Promocja otyłości

Od jakiegoś czasu my, grubasy, spaślaki i inne w rozmiarze plus size wychodzimy na ulice. Jest o nas głośno w mediach i świecie mody. Mamy dosyć bycia pominiętymi w najnowszych trendach mody i tego, że naprawdę jest nam się ciężko ubrać się w cokolwiek innego niż bure, workowate ciuchy – bo przecież kolorowe, modne fasony zarezerwowane są wyłącznie dla pięknych, szczupłych kobiet.

Nasza obecność kole w oczy, jest niewygodna. Najlepiej byłoby o nas milczeć. Ubrać w zgrzebne worki na ziemniaki i posadzić w kącie, albo schować do piwnicy. Liczy się tylko to, jak być bardziej fit, żeby znać pięć nowych przepisów na kaszę jaglaną albo jak oszukać przeznaczenie i nie jeść glutenu, gdy chlebek z piekarni na dole tak pięknie pachnie!

Co chwila słyszę, że mój blog to promowanie otyłości. I nigdy nie wiem, czy bardziej się z tego śmiać, czy zapłakać nad losem tych, co to wymyślili. Wygrywa chyba moje wrodzone poczucie humoru, bo wizualizuję sobie witrynę sklepu odzieżowego z takimi naprawdę grubymi, wręcz otyłymi, nagimi manekinami z gryzącym w oczy napisem PROMOCJA. I już wiem, że ten sklep ominę szerokim łukiem.

promocja-otyłości1

Powiem to raz i mam nadzieję, że nie będę musiała powtarzać: OTYŁOŚĆ NIE BIERZE SIĘ Z PROMOCJI. Otyłość to nie jest czyjś wybór, czy świadoma decyzja – prędzej świadome zaniedbanie. U mnie to głównie geny i ogólna niechęć do aktywności fizycznej, niestety.
A i ciasteczko wieczorem doszło do głosu zapewne nie raz (zważywszy na fakt, że zasadniczo nie lubię słodyczy, prawda) – jak i inne kulinarne grzeszki – nie wypieram się, bynajmniej,

Nie podoba mi się jednak, w jaki sposób potrzeby grubych ludzi są spychane na boczny tor. Ignorowane, bo są tak niewygodne, że mówienie o nich jest na tyle przerażające, że lepiej przemilczeć. Porównywanie promocji zdrowego trybu życia/sposobu odżywiania do „promocji otyłości” jest po prostu słabe i mocno nietrafione. Oczywiście, że bycie szczupłym i zdrowe życie jest fajne, ale nie tylko tacy po tym świecie chodzą.

I wtedy włączam pewną komercyjną stację radiową, i w ciągu jednego spotu reklamowego słyszę o: środku na odchudzanie, tabletkach na potencję, suplemencie diety redukującym cellulit i kolejnym środku na odchudzanie. To idzie wiosna. Bikini, ruchanie w krzakach, krótkie spódniczki, bikini. Aż się zastanawiam, czemu nikt jeszcze nie pomyślał, że to dopiero jest niezdrowe – również psychicznie.

Wmawia się nam (głównie kobietom), że ciągła pogoń za smukłą sylwetką na wakacje to obietnica szczęścia, dobrobytu i Wielkiej Miłości. Tylko nie do siebie. Suplementy diety to nawet nie jest pójście na łatwiznę – one po prostu nie działają – nawet w połączeniu z odpowiednią dietą. I tak, zaślepione obietnicami przemysłu farmaceutycznego, witamy lato w nowej sukience, rozmiar większej, niż rok temu, rozczarowane Cudownymi Tabletkami i wściekłe na siebie.

„Nowa smukła sylwetka” to produkt sezonowy – najpierw musisz pięknie wyglądać w bikini latem, a potem – w sylwestrowej kreacji. Ciągle coś musimy. Ciągły przymus, bacik, mały chochlik z tyłu głowy, który wywołuje wyrzuty sumienia. Ja się pytam: po co to wszystko. Czemu nie możemy być, kim chcemy, takimi, jakimi sami się czujemy – dlaczego ciągle nie pasujemy w idealne ramy nakreślone przez panie z telewizji? Obawiam się, że większość z nas, zwykłych śmiertelników, nigdy się w te ramy nie zmieści – zawsze będziemy nieidealni według speców od reklamy. Oni w końcu zarabiają na tym, że jesteśmy brzydcy, grubi, a chłopakom nie staje. I zawsze nam wmówią, że coś z nami nie tak.

promocja-otyłości2

 

 

You Might Also Like

  • Biorę Ciebie w tej promocji! 😀

  • ja uwielbiam kaszę jaglaną i staram sie nie jeść glutenu, ale Twój blog uwielbiam i mam nadzieję, że nie wyklucza mnie to z grona czytelników 😀

    • Absolutnie nie! Chodziło mi tylko o podkreślenie ogólnego trendu – sama nic nie mam do kaszy jaglanej 😛

  • Zdecydowanie wolę Ciebie w tej promocji (i w tej taśmie) niż niż pewną panią, co to o sobie mówi „że królowa jest tylko jedna” 😛

  • marysia kruczek

    Zajebisty :* !

  • logain

    Piszesz bzdury. Otylosc to wlasnie wybor (pomijam drobny procent tych, u ktorych jest to wina choroby, niesprawnosci itd). Twoim wyborem jest to, ze nie chce Ci sie zmusic do aktywnosci fizycznej, Twoim wyborem sa ciastka wieczorem itd., wiec Twoim wyborem jest otylosc. Koniec i kropka. Dlatego przestan winic genetyke czy inne czynniki i zrozum, ze problem jest w Tobie, Twoim braku motywacji i Twojej nieumiejetnosci zmuszenia sie do czegos, co nie sprawia Ci przyjemnosci. Wiem, bo sam przez to przechodzilem, a raczej przechodze. Bol, pot, lzy a czasami i krew. To jest koszt. Ale z czasem zaczynasz to robic nie dlatego, ze coraz wiecej przyjemnosci sprawia Ci patrzenie w lustro, tylko dlatego,ze satysfakcje przynosi samo zmuszenie sie do wyjscia z domu zeby pobiegac, mimo, ze pada, zeby isc na trening, mimo, ze sie nie chce, bo dzien byl ciezki. I tak, czuje sie przez to lepszy od samego siebie 2 lata temu i od tych wszystkich, ktorzy w momencie, kiedy ja pomimo bolacych ud robie kolejny kilometr siedza w domach przed tv i zazeraja kolejna paczle chipsow. Sorry, takie sa fakty. Nie, nie bede Cie namawial, zebys sprobowala sama, bo nie od tego jestem. Moze sama kiedys zrozumiesz i moze tak samo jak ja bedziesz zalowala, ze tak pozno.

    • Widać, że nie czytałeś dokładnie – regularnie ‚zmuszam się’ do aktywności fizycznej, przynajmniej dwa razy w tygodniu. A ciastka to figura retoryczna – bo jest tak, że ja w ogóle nie lubię słodyczy. W ogóle nie siedzę i nie zażeram, choć może ciężko w to uwierzyć.
      Wysil się czasem trochę i zrozum ironię.

      • logain

        Boze, przeciez ja po prostu uzylem tej samej retoryki, co Ty. Co to za roznica, czy to sa ciastka, chipsy, a moze cos calkowicie innego? A aktywnosc 2 razy w tygodniu… no rozkoszne…
        Ale w jednym masz racje – nie czytalem ani dokladnie ani do konca, bo sorry, tekst jest tak pelen sprzecznosci, ze nie zdzierzylem.

        • Jestem fanką ‚nie czytałem, ale się wypowiem’.
          Nie mam nic do dodania.

      • logain

        Nie czytalem calego, bo jak mowie, juz po pierwszych kilku akapitach sie we mnie zagotowalo. A w swoim komentarzu merytorycznie odnioslem sie do JEDNEJ rzeczy, ktora w przeczytanym fragmencie byla moim zdaniem nie do zaakceptowania. I o niej probuje dyskutowac.

    • siawile

      Ale po co? Dlaczego czujesz się lepsza od tych przed telewizorem z ciastkiem w ręce? Ty wybrałaś to, oni wybrali to. Tobie dobrze z aktywnością fizyczną, a im z ciastkiem. Są różni ludzie na tym świecie, nie tylko twoje decyzje i wybory są właściwe. A idealna sylwetka wcale nie gwarantuje szczęścia.

    • Ewelina

      Kolejny zbawca świata.Ból, krew. I jeszcze sobie wmówiłeś, że czujesz się dzięki temu lepszy. Zdrowy tryb życia-tak ! FitNAZISTOM mówię NIE. Pozdrawiam autorkę. Ja doskonalę zrozumiałam o czym piszesz.

  • Promocja promocją ale ciągłe słuchanie – jak powyżej – że to Twój wybór, ZŁY wybór jest po prostu wkurwiające. Nie każę nikomu mnie nosić, nie każę nikomu na mnie patrzeć, w ogóle, żaden problem, mogłabym być niewidzialna. Ale co mój wygląd zmienia w czyimś życiu? Do kurwy nędzy, nigdy nie pojmę. Przepraszam za dosadne słownictwo ale po prostu mnie nosi i grzeczniejsze słowa nie wystarczą.
    Nie każę nikomu być gruba. Ba! To że ja jestem gruba wyklucza mnie z grona potencjalnych konkurentek o wszystko (dziewczyny, halo – nie zabiorę Wam chłopaka). Faceci, obiecuję, że żaden nie musi mnie nosić a gdy umrę czy zemdleję, zostawcie na środku drogi. Tylko skończcie już pierdolić…
    Przepraszam. Jestem tak samo sfrustrowana jak Ty, może nawet bardziej…

    • A wiesz, że takie rzeczy to ja głównie słyszę w internecie i od obcych ludzi?
      W ogóle się chyba ostatnio zdystansowałam i nie biorę tego osobiście.

    • logain

      Hmmm… Dlaczego zakladasz, ze to, ze jestes gruba mnie boli albo wrecz obchodzi? Przeciez to Twoja sprawa, ewentualnie Twojej rodziny. Wiesz dlaczego? Bo to TWOJ wybor, a ja zawsze, do ostatniego tchu bede bronil wolnosci czlowieka do decydowania o sobie i swoim zyciu. Ja nie wysmiewam grubasow, nie odwracam glowy z obrzydzeniem, mowie tylko, ze to ich (wasz? nasz?) wybor. Tylko tyle i az tyle.

  • Iga

    Wydaje mi się, i nie mam na celu obrażać Ciebie ani czegokolwiek udowadniać, że po prostu sama się ze sobą do końca dobrze nie czujesz i dlatego próbujesz przekonać innych i samą siebie, że wszystko jest ok, że tylko podejście innych Ci przeszkadza… Genetyka naprawdę ma niewielkie znaczenie w tym jak wyglądamy i naprawdę nie jest trudno schudnąć, naprawdę możesz to zrobić – nie dla innych tylko po to, żebyś Ty sama ze sobą czuła się dobrze. Nie chcę polemizować tylko po prostu chciałabym, żebyś sobie sama zadała szczere pytanie czy czujesz się w 100% dobrze ze sobą. Z własnego doświadczenia wiem jak to jest być grubszą i jak zupełnie inaczej się czuję kiedy mam bmi 20, sama sobie się podobam i dobrze się ze sobą czuję. Nie dla innych tylko dla siebie. Pozdrawiam serdecznie!

    • Już to parę razy powtarzałam – to nie jest tak, że ja się ze ‚sobą’ czuję źle. JA to nie tylko moje ciało. A bardzo mnie irytuje, że społeczeństwo postrzega mnie przez mój wygląd, a nie to, co mam do powiedzenia. No więc ja ze sobą czuję się świetnie i oczywiście skłamałabym, gdybym powiedziała, że lubię być gruba. Nie aspiruję do BMI20, chciałabym kiedyś trochę schudnąć (bardziej dla zdrowia niż wyglądu) i tyle.
      Genetyka ma spore znaczenie i czasem jest trudno schudnąć, serio.

      • Ali

        Cóż moja mam kurdupel i gruba, tato kurdupel i gruby, babcia kurdupel i gruba. I oto szok urodziłam sie ja gruba. Fakt genetyka nie ma nic do gadania. Faktycznie rodząc się już z 2 kilową nadwagą jako noworodek. Ważyłam dokładnie 4950. Fakt genetyka nie ma nic do gadania. NIc a nic. Jak słyszę takie pierdolenie szczupłych ludzi to mnie krew zalewa, Nie mam duzej nadwagi al e bujam sie całe zycie z 10 kg nadwagi. Nosz ja pierodle jak ktoś sie urodził szczupły i ma ta a nie inaczej to niech sie nie nie wypowiada. Jak ktoś schudł to niech nie mowi , ze jest to łatwe bo nie jest. Łatwo jest zrzucic 2 kilo jak ktos ot tak sobie przytył. Z otyłościa genetyczna nie jest łatwo walczyć. I w drugą strone działa to tak samo. Mam kolezankę, która jest chuda. Robiła milion badań, je jak koń i jest chuda i zdrowa. Marzy zeby przytyć i nic. Je i je i nic. Nie można zakładać, ze osoba gruba wpiedziela, a chuda sie głodzi. Zycie nei jest czarno białe. Ja jem przecietnie, ani duzo ani mało, sporo sie ruszam, ale moja sylwetka sie nie zmienia. KOcham sport i co z tego. Jestem wysportowana, wygimnasykowana bardziej niz niejeden szczupły, ale kogo to obchodzi? Czasami potrzeba miejsca jak to , zeby sie wygadać ehhhhhh

        • Klaudia Wojnarowicz

          A teraz rozwalę Twoją teorię. Nie urodziłam się z nadwagą. Ale mam tendencje do tycia? I co teraz? ;]

    • Jak słyszę czy czytam tekst że” genetyka nie ma wpływu na to jak wyglądamy” to mi się nóż w kieszeni otwiera! Co tam Mendel, co tam teoria dziedziczenia- panna wie lepiej. Takie rzeczy jak geny to wymysł jakiś popapranych naukowców. Droga Igo-wytłumacz mi wobec tego proszę dlaczego jestem ruda ,tak jak mój brat? Bo to ,że nasz ojciec był rudy pewnie nie miało na to wpływu… I pewnie gdybym się postarała to bym nie była 🙂 A BMI na 20 to dolna granica normy-od 19 zaczyna się niedowaga…I to ma być przykład?
      Przepraszam Agata że tak w komentarzach u ciebie pojechałam ale mnie lekka ku….ica trafiła

      • Ktoś mi dziś zwrócił dziś słuszną uwagę, że jak chudzi mówią, że mają takie geny, to jest ok, a dla grubego to tylko usprawiedliwienie lenistwa. I w sumie… nawet na to nie wpadłam,

      • Kasia

        Niedowaga zaczyna się poniżej 18,5, 19 jest jeszcze ok.

      • logain

        Genetyka ma znaczenie, ale to nie znaczy, ze sie nie da. Po prostu trzeba wlozyc w to wiecej pracy, wysilku i samozaparcia. Ale pociesze was, chudzi maa jeszcze gorzej, bo jeszcze trudniej im zbudowac tkanke miesniowa niz nam schudnac 🙂 (tak, dla kobiet to abstrakcja, ale dla faceta to spory problem)

  • Nadia

    Dobrze, że żyjesz w zgodzie ze swoją głową. Nie wydaje mi się za to żebyś żyła w zgodzie ze swoim ciałem. Otyłość nie jest zdrowa, nigdy nie była i taka nie będzie. Ludzie, dla których ważne jest właśnie zdrowie będą krytykować taka postawę.
    To co dzieje się w krainie farmacji i wielkich pieniędzy to druga sprawa. Tam próbują na nas zarabiać. Jeżeli jest się w miarę świadomym, to taka manipulacja jest nieskuteczna.
    Mówienie o otyłości, że jest „spoko” jest bardzo niebezpieczne. Dawanie sobie przyzwolenia na zaniedbywanie swojego ciała jest okej?

    • Nigdy nie powiedziałam, że otyłość jest spoko.

  • Iga

    Ale możesz to zrobić, naprawdę! Ja wiem, że nie zawsze jest łatwo, ale wielu osobom się udaje, mi się udało, więc Tobie też! I wcale nie zrezygnowałam z niezdrowych rzeczy słodyczy, fast foodów, bo przysięgam, że bez tego też żyć nie mogę, tylko trochę ograniczyłam po prostu 🙂 I ćwiczeniami się nie katuję, bo też nie lubię, wybrałam formy ruchu, która mi się podoba np. taniec 🙂 Powodzenia!

  • Muchomorka

    Link do Twojego tekstu obił mi się o oczy, gdzieś na fb, między znajomych. Po zaznajomieniu się z opiniami na ów portalu, z góry założyłam, że pewnie autorka coś tam wyolbrzymia, ubarwia i w ogóle przekrzywia rzeczywistość. Ale! Przeczytałam tekst i muszę przyznać, że wiem z czym ludzie mają problem. Ok, z medycznego punktu widzenia otyłość ma więcej minusów i w ogóle obciążenie zdrowia większe. Tak mówi biologia. Ale nie rozumiem, czemu ludzie próbują wmówić osobom otyłym, że ich waga równa się z czymś negatywnym? W sensie relacji międzyludzkich. Ja rozumiem, że poniektórzy czują się mądrzy i chcą nieść dobrą, mądrą radę, albo powielać trend zdrowego stylu życia. To piękne. Ale zauważcie jak to robicie! Ta wrogość wręcz wyłazi z was.

    Serio się nie dziwię, że autorka tekstu czy też masę innych osób, tak komentuje ten problem. Wybaczcie, ale to nie osoby otyłe mają tu mentalny problem, ale cała reszta uważająca, że oni koniecznie muszą coś ze sobą zrobić! Piszecie, że osoby otyłe mają wybór. Jeden to zmiana stylu życia (wszyscy będą płakać ze szczęścia), albo ten zły i w ogóle fuj, że będą nic nie robić i być nadal tym kim psychicznie się dobrze czują. Dziw, że otyłe osoby źle się czują psychicznie? A kto w kółko powtarza im, że najważniejsze jest ciało, a nie to co ma się w środku?To WY narzucanie im wybór! Mają jeden. Albo piękny styl zdrowia, albo wynocha ze społeczeństwa! Aż się za głowę łapię jak czytam tą wzgardę i wręcz plucie na to, że osoba otyła nie zgadza się z tym co owładnęło wasz umysł! Jak ktoś jest otyły to pozostaje mu tylko sport, bo inaczej koniec ze znajomymi, miłością itp? Jasne, można informować ludzi czym grozi większa otyłość i jak widzę, ludzie są tego świadomi. Czemu traktuje się ich jak idiotów? A to, że nie ćwiczą namiętnie, nie marzą o rozmiarze S, no wybaczcie, ale KAŻDY człowiek jest inny. Nikt NIE MUSI być takim jak każe społeczeństwo, bo zdrowy styl życia na pewno daje saaame profity. Aż tak pięknie to nie ma.

    Skoro ludzie mają wybór, to niech wybierają tak, aby czuli się psychicznie z tym dobrze, a nie głupie i bzdurne naciski społeczeństwa.

    Ach autorko, wybacz, że tak bardziej do osób przeciwnych się skierowałam, ale aż mną wstrząsnęło ta lekka ignorancja tego, jak to wygląda z innej strony. Masz rację, że ciągle coś się od ludzi wymaga, ale w tym negatywnym sensie.

    Pozdrawiam ciepło!

    • Muchomorko! Tak to ładnie napisałaś, że nie mam nic do dodania – dziękuję!

    • siawile

      Zgadzam się z Tobą w 100% i pozdrawiam serdecznie 😉

  • Alek

    Życie to ciągłą praca i najważniejsze nauka w każdym polu, czy to prywatnie czy zawodowo. Szczerze nie interesuje mnie kim ani jaka jesteś tak długo jak wprowadzasz zmiany mające na celu rozwiązanie problemów z którymi się borykasz. Jeśli jest to nadwaga to może źle ćwiczysz? Osobiście mi bardzo pomogła darmowa http://www.jefit.com/ – aplikacja w tym temacie. Ale ja jestem facetem i tez nigdy nie pozwoliłem sobie się zapuścić bo zawsze wiedziałem że lepiej zapobiegać niż potem modyfikować/naprawiać. Stąd nie wiem jak bardzo trafny jest mój komentarz ale mam nadzieję iż okaże się pomocny.

    Pozdrawiam

  • To ja jako męski głos dorzucę jeszcze że faceci lubią różne dziewczyny, te krąglejsze też, czego dowodem niech będzie blog PKMK (do wyguglania, żeby nie było reklamy)

  • Marta

    Jestem za zdrowym jedzeniem itd.Ale jesli ktos chce zyc takim stylem zycia,a nie jesli to kazdemu wtłacza sie na siłę z kazdej strony! Owszem chodze na zumbe,ćwiczę, ale ostatnio juz do wsciekłości doprowadził mnie tekst na fitnessie (oczywiscie), kiedy to Panie zaczeły mówić,że w Tłusty Czwartek zjedzą pączki z płatków owsianych.. WTF??!! Bez przesady…. I tu mówię o kazdej sferze życia.

  • Jarema Piekutowski

    Jest Pani piękną kobietą. Mówię to oficjalnie, pod nazwiskiem (zresztą Pani Ukochany na pewno też to mówi). Niech się Pani nie da wciągnąć głosowi popkultury. Dobrze, że wypowiada się Pani przeciw temu popkulturowemu szaleństwu. Szkoda, że pisze Pani bloga akurat pod takim tytułem, jakby to właśnie słowo „gruba” przyjęła sobie Pani za własną identyfikację. Ta etykietka jest w porównaniu z całą Pani osobowością niczym, nalepionym papierkiem. Ale może taki sposób pisania pomoże innym kobietom, a w pewnym momencie przyjdzie czas, kiedy tę identyfikację będzie Pani mogła odrzucić i być już po prostu szczęśliwą Agatą.

    • Jeremo… dziękuję. zrobiło mi się cieplutko, kiedy to przeczytałam 💜

  • kaisa1306

    Napiszę jak mój przyjaciel ze studiów „polać jej bo dobrze gada”.
    Ja tabletką na odchudzanie zawdzięczam jedynie operację i to nie tę pozbywającą się zbędnego tłuszczyku.

  • Pingback: Radzę Sobie – Co możesz usłyszeć, gdy jesteś grubaskiem?()

  • meszugat

    Bardzo mi się spodobał powyższy tekst. Super, że ktoś ma odwagę być sobą i nie przejmować się presją mediów/internetu. I pokazywać innym, że nie trzeba się wstydzić tego jakim się jest:)

    Kiedyś byłam osobą szczupłą. Później zdrówko mi się zrąbało, (hormony itd) i nagle +30 kg.
    I wtedy okazało się, że mam tylu życzliwych znajomych! Wszyscy (a szczególnie osoby nie mające problemów z wagą) zaczęli mi doradzać w sprawie diet. Najczęściej sprowadzało się to do „wiesz- nie obraź się, ale mogłabyś trochę schudnąć” albo „może ty trochę mniej jedz, co?”. Albo bardzo subtelnie „wiesz- słyszałam o takiej fajnej diecie…”. I choć początkowo wywoływało to we mnie smutek i depresję (podobnie jak konieczność kupowania ciuchów w rodzaju worków na ziemniaki), po jakimś czasie zaczęło się to zmieniać w zwykłą złość. Bo przepraszam- ale co kogo obchodzi ile ja ważę? Czyja to jest właściwie sprawa? Czy ja żyję dla siebie czy dla czyjegoś poczucia estetyki?
    Oczywiście zauważyłam też inną kwestię. To, jak bardzo nasz wygląd (zupełnie niesłusznie zresztą) powiązany jest z naszą samooceną i pewnością siebie. Kiedy czujemy, że nie „wpasowujemy się” w ogólnie przyjęty kanon stajemy się automatycznie bardziej nieśmiali, zakompleksieni. Tak, jakby ta waga była wyznacznikiem tego jacy jesteśmy jako jednostki.
    Jeśli ktoś czuje, że chce schudnąć, bo uważa, że wtedy będzie zdrowszy czy będzie się lepiej czuł itd- to fajnie. I powodzenia i trzymam kciuki. Ale jeśli ktoś uważa, że jak tylko katując się i głodząc osiągnie wymarzoną wagę i nagle wszystkie problemy znikną, będzie piękny i szczęśliwy, wreszcie zacznie być akceptowany a jego życie będzie nieporównywalnie lepsze – to znaczy, że zadziałała na niego powszechnie stosowana medialna propaganda. I że chyba końcem końców efekty go/ją rozczarują. Bo może będzie szczupły … ale czy od razu szczęśliwy?
    https://www.youtube.com/watch?v=7PCkvCPvDXk – na koniec wklejam link do piosenki o fajnym i rozbrajającym tekście (który oczywiście wywołał olbrzymie kontrowersje jako … promocja otyłości:P)

    pozdrawiam serdecznie
    M.

  • Tańczący na zgliszczach

    Witam,
    Generalnie w tym co napisałaś jest dużo racji. Masz rację, że jest nagonka w mediach, na bycie fit, katowanie się Chodakowską, „cudowne” suplementy, diety itd. Z tym, że chyba trzeba to traktować na równi z pojęciem „produkt”, tak jak TV w media markt czy nowy I phone. Wszyscy chcą coś sprzedać. Gdzieś w tym wszystkim potrzeby ludzi otyłych są pomijane, bo są w jakiś sposób nieatrakcyjne. Aczkolwiek mam zastrzeżenie do problemu który poruszasz, czyli poniekąd do samoakceptacji. Piszesz: „Czemu nie możemy być, kim chcemy, takimi, jakimi sami się czujemy”. Możecie. Nie wiem, kto Wam to broni. Tylko pytanie- na ile jest to wymówka, by ze sobą i z problemem otyłości nic nie robić; i czy rzeczywiście ze swoim stanem size plus jesteście zwyczajnie, w pełni szczęśliwi (nie pod publiczkę?). To nie jest żaden diss, ani pocisk. Piszę z perspektywy człowieka który naprawdę wie co mówi. Jakieś 5 lata temu sam ważyłem zacne 110 kg (nie były to mięśnie a raczej oponka… OPONA). I uwierz nie było mi ze sobą dobrze. Podejście na 4 piętro to była masakra. Uciekał mi z przystanku każdy autobus. Mogę wymieniać dalej. W końcu się ogarnąłem, zacząłem biegać i w ten sposób od jakichś 3 lat ważę niezmiennie 84 kg. Zmieniłem rozmiarówkę, teraz mam na koncie 2 przebiegnięte pełne, 42 km maratony, a pod koniec marca startuję w półmaratonie. I wcale nie tęsknię za byciem size plus. Nie dlatego, że się nie umiałem zaakceptować przez środowisko, innych ludzi etc. Nie tęsknię za tym stanem- bo po po prostu czułem się źle, niezdrowo, także fizycznie.

    Oczywiście jeśli komuś taki stan pasuje- brawo za to. Choć i tak uważam, że to się odbije po latach (padają stawy kolanowe, kręgosłup itd) więc dla zdrowia- trzeba coś z tym robić, a nie spoczywać na laurach. Pewnie zaraz zostanę zjechany w komentarzach. Ale nie chciałem nikogo obrazić. Po prostu sam to przeżyłem, i nie widzę powodu, by otyłość gloryfikować. To jest choroba, dodatkowo generuje inne choroby. Niedowiarków zachęcam do lektury. Lub badań w wieku 50+.

    • Nie gloryfikuję, wbrew pozorom, otyłości, tylko samoakceptację. Bez względu na rozmiar. Ja nad swoją pracowałam bardzo długo i wiem, że mnóstwo kobiet ma z tym problem, dlatego czasem coś napiszę.
      Patrząc na to, co się dzieje po tym tekście, na pewno nie będę się też odchudzać publicznie.
      Podziwiam za samozaparcie i dyscyplinę, muszę Cię jednak zmartwić, że z moich obserwacji wynika, że problemy z kolanami i kręgosłupem częściej mają problem szczupli, niż grubi.

      • Klaudia Wojnarowicz

        Tak, szczupli…bo trenuja 😉 Czesciej, niz otyli. O tym tez napisalam w swoim komentarzu na samej gorze. Z calym szacunkiem do Ciebie i kazdej wiekszej osoby – jesli nie lubi sie sportu, to sa male szanse na kontuzje 😀 😉

  • Gabs

    Agato!
    Masakra jakas jaka do cholery promocja otyłości to nie jest produkt zeby go promowac !! To jest stan ciała ale dla niektorych stan umysłu i Ty pokazujesz ze mozna rozgraniczyc to. Zdrowe sa marchewki , sałata itd ale czy zdrowe jest obrazanie otylych osob pod przykrywka pchniecia ich w strone odchudzania czy zdrowe jest wysmiewanie nastolatki w szkole bo ma rozmiar 44 a nie 34 po czym zaczyna sie odchudzac na sile placz , rozpacz , anoreksja ,a teraz widmo smierci czy to jest zdrowe, dobre właśviwe?Jak nazwac rwklamy, catwalk, gazety i wszystko inne co oni promuja niby zdrowie czy cholerne kosciotrupy chodzace, nabijajac malolatom do glow ze wystajace koscisa cool? Jak to nazwac PROMOCJA ANOREKSJI, PROMOCJA GŁUPOTY, PROMOCJA PŁYTKIEGO UMYSŁU ,liczy sie wyglad tylko i wylacznie czy tak czy to nest najwazniejsze? A co z rozumem ,sercem, talentem??? Człowiek nie równa się ciało ale nie wszyscy to rozumieja dla grona osob grubas to grubas nieudacznik, brudas, fleja, głupek. NIE DO LICHA CIEZKIEGO MYLICIE SIE!!!!!!! Jestem grubasem znam 4 jezyki obce nie wpierdalam na sniadanie ciastek ani chipsow przed tv mam serce nie opuszczam potrzebujacych mam gruba skore ale nie jestem gruboskorna mam rozstepy cellulit i wałek na brzuchu ale ludzie licza sie z moim zdaniem pytaja o rade zapraszaja na imprezy tancze kiedy mam na to ochote w domu mam lustra i TAK U LICHA JESTEM GRUBASEM!!!!!! Czy to mnie dyskwalifikuje z grona homo sapiens???

    • No właśnie o to chodzi, że ciągle słyszę o jakiejś promocji otyłości, jakby to było jakieś super fancy czy coś. Także totalnie mogłabym się podpisać pod tym, co napisałaś.

  • Paula

    Promocja otylosci jest niezdrowa. To nie geny. O ile nie masz cukrzycy/depresji/alergii (sterydy) to jestes po prostu gruba. Zaniedbana. Skoro nie dbasz o siebie to jak masz dbac o cokolwiek innego w zyciu? Plus wiele chorob zwiazanych z nieprawidlowym odzywianiem a w konsekwencji otyloscia. Latwo zwalic wszystko na geny, co ?

    • Uwielbiam to, że mam wrażenie, że z tego całego tekstu większość osób komentujących negatywnie zobaczyła te geny. W tym samy zdaniu jednak mówię otwarcie, że to nie tylko to, więc czytaj proszę, ze zrozumieniem.
      Plus, nie masz pojęcia, jak się odżywiam, tylko sobie to dopowiadasz. Chcesz jadłospis? Mogę Cię zaskoczyć.

    • Tores-

      A może dbam o to, co jest ważne dla mnie samej, a nie dla Ciebie? Szok, co? Że wygląd nie jest na pierwszym miejscu moich priorytetów, ojejku, skandal. I że nie tracę czasu na zastanawianie się co kto inny (np. Ty) myśli o mojej wadze i, hyhy, zaniedbaniu. Naprawdę mam ciekawsze rzeczy do roboty. Dla Ciebie wygląd jest bardzo ważny, super, to sobie o niego dbaj. A mój zostaw mnie. „Dbanie o siebie” naprawdę nie jest równoważne z ważeniem 50 kg.
      (Oraz gdzie widzisz „promocję” otyłości (czyli zachęcanie, namawianie! do bycia otyłym??) – to coś jak promocja homoseksualizmu – ktoś mówi, że jest homoseksualistą i przez to inni też chcą być i zostają? 😉 Coś mi się zdaje, że to nie tak działa 😉 )

    • Klaudia Wojnarowicz

      Przepraszam ale napiszę, że ja się komentarzowi Pauli nie dziwie. Tylko czemu – wyjaśniłam w swoim komentarzu na górze 😉

  • Podpisuję się całym swoim jestestwem. Po pierwsze: super piszesz. Po drugie: masz zajebisty kolor włosów. Ale żeby nie jechać aspartamem, to chciałam napisać, że przeraża mnie wtłaczanie ludzi w ciasne odlewy z plastiku. Nie możesz mieć fałdki, cellulit fuj, rozstepy ble, za otyłość tysiąc batów na grubą dupę. Promocja otyłości?! Srsly? Dla mnie to promocja różnorodności. Jesteśmy różni i to jest najbardziej zajebiste na świecie. Pozdrawiam!

  • Czytam i czytam te komentarze… Wywołałaś istną burzę! A burza to piękne zjawisko, więc będę zaglądać tu częściej. 😉

    • śmiało, zapraszam! 🙂

  • Hej, Agato, trafiłam tu dziś zupełnym przypadkiem i chyba zostanę na dłużej. Brakowało mi bloga o takim profilu.

    Jak się zapewne domyślasz, sama zawsze byłam raczej krągła. Od paru lat jest tego szczęścia coraz więcej. Wiesz, co jest najzabawniejsze? 15 kilo temu skręcałam się od kompleksów (kto i w jakiej formie mi je skwapliwie podkarmiał – to inna sprawa.)Twardo wierzyłam, że osoby, która NIE JEST chuda nikt nigdy nie pokocha.

    To było lata temu. Od tamtego czasu solidnie przemeblowałam głowę. Teraz, gdy jestem jednoznacznie grubą (bliscy mi mówią: pulchną) kobietą – moje życie towarzysko-uczuciowe kręci się jak nigdy. Wszystkie te wklejane mi przez pseudożyczliwych strachy były nieuzasadnione.

    Biorę leki, które spowalniają przemianę materii. Do tego nie lubię sportu (jest koszmarnie nudny, nudniejszy nawet niż prasowanie!) Natomiast uwielbiam czekoladę.

    Nie chcę mi się „za siebie wziąć” – bo i nie widzę potrzeby.

    Wydajesz się być przemiłą osobą. Oraz bardzo szczerą i otwartą. Powiedz, czemu pozwalasz, żeby jakaś larwa serwowała Ci licealne złośliwości niemal pod każdym postem? Ja bym taką na ryj zbity wykopała z bloga. Niech się idzie realizować na kafeterii.

    Pozdrawiam ciepło!
    Nina

    • Bardzo mi miło, że napisałaś <3 I niezmiernie się cieszę, że trafiłaś do mnie (choćby przypadkiem) i zostaniesz – czuj się jak u siebie 🙂
      Czymże byłby jakikolwiek blog (a już szczególnie taki!) bez złośliwych komentarzy? Oczywiście, mogłabym je usuwać i zostawić samo klepanie lajeczkami po tyłku, ale nie widzę takiej potrzeby – radzę sobie. Chyba 🙂

  • dumbuś

    wiesz, teraz to i tak się zaczyna zmieniać. W sensie mentalność ludzka. Ale to jeszcze nie to. Mi jakoś brak motywacji do odchudzania, na razie wybrałam bieliznę modelującą efelina, do tego zmieniłam napoje słodkie na wodę niegazowaną. Podziwiam Ciebie, że otwarcie mówisz o swojej otyłości.

    • Ja właśnie podjęłam ostatnią próbę. Jak się nie uda, to się poddaję już całkiem. Ale chciałabym znów zobaczyć na wadze dwie cyferki. No i dla zdrówka troszkę. Tyko tyle i aż tyle.

  • Karolina

    Czytam to i …krew mnie zalewa.Stereotyp grubasa żrącego wiadra lodów, chipsy i zapijającego wiadrami coca-coli.Nagonki niuniek, które katują się Chodakowską, głodzą, wymiotują, albo na spotkaniach grzebią widelcem w misce sałaty light….I na każdą osobę noszącą ciuchy powyżej rozmiaru 38 patrzą jak na psychopatę.Drogie panie – wygląd to nie wszystko – co zrobicie jak dopadną was problemy hormonalne po 40, zmarszczki, obwisła skóra, trądzik rózowaty, albo łysienie plackowate.Świat się skończy?

    • Właśnie o tym ostatnio myślałam – że jak ktoś jest chudy całe życie i nagle metabolizm zwalnia, to zaczyna się panika. A ja przyjmę to z godnością. Oh, wait.

  • Karolina

    Z przyjemnością Agato czytam Twego bloga….Mam 45 lat i nigdy szczupła nie byłam.Niestety, z czasem do standardowego 70 kilogramów przybyło 26.Noszę rozmiar 46-48.Fakt , zawsze nosiłam 40.I gdyby nie wizja cukrzycy NIE ROBIŁABYM ZE SWOJĄ WAGĄ NIC.Patrzę na moje równolatki – popłoch, Chodakowska, niedojadanie – a metabolizm jak nie rusza tak nie rusza.Baseny, siłownie i lecące cycki, zmarszczki, smutek i zgryzota.Tęskne patrzenie na tort, terror siłowni.Kurde nie…

    • Jest coś takiego – że te, które były całe życie szczupłe, potem nagle zaczynają tyć i wpadają w popłoch. Siedzę, patrzę na to i zagryzam popcornem w pierwszym rzędzie! 😉

  • Krótki komentarz do tematu: http://telenowelaprzypadkow.blog.pl/2015/03/14/epizod-czwarty-wszystko-zniose-procz-tego-ze-cie-nie-uniose/

    Wejście przypadkowe, ale zostanę na dłużej. Pozdrawiam serdecznie 😀

  • Damhnait

    Promocja? Pewnie, zawsze trzeba sprowadzić do parteru ludzi zadowolonych z życia, którzy się nie mieszą w rozmiar 0 🙂
    Podziwiam Cię za to, że umiesz to tak przeforsować, że ludzie idą za Tobą. Ja od kilku lat jestem szczęśliwa, łatwiej się żyje od tak 🙂

  • Ewa Getler-Nowrot

    Lubię to :).

  • Paula Lift

    Taaaa.. chcę być gruba bo to modne 😉

  • Piękna jest dusza, charakter a ciało jest formą do wypełnienia. Tak samo jak książki nie ocenią się po okładce tak samo człowiek po wyglądzie. Zacznijmy szanować drugą osobą za to co ma w głowie, kim jest, jaki jest dla drugiego człowieka. Sama jestem dziewczyną z przedziału 42-44 i jestem przede wszystkim szczęśliwa. Spotykam się z krytyką mojego ciała ale za każdym razem dochodzę do wniosku, że taki komentarz jest nie tyle, że niesmaczny co w pewnym stopniu poniżający. Poniżający osobę, która wypowiada ten komentarz. Dla niektórych zrozumienie i myślenie przychodzi z trudem.

    Moje dwie przyjaciółki są wyjątkowo szczupłe, piękne, wymalowane (wg mnie wytapetowane), świetnie ubrane, wykształcone, mają pracę. I co z tego wszystkiego mają? Niewiele. Samotne wieczory przed tv lub na imprezach wzrok przygłupich studenciaków, którzy boją się zagadać.

    BĄDŹMY SOBĄ A NIE SZTUCZNĄ IKONĄ MODY!!

  • Karolcia

    Dokładnie się z tobą zgadzam. Wiele osób jest otyłych z powodu chorób, genów. Inni z zaniedbania.. Tym bardziej nie rozumiem teraźniejszej młodzieży, która potrafi wyśmiewać, szeptać za plecami tylko dla tego,że ktoś jest grubszy…. Ja sama chodze w rozmiarze 46/48 i doświadczyłam w szkole tego jak podłe są nie które osoby i wbrew temu co mówili,że skoro jestem ‚spaślakiem,baleronem’ itp nie znajdę chłopaka, ja od pół roku mam męża.
    Nie rozumiem tego w jakim kierunku zmierza otaczający nas świat. Najlepiej dla nie których było by aby nas wszystkie zamknąć w jakiejś ciemnej piwnicy żebyśmy nie wychodziły.. tylko dla tego,że teraz jest trend na bycie Fit. I mimo wszystko mam przyjaciół, chodzę na imprezy itd. I jeżeli bede chciała wieczorem przed tv zjeść ciasto to je zjem na zdrowie bez zastanawiania się czy wypada czy nie.
    Pozdrawiam Cie Agatko cieplutko.

    • Klaudia Wojnarowicz

      A tak, trend na bycie FIT to jest kolejna choroba naszych czasów. Hipokryzja w drugą stronę po prostu 😉

  • Po pierwsze – podziwiam za odwagę. Uwielbiam te Twoje zdjęcia, ale nigdy nie odważyłabym się na takie (obawiam się, że nie tylko nie odważyłabym się, żeby je wrzucić – ale również żeby je zrobić).
    Po drugie – kocham! Kocham ten post za całość. I tego bloga też kocham! I uwielbiam Ciebie, bo piszesz o tym wszystkim w taki fajny sposób, ale z taką niesamowitą lekkością, której brakuje większości blogerów. I to jest takie fajne, bo w końcu post, który nie ma na celu promowania bycia fit, ALE nie promuje również otyłości.
    Ludzie po prostu… popadają ze skrajności w skrajność. Niestety.

  • Klaudia Wojnarowicz

    To teraz coś ode mnie – kobity która już jako dziewczynka charakteryzowała się biodrami szerszymi niż u innych i która ma tendencje do tycia + obecnie jest na diecie bo po wielu aktywnych latach sportowych osiadła sobie i poszło w kilogramy (i w kolana – po prostu kontuzje nabyte w trybie aktywnym wylazły w trybie spoczynkowym ;]).

    Poczytałam Agato Twojego posta i niestety to co mi się rzuca na starcie, to:

    ‚Otyłość to nie jest czyjś wybór, czy świadoma decyzja – prędzej świadome zaniedbanie. U mnie to głównie geny i ogólna niechęć do aktywności fizycznej, niestety.

    A i ciasteczko wieczorem doszło do głosu zapewne nie raz (zważywszy na fakt, że zasadniczo nie lubię słodyczy, prawda) – jak i inne kulinarne grzeszki – nie wypieram się, bynajmniej’

    Zatem !! Fajnie, że się nie wypierasz, ale słabo, że chowasz się za genami (chyba że mówimy o jakiejś przykrej chorobie genetycznej, to jeszcze rozumiem – I TAK CZYTAŁAM KOMENTARZE 😀 Wiem, że inni też do tego sapią 😉 Ale czytaj proszę dalej :)).
    Niechęć do sportu – ok, ja nie lubię matematyki. Wiemy o co kaman.

    Więc z tym promowaniem otyłości z mojego punktu widzenia, rozchodzi się o to właśnie usprawiedliwianie swojego lenistwa. I o ile jesteś szczęśliwie leniwa – punkt dla Ciebie. Bo wiele jest dziewczyn, co do Chodakowskiej (przykład pierwszy z brzegu) wzdychają, ale dalej leżą na kanapie i czekają aż tłuszcz sam wyparuje.

    Niestety nie mogę tego zrozumieć, bo jak tylko zaczynam tyć, czuję się źle (zaznaczam, że nie wiem co to znaczy być super szczupłą, a przynajmniej nie pamiętam 😀 na zdjęciach z wczesnej podstawówki widzę, że jeszcze szerokiego tyłka nie było, zaczął się pojawiać tak jakoś tuż przed liceum – nie, nie chodziłam do gimnazjum ;)). Niestety, moją nadwagę (kwalifikacja medyczna – tak, dietę mam od dietetyka) trzeba w jakimś stopniu wyeliminować, coby moim kolanom z kontuzjami, na które pewnie tylko operacje coś w przyszłości zaradzą (a za Chiny nie chce się dać ciąć), żyło się lepiej.
    I może to tu właśnie pojawia się konflikt interesów – ja nie rozumiem, jak można się dobrze czuć w Twoim ciele, bo ja po prostu zawsze lubiłam sport.

    Co do mediów – to mnie irytuje tak samo jak Ciebie. Wszyscy wierzą w to, że istnieje magiczna pigułka. Otóż NIE ISTNIEJE i mówię to ja, kobieta względnie aktywna do pewnego momentu. Wszelkie magicznie chudnące nastolatki, o ile nie mają predyspozycji do fajnego ciała, ostro się zdziwią w okolicach 30tki. Nie chudnie się na pstryknięcie palca, a kolejne selfie zrobione na siłowni w mega drogich ciuchach i z full szpachlą na pysku też nie zadziała ;] Ale większość naszego globu – PRZEPRASZAM NA ZAŚ – jest po prostu głupia ! A przynajmniej ta część, która biegnie za każdą reklamą. A marketing na tym niestety żeruje.

    I nawet nie wiesz jak irytuje się, gdy nie mogę kupić spodni – ja, wcięta w talii, szeroka w biodrach (więc też się czuje wyparta z systemu).

    Podsumowując i znowu się powtarzając – nie zrozumie nikt, kto nigdy nie było otyły z lenistwa własnego i czuł się z tym dobrze. Dlatego wiele osób może to odbierać jako promocję otyłości. Dlatego ja to tak odbieram. Ale w żadnym wypadku nie bronię Ci w takim ciele żyć 🙂 Mam tylko nadzieję, że zdrowie Ci będzie dopisywać 🙂

  • Podpisuję się pod tekstem obiema rękami.
    Świetne zdjęcia! 🙂

  • zeroweightloss

    Dla mnie jest Pani piękną i zadbaną grubaską:) A inaczej pisząc, zadbaną kobietą i więcej takich kobiet proszę:)

  • Jagoda Data-Roszak

    Troche to off-topic, ale musze powiedzieć, ze masz przepiekna talię. Zdj nr 1 jest rewelacyjne, taka talie chciałaby miec chyba każda z nas.
    A co dp „promocji otyłości” to chyba jednak trzeba się troche śmiac, a troche zapłakac nad losem tych co wypisuja takie bzdury.

  • Pingback: Bycie grubym wcale nie jest fajne – Gruba i szczęśliwa()

  • Jadwiga Czarkowska

    popasnica