuć zajawki, bo były dopiero dwa sezony, a po Nowym Roku ma być trzeci!

finn_by_liacavasotto-d72uavh

Serial ma jeszcze jedną zaletę – ścieżkę dźwiękową. Pamiętacie lata 90? No właśnie. Ale nie wali tandetą Backstreet Boys albo Britney Spears (lubię czasem, na imprezie), ale Oasis, Green Day, Nirvana… bo jeszcze nie powiedziałam Wam, że Rae jest ‚bałaganiarą’. Wiecie – jeansy, koszula w kratę, trampki i mrok. To były czasy, kiedy nastolatki interesowały się seksem, alkoholem i muzyką. Dziś mam wrażenie, że muzyka już nie jest tak ważna jak wtedy, gdy dorastaliśmy. Ale może jednak się mylę? Jeśli tak – dajcie znać!

Wspominałam na początku, że historia Rae i jej paczki nieco mnie przygnębiła. Tylko trochę, bo, będąc w jej wieku, też byłam taka mega zakompleksiona (trzeba dużo pracy nad sobą, żeby pozbyć się kompleksów, mi jeszcze trochę zostało!), udawałam dystans do siebie (nooo, czasem dalej udaję ;)), a paczka przyjaciół była zawsze na pierwszym miejscu. Ba, mi też zdarzały się ‚fałszywe’ przyjaciółki, którym wygodniej było mieć brzydką koleżankę o wielkim sercu, bo lepiej wypadały na jej tle. I ta ciągła potrzeba ‚bycia fajną’.

cool-as-fuck

Tylko ja miałam chyba zawsze większą obsesję na punkcie ładnego wyglądu – żeby nie było, że nie dość, że gruba, to jeszcze brzydka. Ale chyba się trochę ubierałam jak chłopczyca. Jeansy, męskie t-shirty i obszerne, czarne swetry. I obowiązkowo – glany.

Z tamtych czasów jednak zostało mi to, że do dziś mam paczkę ludzi, na których mogę polegać o każdej porze dnia i nocy, nawet, jeśli długo ze sobą nie rozmawiamy czy rzadko się widzimy. I pomimo tego, że rozjechaliśmy się troszkę po Polsce. To buduje bardziej niż bycie grubą i szczęśliwą, nieszczęśliwą, ładną czy brzydką. Jeśli to czytacie, ściskam mocno, bo wiecie, że o Was mowa!

A tu macie zajawkę serialu (jeśli nie znacie):

You Might Also Like