W co się ubrać na wesele?

Wiatr z północy przywiał nam wyczekiwaną przez niektórych wiosnę. Sezon weselny się pomału rozkręca, a Wy płaczecie na samą myśl? W szafie – wiadomo, nigdy nic nie ma, a w głowie pomysłów brak na szałową kreację, w której będziesz wyglądać dobrze – w dodatku nie wydając na to worka pieniędzy?

Poprosiłam moje koleżanki, które w ciągu ostatnich sezonów brały ślub, żeby poszukały moich zdjęć w swoich zbiorach –  wtedy jeszcze nie myślałam, że będę Wam to dziś pisać, więc nie uwieczniałam swoich stylówek we własnym zakresie. Ale obiecuję, ze będzie na co popatrzeć (choć nie zawsze w najlepszej jakości)!

Gotowi? No to zapnijcie pasy i jedziemy, będzie szafiarsko – dużo kolorowych zdjęć i kilka tipów, jak zhakować życie!

Mała czarna.

Podobno jest jakiś głupi przesąd związany z tym, że nie wolno się ubierać na czyjeś wesele na czarno, bo to zła wróżba. Ja w to nie wierzę, poza tym pamiętajmy, że mała czarna jest kwintesencją elegancji, odkąd Coco Chanel wprowadziła ją na rynek. Jest na tyle uniwersalna i ponadczasowa, że każdemu pasuje – o ile znajdzie idealny dla siebie krój. Jeśli ktoś źle wygląda w czarnym, albo nie lubi (ja uwielbiam!), może postawić na granat.

Wypatrzona w second handzie za parę groszy, trochę w stylu lat 60., z dużym potencjałem, jeśli chodzi o dodatki – bo to one nadają charakter czarnym ubraniom. To było lato tej sukienki. Tu w dwóch odsłonach:

Z czerwonymi koralami – do dziś ubolewam, że nie korzystałam wtedy jeszcze z dobrodziejstw czerwonej szminki.

fot. Jacek Jarczok

fot. Jacek Jarczok

 

Aga i Artur3-2

Słoneczniki – dawno mnie nikt w nich nie widział, do dziś wszyscy o nich mówią. Jestem też prawie pewna, że miałam do tej sukienki jakiś kolorowy pasek… może ładnie wyglądał, ale nie był zbyt praktyczny.

fot. Patryk Ptak (wierzcie lub nie, jak wychodziłam z domu włosy układały mi się w piękne loki!)

fot. Patryk Ptak
(wierzcie lub nie, jak wychodziłam z domu włosy układały mi się w piękne loki!)

fot. Patryk Ptak

fot. Patryk Ptak

 

Postaw na kolor

Fiolet, kobalt, żółty i rudy łeb w jednym zestawieniu? – proszę bardzo! Moi korespondenci donoszą mi, że byłam najbardziej kolorowym gościem na tym weselu.

I znów sukienka z second handu – dobrze wygląda, choć nigdy nie byłam fanką materiału, z którego jest uszyta.

fot. Sebastian Zimmer

fot. Sebastian Zimmer

fot. Sebastian Zimmer

fot. Sebastian Zimmer

fot. Sebastian Zimmer

fot. Sebastian Zimmer

 

Sukienka w galaktykę

Kocham ją. Jako, że jest szyta z koła i WIDAĆ WSZYSTKO, usprawiedliwia czarne kryjące rajstopy, tym bardziej, że jest dość krótka. Noszona wiosną, jesienią i zimą (z czymś pod – nie tylko na wesele). W środku lata niekoniecznie, bo kryjące rajstopy strasznie grzeją, wiadomo. Ubolewam, że nie ma żadnego godnego zdjęcia, ale oto, co udało mi się wygrzebać:

Semiki-2

fot. Michał Golonka - Jamrozowicz

fot. Michał Golonka – Jamrozowicz (tu z moim promotorem na wystawie dyplomowej – mówię bardzo mądre rzeczy o Sztuce)

 

Długa sukienka maxi

Zupełnie nie rozumiem, czemu kobiety się ich boją. Wyglądają ślicznie i kobieco, tworzą figurę klepsydry i chowają, co trzeba (u mnie niezbyt ładne nogi). Do tego bywają dość niezobowiązujące – ja w swojej potrafię przechodzić potem całe lato (niestety, na zdjęciu mam samą górę). Mam jeszcze drugą, podobną – czarną z dopinanym naszyjnikiem z kolorowych kamyczków – też ma swój urok!

fot. Marcin Kowalczyk

fot. Marcin Kowalczyk

Sukienka szyta na miarę

Z okazji ślubu mojej przyjaciółki i świadkowania postanowiłam postawić na kogoś, kto uszyje dokładnie to, co wymyślę. I znów postawiłam na elegancję sukienki maxi. W najpiękniejszym odcieniu zieleni – co bardzo ładnie komponowało się z kobaltowym motywem przewodnim wesela.

fot. Misiu

fot. Misiu

 

Jeśli nie lubicie sukienek – na jednym weselu, gdzie byłam trochę gościem, ale bardziej fotografem, sprawdziły się eleganckie czarne spodnie, czarna tunika i czerwone dodatki.

Jak widzicie – można się ubrać ładnie w rozmiarze XXL i nie wyglądać przy tym jak własna ciotka. Trzeba tylko wiedzieć, w czym nam ładnie i w czym się dobrze czujemy. A potem nie pozostaje nam już nic, jak tylko pozostać królową parkietu i bawić się do upadłego.dancefloor

You Might Also Like