Czy seks z grubą może być przyjemny?

Wielu z Was się pewnie zastanawia, jak to jest z grubymi ludźmi i seksem.

Gruby człowiek, jak wiemy z życia, to taki od lekkiej nadwagi po otyłość. Według internetów – zwały mięsa, fałdy tłuszczu i leżenie bez ruchu w obawie utraty życia przez przygniecenie lub złamanie łóżka (no dobra, umówmy się, ze to drugie nie jest takie trudne, jeśli to najtańszy model z IKEA – BTDT). Internety w ogóle są podłe, bo, kiedy zajrzałam tam, robiąc research do tego tekstu z czystej ciekawości, to stwierdziłam, że powiem Wam jednak, jak to jest naprawdę, bo fora internetowe są pełne przykrych słów pisanych przez podłych ludzi, frustratów i takich, którzy chyba czuli potrzebę napisania czegokolwiek, byle tylko napisać. Czasem to, co piszą, nie przypomina żadnego języka – tym bardziej polskiego.

Pytałam kiedyś znajomego, ze sporym doświadczeniem z kobietami, jak to naprawdę jest. Nie mogłabym się spytać żadnego z moich byłych chłopaków, czy nawet obecnego – bo wiecie – badania nie byłyby wiarygodne i miarodajne. W każdym razie, na pytanie: „Czy jest jakaś różnica między szczupłą a grubą w łóżku?”, usłyszałam, że:

ABSOLUTNIE NIE, często jest tak, że grube bardziej się ‚starają’ – nie chcą się wpisać w krążące w internecie stereotypy, a właśnie ‚normalne’ leżą jak kłody – nie jest to oczywiście zasadą, ale pamiętajmy też, że nie zawsze szczupłe znaczy wygimnastykowane. Minusem jednak może być fakt, że nie zawsze da się kochać w bardziej ekwilibrystycznych pozach – ale stanowczo mój umysł przywołuje mi więcej niż jedną, kiedy o tym pomyślę. Doświadczenie również.

Stresująca może się wydawać pozycja ‚na jeźdźca’ – ale śpieszę Was uświadomić, że przeciętny człowiek, szczególnie ten z nadwagą jest świadom swojej wagi i stara się robić wszystko, żeby nie przytłoczyć partnera – no chyba, że złośliwie. Bezwładność nawet z relatywnie lekkiego człowieka robi ciężką, przytłaczającą górę mięsa.

Podobno (Misiu tak twierdzi) w tkance tłuszczowej są produkowane jakieś hormony za bycie napalonym i ochotę na seks. Ja nie wiem, czy wierzyć – bo jakkolwiek nie jestem fanką sportu, tak do łóżka nie trzeba mnie zbyt długo zapraszać – znam jednak takie, które nie lubią/prawie zawsze nie mają ochoty – niezależnie od kilogramów. A jak to jest  Wami? Mocno wierzę, że jednak zabierzecie głos w sprawie!

Tara Lynn

Niestety, nie wiem, jak to jest z uprawianiem seksu z grubym facetem, bo zwyczajnie nie miałam takich doświadczeń. Śpieszę jednak donieść, że żaden z moich byłych nie zginął przygnieciony zwałami tłuszczu, żaden nie narzekał, że nie może znaleźć odpowiedniej części ciała i nie wie, co z nią zrobić.

Jest jednak jedna, bardzo ważna rzecz, która może zepsuć cały nastrój. Bez ubrania, jak wiemy – wszyscy jesteśmy nadzy. Nie każdy z nas ma ciało jak z katalogu – a to cycki nierówne, większy lub mniejszy zwis w okolicy brzucha, cellulit… cokolwiek. I nie zawsze nasze kompleksy są zmyślone. Pamiętam, jak dla mnie stresującym było rozbieranie się, jak się z Misiem zaczęliśmy spotykać. Sam seks spoko – ale tylko przy zgaszonym świetle, żeby nie widział przypadkiem czegoś, czego nie powinien! A wszystko dlatego, że mój były chłopak rok wcześniej zrobił mi awanturę o to, że przytyłam i on się czuje oszukany. I że mu się nie podobam. I teraz tak sobie myślę – że przecież nikt nas nie zmusza do bycia do bycia/sypiania z kimś, kto nam się nie podoba. Jasne – jeśli to jest dłuższy związek – trzyma nas ze sobą pewnie miłość, przyjaźń, przyzwyczajenie, dzieci, kredyt mieszkaniowy…i to, jak wygląda ciało partnera nie jest najważniejszą sprawą na świecie, ale jeśli to jednorazowa przygoda – sami sobie odpowiedzcie.

Reasumując – podobno nie ma różnicy w doznaniach, czy ładna, czy brzydka. Gruba, czy chuda. Cipka to cipka. No ale chyba nie do końca o to chodzi, nie? Dla mnie seks to przede wszystkim coś, co się dzieje między dwojgiem ludzi – wierzę, że nie ma udanego związku, bez dobrego seksu i już. Szukajcie, a znajdziecie. Ja znalazłam. Ale nie wiem, czy mnie nie rzuci, jak schudnę.

Denise Bidot

 

Tytułowe zdjęcie – Ashley Graham

You Might Also Like

  • taka sobie ja

    cóż… jakieś pięćdziesiąt kilo temu byłam szczupła i seks był wspaniały… mój mąż najwyraźniej też czuje się oszukany moją otyłością, bo z czasem kochaliśmy się coraz mniej, a niedawno minął rok od czasu jak nie robimy tego wcale… nie wydaje mi się, żebym była zaniedbana kobietą i może miałabym nawet ochotę na „małą zdradę” ale cóż… chętni nie koczują pod drzwiami. Mało tego – moja wiara w siebie jest bliska zera – bo skoro nawet mąż nie chce ze mną sypiać….

    • A rozmawialiście o tym?

    • Joanna

      50 kilo.. dziwisz się ? ożenił się z kotką ile nie miałabyś wzrostu , ożenił się ze szczupłą czy normalną kobietą, nie rozumiem tego , jak kobiety tyją na potęgę kiedy „dorwą ” męża. Ja dbam o siebie dla /siebie, a podziw w oczach mojego faceta. Tym bardziej dla męża który obiecał Ci miłośc i wierność powinnaś dbać o siebie żeby ciągle mógł się w tobie zakochiwać a nie narzekać ,że się spasłaś i Cie nie chce. wcale mu się nie dziwie !

      Zacznij od siebie a nie narzekania na męża, bo brał za żone kogoś 50 kilo lżejszego .

      • Faceci po ślubie często zapuszczają się bardziej – i wcale nie mam na myśli tylko tycia – nie jest powiedziane, że on po tych 20 latach małżeństwa dalej wygląda jak Adonis!

    • random

      Źle szukasz…

  • wysmukła

    Pytanie retoryczne ……. seks zawsze jest przyjemny – niezależnie od rozmiaru wieku i płci . Jedyny warunek to właściwa osoba.

    • Jesteś dziś miła. Wszystko w porządku?

      • wysmukła

        Mój komentarz dotyczy tylko tytułu o zawartości reszty wolę się nie wypowiadać – przecież jestem dziś miła 😛

  • agu

    No niestety to bardzo zależy od człowieka, z którym się kochamy, usłyszałam nie raz komentarz „jeszcze 10 kg i będzie zajebiście”. Internety robią gówno z męskiego toku myślenia na ten temat.
    Ale umówmy się, porno xxl też jest i ktoś to ogląda i dobrze sobie robi,wiec kwestia gustu.

  • estachos

    Myślę, że w seksie najważniejsze zawsze jest zaufanie. Nigdy nie pociągały mnie przygody na jedną noc. I uważam, że jeśli dwoje ludzi łączy coś szczególnego to seks zawsze będzie dobry albo fantastyczny. A z mojego prywatnego doświadczenia, seks z puszystą kobietą zawsze był dla mnie lepszy, jakoś tak się składa, że to puszyste kobiety mnie bardziej podniecały niż wszystkie szczupłe i fit. Jakoś tak.

  • Lunn

    Kluczem do sukcesu, czyli szczęśliwego pożycia w tym wypadku, jest akceptacja samego siebie. Wiem, banał, wszyscy to klepią jak mantrę, kompletnie nie czując mocy tych słów. Ale generalnie tak jest – jeśli człowiek nie jest z siebie fizycznie i psychicznie zadowolony, to ni-chu tego nie naprawi. Orgazm to skutek, a nie przyczyna, częściej wypadkowa niż docelowa.

    • kingassit

      Zgadzam się w 100% 🙂

  • taka sobie ja

    Czy rozmawialiśmy? Przynajmniej próbowałam, ale mam przyjemność małżeństwa z milczkiem (równowaga w świecie musi być – w końcu mi jadaczka się nie zamyka). Zastanawiając się na Twoim tekstem doszłam do wniosku, że może ja już seksu nie potrzebuję? Mam problem z rozebraniem się, samoakceptacją i czym tylko jeszcze chcesz. Bardziej niż za samym aktem seksualnym tęsknie chyba za przytulaniem… ale może w dwudziestoletnim związku małżeńskim brak tego typu uczuć to jakaś dziwna norma

    • Gwarantuję Ci, że to nie jest norma. Moi rodzice, z prawie 30letnim stażem, masą nadprogramowych kilogramów dalej okazują sobie czułość. Nie zdziwiłabym się, gdyby dalej się coś działo w sypialni… ale to są te rzeczy o rodzicach, których nie chcę wiedzieć.
      Być może jednak jesteś jedną z tych, które nie lubią seksu. Być może potrzebujesz siebie bardziej zaakaceptować. Ja z mężczyznami postępuję drastycznie, ale chyba nie powinnam Ci tu dawać swoich światłych rad, bo trudno mi sobie wyobrazić spędzenie tyle czasu z jednym facetem. Ale może, jeśli nie dieta, to psycholog? A może razem? Może dopiero wtedy porozmawiacie i wyrzucicie żale?

    • Ola

      Najpierw narzekałaś ,że z Tobą nie sypia a teraz przyznajesz ,że sama nie chcesz..
      ochote musisz sobie znalesc w sobie albo w nim..

  • taka sobie ja

    Ola – napisałam, że „może ja już nie potrzebuję” – a nie że nie chcę – to dwie różne sprawy. I stwierdziłam to czytając powyższy tekst. Nie wkładaj proszę więc w moje usta czegoś, czego nie powiedziałam, bo puszczasz wodze fantazji.
    Agato, nie wiem czy psycholog to dobry czy zły pomysł, wiem, że problem na bank leży w mojej akceptacji, a raczej jej braku. Nigdy nie byłam gruba – a bycie otyła to całkiem nowe dla mnie doświadczenie i trudno mi samej się z tym pogodzić, że waga ciągle idzie w górę. Z mężem decydowałam się być na dobre i złe, ale jak każda kobieta – jak nie powie mi się czegoś wprost – wysnuwam własne wnioski. A jak rozmawiać z milczkiem? Tego nie rokminili najstarsi górale..

    • Wiesz – chwilę mi zajęło, zanim zaakceptowałam u siebie to i owo. Owszem, są dni, że nie mogę na siebie patrzeć i całą samoakceptację chuj strzela, ale przez większość czasu po prostu dobrze się ze sobą czuję. Ale to tylko i wyłącznie moja ciężka praca nad sobą i swoją psychiką. Dopóki nie uda mi się wygrać z ciałem i w lustrze nie będę widzieć tego, co widzę w swojej głowie postanowiłam żyć tak, żeby moje nadprogramowe kilogramy nie urosły do rangi takiego (psychicznego) problemu, żebym nie mogła z tym żyć – bo znam i takich.
      Zasugerowałam psychologa absolutnie nie złośliwie. Po prostu wiem, że pomaga rozmowa ze specjalistą – czasem pomaga spojrzeć na siebie inaczej – łaskawszym okiem.

      • taka sobie ja

        Nie mówię, że nie…. ale w małomiasteczkowych realiach lepiej zrobić pijacką awanturę niż iść do psychologa. A męża chyba wołami musiałabym ciągnąć… Nad akceptacją siebie pracuję, ale raczej trzy do tyłu niż dwa do przodu. Seks to taka „wisienka” na torcie nie akceptacji

        • Małymi kroczkami do przodu 🙂 Dasz radę!

      • wysmukła

        Czegoś tu jednak nie rozumiem ,albo akceptujesz siebie i nie chcesz nic zmieniać w swoim wyglądzie albo marzysz ,żeby zobaczyć w lustrze to co masz w głowie ? Zdecyduj się bo jesteś niekonsekwentna w swoich wpisach .Od początku mam wrażenie ,ze jednak chcesz być fit 😛 tylko wstyd się przyznać do porażki. Łatwiej więc pisać „jestem gruba i szczęśliwa „

        • To, że akceptuję, nie znaczy, że nie jestem świadoma, że powinnam schudnąć z wielu powodów. Nie mam potrzeby bycia fit. Nie wydaje mi się, żebym była niekonsekwentna, miewam huśtawki nastrojów. Widzę, że Ty też.

  • aleksandra

    Od czasu kiedy zamieszkałam ze swoim facetem przytyłam 20 kg 🙁 Źle się z tym czuje, ale nie potrafię zacząć działać w związki z moja nadwagą. Na codzień jestem osobą otwartą, moja waga nie przeszkadza mi nawiązywaniu nowych kontaktów. Z jednej strony staram się akceptować siebie taką jaka jestem, a czasami przychodzą chwile kiedy jestem zła na siebie za to że doprowadziłam sie do takiego wyglądu. Wcześniej miałam wiecej ochoty na seks, wydaje mi się że w moim przypadku dodatkowe kilogramy przegoniły moje libido. Uprawiamy seks, ale dużo mniej niż wcześniej.

  • fela

    Jeden lubi klody drugi puszyste kicie sama mqm kilkanaście kg za duzo tez miałam problem z rozebraniem sie przed facetem jeatem po dwoch poradach i ciqlo nie jeat take jest e powinno byc a co do lozka po rozwodzie mialqm romqns z kolega i mimo mojej wagi i jego wagi (maly) kurdupel wraca do dzis twierdząc ze woli wieksza kibite nuz swa chuda żonę

  • Marta

    Dobrze jest przeczytać taki tekst po wielu komentarzach na temat swojej tuszy. Może jest jeszcze jakaś nadzieja? 😀 A tak na poważnie… Po prostu dzięki 🙂

  • EwMi

    A wiecie co? Ja jestem GRUBA 😉 i wiecie co? DOBRZE MI Z TYM 🙂 Jestem szcześliwą, świeżo upieczoną żoną od września (3 lata związku). Byłam grubasem jak się poznaliśmy, jestem też teraz. I zawsze byłam większym lub mniejszym grubasem. I dla mnie seks to piękna sprawa. Może nie jestem gibka jak gazela i elastyczna jak anakonda, ale nie musimy przecież przerabiać od razu całej kamasutry. A kto szuka, ten znajdzie – rynek erotycznej bielizny otworzyl się też na puszystych, pozycji można szukać metodą prób i błędów. Najwazniejsze jest to, że to nasz umysł jest seksowny, a nie nasze ciało. Widzialam prawdziwe WIELORYBY o wiele większe niż ja (a ja ważę ponad 125kg) które poruszały się i wyglądały o wiele bardziej seksownie niż chudzielce, emanowały seksem. Całokształt wygląda jednak tak, że kochamy się niemal codziennie. Kilku moich eks nadal nie może o mnie zapomnieć i dają mi to jasno do zrozumienia. NIE WAŻNE ILE WAŻYCIE, WAŻNE JAK SIEBIE WIDZICIE I CZY POTRAFICIE KOCHAĆ SAME SIEBIE. Nasza seksualność jest jak ogień – nie podkładasz do pieca to wcześniej, czy później on wygaśnie. Nie ma brzydkich kobiet. Wszystkie jesteśmy wyjątkowe. A jak z mężem komuś źle po latach, żar wygasł, czujecie się nieszczęśliwe i sfrustrowane, to go zostawcie w pizdu! Cierpiętnice, zamaist umęczać się to weźcie życie w swoje ręce w końcu! Idźcie po pomoc do psychologa, skoro same nie potraficie się uporać ze swoją psychiką (na szczęście ja to zrobiłam za wczasu i dziś jestem szczęśliwa). Zmieńcie miasto zamieszkania (wcale to niebtakie trudne, jak się wydaje – sama tak zrobiłam). Zacznijcie wszystko od początku znrobrym nastawieniem i miłością do samej siebie, a wszystko ułoży tak, jak WY tego będziecie chciały.

    • wysmukła

      Jestem pod wrażeniem – lajk za akceptację siebie – szczerą akceptację 🙂

  • Cześć!
    Na Twojego bloga wpadłam podczas przeszukiwania kategorii lifestyle zgłoszonych do konkursu Blog Roku 2014 i… już wiem, że będę tu zaglądać często.

    Na początku przyznam się, że jestem osobą szczupłą więc może być zaskoczeniem, co tu robię, ale powiem Ci szczerze… tylko zobaczyłam tytuł i mnie zachwycił. Moim zdaniem w Twoim blogu nie chodzi o to tylko, żeby pokazać jak „gruby człowiek” może być szczęśliwy, ale o to jak każdy człowiek może pozbyć się swoich kompleksów. Ja jestem niska i szczupła i to mi czasem przeszkadza, ale ważne jest by znaleźć ludzi, sytuacje, które udowodnią, że jest się pełnowartościową, wspaniałą osobą 🙂 Poza tym już mi uszami wychodzi słuchanie o tym jak ludzie się odchudzają na siłę i nie potrafią wytrwać w swoich postanowieniach, a potem zamiast cieszyć się swoim życiem zamykają się w czterech ścianach podporządkowując wspomnianym przez Ciebie stereotypom z internetu. Ciesze się, że jest ktoś taki jak Ty, z pomysłem na to, by pomóc ludziom te kompleksy zwalczać 🙂

    Pozdrawiam!

    • ojej! tyle miłych słów na raz! <3
      dziękuję za wszystkie, staram się, żeby tak właśnie było – żeby to było miejsce dla grubych i chudych – bo KAŻDY ma jakieś kompleksy 😉

  • Trafiłam dziś na Twój blog i jestem pewna że będę zaglądać tu częściej, bo bardzo podoba mi się co i jak piszesz. 🙂 Pozdrawiam

    • Zapraszam! Będzie mi bardzo miło! 🙂

  • M.

    Jeśli fragment o awanturze był o mnie, to wydaje mi się, że mocno uprościłaś 😉 Tak czy siak – skończyło się, jak się skończyło, ale akurat jeśli chodzi o tamto moje wypominanie – drugi raz bym tego nie zrobił.

    • Może uprościłam – nie wydaje mi się, żeby to było odpowiednie miejsce kiedykolwiek na szczegółowy opis tego, jak było między nami – czy było dobrze, czy źle. W każdym razie, jak widzisz – zapamiętałam na długo, choć już dawno nie mam żalu 🙂

  • Nefcio

    Jak widac wiele komentarzy odbiega Agato od Twojej wizji swiata. Niestety jest tak jak kobiety pisza, mezczyzni ogolnie uniakaj grubych kobiet. A zupelnie nie rozumiem sytuacji gdy kobieta zaczyna ‚czuc sie pewnie’ i bedac w zwiazku tyje nagle po 10 i wiecej kilogramow. Totalny brak szacunku do siebie jak i partnera. Dziewczyna, z ktora sie spotykam przez ostatnie 2-3 miech przytyla okolo 3.5-4kg, co od razu zauwazylem. Glownie przez rzucenie regularnego basenu i aktywnosci. Od razu z nia o tym porozmawialem, ze chce ja atrakcyjna taka jak poznalem a nie taka jaka sie robi. Trzeba mowic sobie szczerze o rzeczach do poprawy by nie obudzic sie z reka w nocniku, z plus 20kg i brakiem seksu od 12 miesiecy.

    • Moja wizja świata, serio? Chyba Twoja – mówisz, że kobieta ma być atrakcyjna cały czas – super, jeśli to działa w obie strony. Bo często widzę kobiety katujące się dietą, żeby nie przytyć ani grama dla ukochanego terrorysty, który sam nie zauważył, że kilka kilogramów mu przybyło. Wybacz, ale prawdopodobnie długo bym się za takim nie oglądała.

      • Współczuję ludziom, którzy są w stanie rzucić partnera/partnerkę bo przytli. Nie ważne czy to 4 czy 40 kilogramów. Owszem, jeśli otyłość zaczyna byc problemem np. podczas codziennych czynności, wtedy rzeczywiście bym zareagowała. Jeśli przeszkadzała by osobie, która przytyła, też bym ją wspierała i pomagała w dążeniu do ciała, w którym czuje się dobrze. Ale jeśli jesteś z kimś tylko dlatego, że jest szczupły, to lepiej sobie odpuść. A raczej ta dziewczyna powinna sobie odpuścić.

    • I.

      Skoro dla Ciebie głównym wyznacznikiem jej wartości jest jej atrakcyjność fizyczna – to zostaw ją. Serio. Przecież ONA PRZYTYŁA 4 KILOGRAMY! Przestała być osobą, w której się zakochałeś – przestała być inteligentna, zabawna i cudowna, prawda? Bo waga się troszeczkę zwiększyła, więc automatycznie przestała być warta Twojego cennego czasu i „uczuć”.
      Jeżeli się kogoś KOCHA (-> wchodzi się z nim w związek), to się go akceptuje. A najważniejsze jest to, jaka ta osoba jest, a nie jak wygląda. Ty najwyraźniej związałeś się ze swoją dziewczyną głównie dla jej szczupłego, atrakcyjnego ciała. A zalety charakteru to nic nie znaczący dodatek do ładnego opakowania.
      Współczuję jej.
      Ja ze swoim partnerem jestem od czterech lat. Utył od tamtego czasu z 20 kg. I nie przestałam go kochać. Nie przestałam go pożądać. Nie jest dla mnie obleśny. Zmienił się i to jest w porządku. Teraz ma miękki brzuszek, na którym sobie mogę drzemać; przestał być szkieletem obciągniętym skórą. MOJE UCZUCIA DO NIEGO SIĘ NIE ZMIENIŁY. Gdy zdecydujemy, że powinien schudnąć (np. z powodów zdrowotnych) – pomogę mu w tym, będę go wspierała z całych sił, motywowała i tak dalej, i tak dalej.
      Liczę się z tym, że może zachorować. I się zestarzeć. I chcę z nim być nawet jeśli będzie miał zmarszczki, plamy wątrobowe, jeśli wypadną mu wszystkie zęby i włosy.

      Cholera, na tym polega miłość. Po co jesteś z kimś, kto służy Ci zapewne tylko do prymitywnego bzykania? Szkoda mi tej dziewczyny, że związała się z takim dupkiem. Widać, jakie „wartości” wyznajesz.

  • Nefcio

    Czemu odwracasz kota ogonem? Jest mowa o seksie z ‚grubaska’, Toba – kobieta. Najlatwiejsza linia obrony – bo on tez. A czemu Ty tez? I pokaz mi przyklady takich ‚terrorstow’ wsrod moich przyjaciol, dbanie o siebie, regularny sport glownie trojboj/dwuboj/ciezary jest robiony przede wszystkim by samemu byc ze soba fair a nie dla kogos? Jezeli ja pogodzic polzawodowy sport, z praca, kobieta, zyciem, wyjazdami, obowiazkami, chorowaniem et cetera. To nie uwierze, ze ktos nie jest w stanie 3 razy w tygodniu znalesc 1.5h na trening i minium dyscypliny by patrzec co sie je przez caly tyg.

  • normalny facet

    Prawdą jest, że większość facetów marzy o seksie z pulchniejszą babką. Te bardziej „puszyste” są przyjemne w dotyku i słowie, niemal zawsze uśmiechnięte i optymistycznie nastawione dożycia. Jednym zdaniem : wspaniałe w łóżku i w życiu. Wolę kontakt z tymi babkami niż…, zresztą na suchej gałęzi można się tylko powiesić.

  • wysmukła

    no to na co czekasz normalny facecie ??????

  • b.

    Czytam od jakiegoś czasu Twoje wpisy z ogromną przyjemnością, dlatego postanowiłam się wreszcie odezwać ;). Sama nie mam problemów z wagą (i przyznaję bez żadnych oporów, że jest to wyłącznie kwestia szczęścia, bo szaleję za słodyczami, ale mam przyzwoity metabolizm i zwyczajnie lubię sport), borykam się jednak z inną przypadłością, która ma znaczący wpływ na wygląd. Od czasu, kiedy zachorowałam, bardzo uwrażliwiłam się na sprawy wykluczania ludzi ze względu na „defekty” fizyczne (w cudzysłowie, bo co to za defekty, kiedy kanony piękna są tak różne?!). Ilu nagle estetów na świecie, no cholera jasna! Rzeczywiście, świat wygląda tak, jakby wszyscy byli rozmiłowani w pięknie i skłonni, by o nie dbać, prawda?
    Nie na wszystko mamy wpływ. Nasze ciała się zmieniają. Nasze ciała się starzeją. Nasze ciała chorują. To banały, ale coś jakbyśmy o tym pozapominali. A już pretensje do partnera/partnerki/żony/męża, że ośmiela się po kilku(nastu) latach związku/małżeństwa nie wyglądać jak nastolatek (bo urodziła dziecko, bo zachorował(a), bo się zaharowuje, żeby partner/partnerka miał na tę siłownię) wydają mi się szczytem wszystkiego. Wiecie, biorąc ślub zakładałam, że będę z moim Facetem aż do śmierci (dalej tak zakładam i wiążąc się z nim na poważnie, na długo przed ślubem, też tak zakładałam). NIE zakładałam, że on się przez ten czas nie zestarzeje. Ba, liczę się z tym, bo panikara ze mnie,że może mu przytrafić coś, co sprawi, że nie będzie już szczupły i przystojny. I będę go kochała dalej. Bo kocham Faceta, a nie jego klatę i twarz. I gdybym miała zakładać, że jak moja choroba nagle się rozwinie, rzuci mnie, bo przestanę mu się podobać, absolutnie bym się z nim na stałe nie związała. Jezu, może mi jutro urwać w wypadku samochodowym obie nogi! Przestanie o mnie dbać i mnie kochać, bo zmieni się moja „estetyka” (nie mówię, że każdy związek musi przetrwać taką sytuację, ale kurczę, „estetyka” jako jedyny powód)?! Jeśli tak – jak mam się czuć w związku kochana i bezpieczna?!
    Oby tak dalej, będę Cię czytać często :)!

  • Ja tylko dodam od siebie komentarz do tej części tekstu o hormonach. Prawda to, w tkance tłuszczowej produkowane są estrogeny, które odpowiadają za naszą ochotę na seks w pierwszej połowie cyklu. Naturalny wabik, który ma nas doprowadzić do zapłodnienia.
    Problem jest tylko taki, że utrzymujące się wysokie stężenie estrogenu prowadzi do wzrostu lepkości krwi (problemy z nadkrzepliwością). Oczywiście estrogeny wykazują całe spektrum działań- od korzystnych po niekorzystne.

  • Ana

    Świetny blog! Cieszę się, że ktoś porusza te kwestie i tak dosadnie ale z humorem mówi o rzeczach ważnych. Sama mam sporą nadwagę, ale nie mam jakichś wielkich kompleksów z nią związanych (no, może jakieś tyci tyci by się znalazły). Mój partner akceptuje moje ciało w rozmiarze 48. Sama nie wstydzę się chodzić przy nim nago, czy w seksownej bieliźnie. W końcu jesteśmy tylko ludźmi i nikt z nas nie jest idealny.

    Gdzieś czytałam, że kobiety z nadwagą mają większe libido. Coś w tym jest! Ja osobiście mogłabym z łózka nie wychodzić 😉 Kocham seks i czerpię z niego wiele przyjemności i satysfakcji. Z wiekiem również nauczyłam się akceptować swoje ciało i teraz jestem w pełni jego świadoma.

    Pozdrawiam serdecznie, autorko bloga. Na pewno będę częściej Cię odwiedzać. Już dodałam stronkę do ulubionych 🙂

  • Bez jakiegoś hejtu, ale realia takie, że otyłe kobiety są lubianne przez facetów w mniejszym stopniu dbających o zdrowie, sprawność fizyczną. Ja otyłej osobie mogę współczuć, ale każda kobieta jest inna, a przez to każda cipka również.
    Ale co wy dziewczyny możecie wiedzieć o tym jak facet postrzega kobiece ciało?

    • To z cipką to akurat był cytat z mężczyzny.
      No bo w sumie to co ja tam wiem o cipkach.

      • Jeśli każda cipka taka sama, tzn. żadna nie jest dla niego wyjątkowa.
        Reczej nie okłamywałbym się, że otyłość ma swoje plusy. Kiedyś słyszałem taki cytat – „ból może być bronią jeśli tylko chcesz”. Obrócić to wszystko na własną korzyść. Działać.
        Zamiast się okłamywać, lepiej znależć 100 powodów dla których warto zrzucić.

        • 100 powodów, dla których warto zrzucić znajdziesz na innych blogach.
          Może nie zauważyłeś, ale nigdy nie napisałam też, że otyłość jest fajna.

    • kingassit

      Totalne brednie! Kill Billu jestem babeczką „plus size”, piękną, otwartą, atrakcyjną, lubianą i… co da się zauważyć niejednokrotnie pożądaną. Jednak teraz nie o tym… Twoje słowa „realia takie, że otyłe kobiety są lubianne przez facetów w mniejszym stopniu dbających o zdrowie, sprawność fizyczną”. Odniosę się do nich, pewnie przypadków jest wiele, tyle ile „grubych” i „chudych”, ale mam mężczyznę, który ode mnie co najmniej 30 kg szczuplejszy i jest piękny, atrakcyjny (widzę spojrzenia kobiet), szczupły, zadbany, ma świetną kondycję, dba o swoje zdrowie, a w związku z tym, że jestem Jego za chwilę żoną ja dbam o dietę i on jest super fit, a ja Jego Pączuszkiem. O Jego cudowności (pozwól) nie będę mówić – wiem jak jest, widzę ilekroć przechadzamy się gdziekolwiek razem, uśmiechnięci, za rękę. Szczęśliwi i czasami rozbawieni minami innych 😉

      Po drugie nie musisz mi współczuć, bo chyba nie bez kozery słyszę od Miłości mojego życia, że jest fantastycznie, a to jakimi pieszczotami się obdarzamy wzajemnie daje nam obojgu masę satysfakcji i niejednokrotnie zwielokrotnione orgazmy i w gwoli ścisłości – by uniknąć czyjejś detronizacji moich słów, daremnymi argumentami, to nie tak, że mówimy sobie o tym jak nam cudownie i czego chcielibyśmy spróbować bo tak trzeba. Nie. Ja mam fałdki i ciałko takie jakiego On pragnie i pożąda (pomimo rozmiaru 48), a jego gotowość na prawdę potrafi mnie zaskoczyć, a On jest moją ukochaną „chudzinką”. Tym, który rozpala mnie do czerwoności, coraz bardziej z każdym kolejnym dniem, a potrafimy się kochać tak raz jak i 3 dziennie, a czasami pod rząd w naprawdę ciekawych kompilacjach.

      Pozdrawiam i troszkę elastyczności w pewnym postrzeganiu świata Ci życzę.

      • Tylko to nie była agresja, a próba motywacji. Gdyby mi ktos tak dogadał, traciłbym pół kilo tygodniowo, bo wiem jak to sie robi i mam wystarczajaco silna osobowość. Zeby nie było, jestem powiazany z treningiem siłowym i wielokrotnie szybko podnosiłem i pozbywałem się wagi. Miala byc motywacja, a Wy to rozumiecie po swojemu. Nie mierzcie drugiego swoją własną miarką. Jeśli nie potraficie się pozbywać kilogramów, spójrzcie prawdzie w oczy, a nie róbcie z porazki zwycięstwo. Tak właśnie to widzę: nie potrafię sobie poradzić, wmawiam sobie, że porazka jest zwycięstwem. Znam otyłych ludzi i ich sznuję, ale po co się okłamywać?
        Dodam, że z punktu widzenia zdrowia to patologia. Nie wmawiajcie mi, że to takie super. Kiedyś jadłem 4500 kcal dziennie. Przytyłem 7 kg w cztery tygodnie. Innym razem w ciągu 5 dni jadłem po 300 kcal, nawet się nie ważyłem. Wiecie dlaczego dalem radę? Bo chciałem.
        Nie zawsze mi sie chce iść na trening, ćwiczę na granicy przetrenowania, to rozwinęło we mnie wytrwałość w dążeniu do celu.
        Znałem wielu otyłych (czas przeszły). Moja sąsiadka, 85 letnia chda szczapa często jeździ do pobliskiego miasteczka 5 km rowerem. Jej rówieśniczka, moja babcia już nie żyje. Była otyła. Bez urazy, ale przypuszczam, że i po tym komentarzu pojedziecie, bo macie problem i nie potraficie sobie z nim poradzić, więc udajecie, że wszystko ok.

  • ewelina

    Ah, moja droga, zupełnie łatwo i lekko Ci się pisze będąc w związku.
    Ja od 3 lat jestem sama. Seks niestety przytrafia się od wielkiego dzwonu. Co jak co, ale panowie nie tolerują kobiet z nadwagą większą niż kilka symbolicznych kilogramów. Kojarzymy się z zaniedbaniem, brzydkim ciałem, lenistwem, obżarstwem, niechlujstwem i wieloma innymi negatywnymi cechami.

    • Łatwo-nie łatwo. Też przez jakiś czas nie byłam w związku, a na brak propozycji jakoś nie narzekałam. Poza tym – mój obecny partner poznał mnie już ‚taką’, a nie chudszą milion kilo.

      • ewelina

        Widać mam pecha. Niewielu mężczyzn udaje mi się poznać, a i tak ci nieliczni nie wykazują jakiegoś nadmiernego zainteresowania. Owszem, jednorazowo to oni nie widzą problemu. Sęk w tym, że jednorazowe układy z kolei mnie nie interesują.

    • Anna Maria Piechocińska

      Oj moja droga.. I tu się mylisz, twierdząc, że mężczyźni nie tolerują nadprogramowych kilogramów. Od jakiegoś czasu jestem w szczęśliwym związku z tym jedynym i ostatnim (mam nadzieję), ale jeszcze jakiś czas temu byłam długoterminową singielką z ogromnym powodzeniem, mimo wagi. Nie narzekałam na brak randek, na brak zainteresowania płci przeciwnej i brak seksu. Nawet na moje nieszczęście dorobiłam się też stalkera, który wystawał pod moim oknem i przynosił mi świeży, własnej roboty chleb. Da się mieć powodzenie, wystarczy nie pokazywać tego, że ma się kompleksy 🙂

    • Michael Khuum

      Mogę odpowiedzieć zarówno z męskiego punktu widzenia, jak również z odrobinę socjologicznego.

      Po pierwsze, gusta są różne. Niektórzy lubią wysokie kobiety, inni niskie. Jedni lubią „wieszaczki”, a inni trochę krągłości, a jeszcze inni pokaźną nadwagę. Tak samo są ludzie, których kręcą zadbane stopy, dłonie, soczyste usta, mocny makijaż, wielkie pupy czy kształtne piersi. Ja osoboście wolę krągłości, od pewnego czasu uważając, że bardzo szczupłe kobiety nie wyglądają dobrze. Jest to moja preferencja, ale również rozumiem, że zbyt duża nadwaga jest niebezpieczna dla zdrowia – tak samo jak zbyt duża niedowaga. We wszystkim umiar.

      Po drugie, randkowanie i spotykanie się z płcią przeciwną (lub tą samą, jak kto woli) może odbywać się bardzo różnie. Wszystko zależy od tego jakie ludzie mają podejście, gdzie i jak spędzają czas (siedząc cały czas w domu rzadko kogoś się pozna, chyba, że przez komputer) oraz jak dużo ma się szczęścia. Znam kobietę, która będąc w pierwszym związku wyszła za niego za mąż. Dużo częstsze jest jednak, gdy kobiety i mężczyźni mają wielu partnerów zanim poznają tego jedynego/jedyną, mija dużo czasu zanim będą mieli szansę się ustablizować (bo wcześniejsi partnerzy zbyt mocno nie odpowiadali).

      Po trzecie, społeczeństwo dużo rzeczy przeinacza. Jedna sprawa to podejście do otyłych, ale druga to chudych. I w jednym i w drugim przypadku może to być kwestia genów (szybki metabolizm spalający kalorie, czy łatwe tycie od najdrobniejszych posiłków), zaniedbania lub włożonego wysiłku (nie przejmuję się tym co jem lub dokładnie pilnuję diety), wytworzonego kiedyś przyzwyczajenia lub braku motywacji (bo od zawsze ćwiczę lub nigdy nie ćwicze, bo nie wiem jak), itd. Ludzie jednak bezwiednie utożsamiają otyłość z czym złym, ale bycia chudym (lub zbyt chudym) o wiele rzadziej.

      Nie trzeba daleko szukać, ponieważ gusta zmieniały się na przestrzeni czasu. Raz na topie byli chudzi, raz przyjemnie zaokrągleni, raz mocno wysportowani, potem znowu chudzi, itd. Moje gusta przez kilkanaście lat się zmieniały, albo raczej ujednolicały – nigdy nie przepadałem za zbyt chudymi kobietami, ale dzisiaj w pełni świadomie wolę jędrniejsze kształty. Odzwierciedla się to w mojej narzeczonej, która jest trochę przy kości, ale mi to idealnie pasuje. Sam też mam trochę nadwagi i przydałoby się zrzucić kilka kg, bo moja fałdka przeszkadza tu czy tam, ale ważna jest akceptacja. Kiedy przyjdzie czas, że będziemy starali się o dzieci, to Ona będzie chodziła z większym brzuchem, ale nie pozostanie mi nic innego jak kochać ją równie mocno, jak nie mocniej!

  • Oni się w końcu jakoś znajdują 🙂 I ja też nie gustuję w ‚jednorazówkach’, więc rozumiem 🙂

  • Aneta

    Na początku zaznaczę, że sama nie mam rozmiarów 90/60/90, ALE.

    No właśnie mam tu pytanie do Agaty, ( bez żadnego atakowanie, naprawdę tylko pytanie). Skoro czujesz się dobrze w swojej skórze i nie czujesz różnicy między sobą, a szczupłymi/ fit jak zwał tak zwał to czemu poświęcasz część swojego życia na pisanie bloga, na którym odwołujesz się do nadwagi. Nie zrozum mnie źle każdy ma prawo być taki jaki chce i jak się dobrze czujesz chwała CI za to, ale uważam, że jeśli coś jest nieprzeszkadzające nie piszemy o tym. Nie widziałam jeszcze bloga pt. Jestem szczupła i szczęśliwa. Chodzi mi o to, że skoro tak jak sama piszesz szczęścia nie liczymy w kilogramach to czemu tak dużo czasu poświęcasz na ich omawianie? 🙂

    Pozdrawiam

    • Dlatego, że nie wszyscy inni grubi wiedzą, że można być grubym i szczęśliwym. Dlatego, że w Polsce to oksymoron i sprzecznosć. Dlatego, że mi bardzo długo przyszło pracować na to, żeby dobrze się ze sobą czuć i chciałabym, żeby inni mieli łatwiej. Czy rozwiałam Twoje ALE?

    • Klaudia

      Anetko nie ma może blogów jestem szczupla i szczesliwa ale jest miliony o tym jak byc fit i ile to szczescia daje. Nie wiem czy masz pojęcie ale dzięki Agacie wiele kobiet zerwało z kompleksami i wyszły z domu! Ja też. Dzięki niej zrozmiałam, że mimo tuszy jestem wiele warta 🙂 Pozdrawiam

      • kingassit

        I właśnie dlatego też uważam, że to cudowna inicjatywa! Też jestem krągłą, szczęśliwą babką – inną niż „smutne, zakompleksione i szare grubaski”, które NALEŻY, TRZEBA wyciągać z zakamarków mieszkań, domów; pokazywać, że GRUBY też równa się szczęśliwy!!! 🙂 Wystarczy dobry makijaż, świeża fryzurka, dobry (niekoniecznie drogi – sama ubieram się dość tanio) „nieworkowaty” kobiecy strój, pierś do przodu i maszerujemy przez życie z uśmiechem i podniesioną głową 🙂 Ja sobą pokazuję to wszystkim dookoła, a autorka tego bloga dodatkowo pozwala poczytać o tym. I super.

        Dla AGATY milion razy TAK, za to, ze daje nadzieję tym, którzy (bardzo często) już dawno ją utracili.
        Pozdrawiam CIĘ AGATKO i trzymam za Ciebie kciuki w dalszym rozwoju tej fajnej inicjatywy :-))))

  • Pingback: Czy seks z grubą może być przyjemny? | Jestem gruba. I szczęśliwa.()

  • Bryniu

    Witam do tej pory bylem ze szczuplymi kobietami poprzednia szczupla nie byla miala na czym siedziec jednak gruba bym jej nie nazwal jedynie troszke brzuszka i tyleczka. Jednak tym razem mialem inaczej poddalem sie chwili i kochalem sie z kobieta grubsza przelamalem sie i okazalo sie ze bylo swietnie. Cipka ciasna jak u 16 latki! Iodzik pelna profeska nigdy czegos takiego nie przezylem… Jednak teraz dopadly mnie watpliwosci czy dam rade byc z taka kobieta wiem ze ona na pewno by tego chciala. Przed spotkaniem sporo pisalismy i na prawde fajnie sie dogadywalismy. Nie chce jej zranic ani podjac pochopnie decyzji. Nie jestem typem chuja przynajmniej staram sie nie byc. Jednak nie wiem jak postapic nigdy nie bylem z taka kobieta. Jednak nigdy zadna kobieta nie dala mi tyle czylosci co ona! Poprzednia kobieta z ktora bylem tyle lat… raczej po pewnym czasie stracila zainteresowanie sexem i to ja za nia chodzilem ja sie staralem. Tu doznaje zupelnie czego innego dostaje to czego mi brakowalo… Da rade ktos cos doradzic lub przeanalizowac?

    • Rozumiem, że się zastanawiasz, czy dasz radę być z kobietą, która jest grubsza od społecznie ustalonej normy? Nie zrozum mnie źle, ale związek dwojga ludzi nie polega tylko na tym, żeby Twoja dziewczyna podobała się kolegom – ma się podobać Tobie i to Tobie ma być z nią dobrze – fajnie, że wam dobrze razem w łóżku, ale jeśli też miło CI spędzać z nią czas też poza nim – czemu miałbyś nie podołać?

  • Katarzyna Klaudyna

    Ok może nie łatwo jest znaleźć konesera rubrnsowskich kształtów, ale każdy podkreśla dwie bardzo istotne różnice. Po pierwsze puszyste mają większy temperament, po drugie są ciaśniejsze. Ze 100% pewnością mogę potwierdzić, sama miałam sytuację, w której facet z nieco szerszym w obwodzie przyrodzeniem, nie zmieścił się we mnie.
    Zatem kto ma przewagę w łóżku wieszaki?

    • Naprawdę musisz obrażać swoją wypowiedzią osoby szczupłe? Po co to ostatnie słowo w Twoim komentarzu?

  • Chciałam skomentować, napisać coś mądrego…. Ale zajrzałam w komentarze ?

  • Dopiero teraz zorientowałam się, że to tekst sprzed ponad roku. Ale dobrze napisany i uważam, że masz dużo racji 🙂

  • Duża Mi

    Temat widzę sprzed roku, ale mam w tym temacie doświadczenie – a dokładnie seks z Grubym. Mój chłopak ma sporą otyłość i straszny kompleks z tego powodu. Ja mam rozmiar 40, więc według części standardów jestem w normie, według części powinnam schudnąć 20kg i przestać się oszukiwać. Ale do rzeczy. Mój chłopak ma duże libido, mógłby się kochać o wiele częściej niż ja. Jest w łóżku bardzo delikatny, uważa, żeby się przypadkiem nie oprzeć o mnie swoim ciężarem. Oczywiście, repertuar pozycji jest ograniczony, ale dzięki temu mamy swoje ulubione, dobrze znane, a seks jest relaksem a nie wyścigiem czy „będę lepszy niż chudy/chuda”. Życzę wszystkim grubszym i chudszym wspaniałego życia łóżkowego, a Twój blog Agato poczytuję dalej z przyjemnością 🙂

  • Katarzyna

    Boże jak dobrze się czyta wszystkie Twoje teksty 😀 Klikam tylko „następny”, „następny”, „następny” 😀 I co najlepsze, wszystko rozumiem hah 😀 Z wyborem sukni ślubnej włącznie 😀

  • Monika

    oczywiście