Jak się NIE ubierać

 

Czasem widzę ludzi i to, co na siebie zakładają. I często chce mi się wyć do księżyca, albo wsadzić sobie w oczy mikser, żeby to odzobaczyć. A potem trafiam na takie strony, jak Faszyn From Raszyn wiem, że nie dość, że to się dzieje, to jeszcze w skali krajowej. Poniżej znajdziecie krótki poradnik wspomagający porządki w szafie i nowe zakupy, w końcu wrzesień, back to school, te sprawy.

 

Gdzieś głęboko w sobie mam jednak nadzieję, że nie macie takich skrajnych problemów z garderobą i tak sobie dziś posiedzimy przy winku i będzie nam wesoło. Wszyscy gotowi? No to lecimy!

Źle dobrana bielizna

Biustonosz i majtki to wbrew pozorom rzeczy, które często decydują o sukcesie całej reszty. Dlaczego? Leżą najbliżej ciała, często mogą je też odpowiednio wymodelować – jak już wiecie, dobry biustonosz może zrobić dużo dobra dla Waszego ciała, zdrowia i samopoczucia. Warto jednak pamiętać, żeby czasem, szczególnie latem i przy okazji imprez z bardziej szałowymi kreacjami, dobrać też stanik (lub jego brak – zazdroszczę tym, co mogą!) do odzieży, którą zakładamy na siebie. Pomaga też zasada nie kupowania ciuchów, do których nie mamy odpowiedniej bielizny.

A majtki? Pamiętajcie o tym, żeby nie były za małe.

bielizna1

zdj. Faszyn from Raszyn

bielizna2

zdj. Faszyn from Raszyn

 

Za mało materiału, za dużo ciała

W życiu nie założyłabym szortów albo za krótkiej bluzki (dobra, mam parę za krótkich, pępka nie pokazują, ale noszę je w domu do dresu, to się nie liczy), bo pokazywanie sadła jest po prostu brzydkie. Ja wiem, że jak są upały, to jest gorąco, ale lekki, zwiewny materiał pomoże bardziej, niż brak ubrania. Wszystko jest dla ludzi – ja miniówki bardzo lubię, ale w połączeniu z czarnymi rajstopami, jak jest na nie pora – latem z nich rezygnuję – na rzecz długich, zwiewnych sukienek i lnianych spodni. Oraz dresu plażowego.

za-krótko

zdj. Faszyn from Raszyn

za-ciasno2

zdj. Faszyn from Raszyn

za-mało2

zdj. Faszyn from Raszyn

Za duże/za małe

W oversize’owych ciuchach dobrzy wyglądają tylko szczupłe dziewczyny z małym biustem. Duże dziewczyny z dużym biustem wyglądają jak w bezkształtnym namiocie (niestety, nie znalazłam odpowiedniego zdjęcia, ale myślę, że wiecie, o czym mowa).

Czasami jest też tak, że przybieramy na wadze i w ogóle tego nie czujemy. Bywa. Gorzej, jeśli w pewnym momencie spodnie tracą już swoją rozciągliwość… i co z tego, że się w nie wciśniesz, skoro górą i tak wyleci.

spodnie2

zdj. Faszyn from Raszyn

spodnie1

zdj. Faszyn from Raszyn

Legginsy

Wszyscy wiemy, o co chodzi. Kochamy je, zakładamy, że skoro w domu spoko, to do ludzi też. Zgadzam się – pod warunkiem, że zakryjesz dupę. Majtki zawsze prześwitują – a chyba nie chcesz, żeby pół osiedla widziało, że masz dziś na sobie różowe stringi?

legginsy3

zdj. Faszyn from Raszyn

legginsy2

zdj. Faszyn from Raszyn

 

Zachowaj umiar

Złoto, cekiny, brokat i lamparcie cętki są spoko – co kto lubi – ja na przykład kocham cekiny całym swoim tandetnym serduszkiem. Tylko trzeba wiedzieć, co z czym i jak, żeby nie przesadzić.

za-ciasno

zdj. Faszyn from Raszyn

 

To chyba wszystko na dziś, mam nadzieję, że o niczym nie zapomniałam. Oraz, że jesteście mądrymi dziewczynkami i nie ma Was na powyższych zdjęciach.

You Might Also Like

  • Powinnaś na początku umieścić jakiś alert, drastyczne widoki, czy coś ;D
    Dobry tekst. też tak jak czasem patrzę na niektóre babki, to mi się też chce „wyć do księżyca”…

    • Uprzedzałam na fejsie, ale mi się ten fragment skasował. No trudno, te widoki to był taki bonus od życia przed weekendem 😛

  • Te za małe dżinsy mnie rozpierniczyły na minicząsteczki. MUFFIN TOP.

    • nooo… jak to zobaczyłam, to aż z radości zakwiczałam!

  • Jak patrzę na to zdjęcie w pociętych spodniach to aż mnie nogi i żyły bolą ;o Boże, jakie to ściśnięte!

  • Jagoda Sz

    „because I’m cute”….. Spać nie będę mogła:P

  • Ewka

    Zdecydowanie sie zgadzam! Sama najszczuplejsza nie jestem i owszem lubie wszystkie modne wymysly ale… na maxa staram sie je zakladac ze stosownym umiarem i stylem, tj. tu zakryc a tu podkreslic, bo nie wszyscy musza widziec ile mnie jest. Jak widza mniej, bo zakryte, wymodelowane, itp., to lepiej 😉
    Btw. Do kwestii bielizny, szczegolnie biustonoszy, dodam tylko, by pamietac, by byly one swiezo uprane i zadbane… Niby oczywiste a widac na powyzszych zdjeciach, ze jednak nie dla wszystkich :O
    Pozdrawiam serdecznie Wszystkie Ktore Wiedza Jak Sie Ubrac 🙂 Milego wieczoru! xoxo

  • Marysia Jawłowska

    No tak, wiadomo, grubość jest brzydka i grube osoby sa brzydkie, jedyne co mogą to maskować swoją brzydotę.

    • Chodziło mi o to, żeby pewnych rzeczy nie podkreślać i sobie zwyczajnie nie szkodzić.

      • Marysia Jawłowska

        A na czym polega różnica?

        To bardzo ciekawy temat, za ciekawy, bym się rozpisywała 😛 W skrócie – dlaczego akceptujemy bez szemrania fakt, że istnieje jeden obowiazujący wszystkich kanon piękna? Co to znaczy, że „sadło jest nieestetyczne”? Jest nieestetyczne, bo się je w mediach wizualnych demonizuje. Bo się nas uczy, że jest brzydkie, a tego naprawdę łatwo nauczyć. Tak jak ludzie bardzo łatwo uczą się tego, jakie kolory do siebie pasują – zauważ, że wiele osób stosuje do końca życia modowe mądrości, które obowiązywały, kiedy miały kilkanaście-dwadzieścia parę lat. Także w kwestii proporcji ciała, bo to przecież też podlega modom – jakie usta, jakie brwi, jakie piersi. Przecież modelki w danej dekadzie zawsze mają prawie identyczny typ ciała.

        • Paulina Sokołowska

          Wydaje mi się, że nie chodzi o ukrywanie tego, że jesteśmy grube, ale nie robienie sobie krzywdy ubraniami. Kiedy nakładamy za małe spodnie to nie tylko wylewa nam się nad nie brzuch, ale narażamy się na czerwoną pręgę wokół pasa na koniec dnia. Ja jestem gruba, jestem piękna i jedyne co mogę robić to podkreślać swoją urodę i maskować to co jest mniej piękne. Masz szczupłe ramiona i wielkie dupsko jak ja? To wybierz szeroki dekolt opadający na jedno ramię i może coś co nie opnie się na tam gdzie nie chcesz żeby było wyeksponowane. Nie mówimy o worach pokutnych czy odzieży maskującej a o odpowiednio dobranym rozmiarze i podkreśleniu atutów. Jestem gruba, nie uważam, że grube jest brzydkie, ale uważam, iż osoby z nadwagą same robią sobie krzywdę i obrzydzają społeczeństwu pewne widoki tylko dlatego, że przed samym sobą nie potrafią przyznać się co do własnego rozmiaru.
          Wszystkie jesteśmy pięknie niezależnie od tego czy na metce w spodniach mamy 36 czy może 54, tak samo każda kobieta niezależnie od wymiarów może zrobić sobie krzywdę ubiorem i z apetycznej babeczki zamienić się w mało atrakcyjny zakalec

          • Marysia Jawłowska

            W znacznej mierze racja. Ja tylko upieram się, że krótkie spodenki, super mini spódniczki, krótkie bluzki i legginsy są tak samo dozwolone dla każdego. Zgadzam się natomiast, że ubrania powinny być dobrze dobrane i dobrze skrojone. Niestety winne są tak samo kobiety, jak i producenci odzieży. Ubrania są projektowane i krojone coraz gorzej, szczególnie te dla masowego klienta. Większość ubrań poniżej 300zł za sztukę wyglądają kiepsko, jeśli nie ma się bardzo konkretnego typu ciała, nawet na osobach o standardowych rozmiarach. Ładnych ubrań dla osób, które mają większy rozmiar niż 46-48 w Polsce nie jest łatwo dostać. Ja rozwiązuje problem tak, że kupuję ubrania przez internet na stronach z odzieżą retro, czyli szytą wg. wzorów z minionych dekad. Jak pierwszy raz nałożyłam spodnie stylizowane na lata 40., sięgające do naturalnej talii, to poczułam się jak idiotka, że latami dawałam się oszukiwać i nosiłam biodrówki, oczywiście za małe, bo jak były w moim rozmiarze, to się po prostu nie trzymały mi na tyłku. No i oczywiście na to tunikę do kolan, żeby nie było widać tego, że mi 4cm nad spodniami majtki wystają, tunikę oczywiście wcale nie dopasowaną i maskującą skutecznie fakt, że przy swoim rozmiarze posiadam jednak jakąś talię.

            Powiem tak, rozumiem podśmiewanie się z ludzi, którzy przywiązują wielką wagę do wyglądu, a robią to pożal się Boże. Ale podśmiewanie się z losowych osób jest bez sensu, bo może one po prostu o to nie dbają? Może wydają całe pieniądze na książki i zostaje im 100 zł miesięcznie na ubranie? Może są zarobionymi młodymi matkami i nie mają czasu wyszukiwać dobrze leżących ubrań? Osoba o rozmiarze 38 może nałożyć prawie cokolwiek, może kupować ubrania w Tesco i nie będzie tragedii. Osoba rozmiar 48 musi poswięcić trochę więcej czasu i pieniędzy żeby osiągnąć taki sam znośny wygląd. Jeśli uważa, że to za dużo zachodu, albo woli przyoszczędzić na coś innego, to jest to jej święte prawo i nie ma się z czego podśmiewać.

          • Paulina Sokołowska

            Tesco czyli ubrania F&F są również w rozmiarze 48 i 50 i większych. Nie kumam. Grubas nie może się tanio ubrać? No to zapraszam na szkolenie. Wystarczą chęci i znajomość swojej sylwetki, do czego czasami dochodzi się nawet latami.
            W poście Agaty nie doszukałam się nabijania z nikogo, chyba, że chodzi o zdjęcia, ale wtedy odsyłam z uwagami pod nieco inny adres.
            Ok, pokazała ekstremalne przypadki, ale to nie jest czym co miało na celu kogoś obrazić.
            Rozumiesz podśmiewanie z tych którzy się stroją, ale im nie wychodzi, ale nie rozumiesz podśmiewania się z losowych osób bo to bez sensu. Bez sensu.

            Mam rozmiar 48 i więcej, chodzę ubrana tak, że nie jedna chuda laska prawiła mi już komplementy, ale nie wybieram ubrań w ich rozmiarach, staram się wyglądać estetycznie, chcę żeby mój styl podobał się mnie, a nie każdej cioteczce dobrej radzie czy Pani Zosi ze spożywczego pod blokiem.

            Agata napisała jakich błędów unikać, niczego nikomu nie narzuca. Może skoro nigdy nie skrzywiliście się na jej widok to warto jednak przeczytać raz jeszcze bez świętego oburzenia bo dziewczyna wie co mówi.

            Można ubrać się tanio, wygodnie, ładnie, schludnie i nawet modnie przy tym wszystkim nie narażając się na to aby Twoje zdjęcie zostało wykorzystane na stronie jak ta o której mówi autorka.
            Ona nie pokazuje nóg- jej strefa komfortu. Ja wywalam szynki kiedy już nic innego mi nie pomaga, mój kostium kąpielowy to bikini! a ulubiona długość to mini.
            I nie oburzę się kiedy inny grubas napisze żeby nosić majty w dobrym rozmiarze bo ma racje

          • Sama noszę rozmiar 48 i zaręczam, że nie wydaję na ciuchy milionów i raczej jestem w stanie dostać na siebie ciuchy w miarę dopasowane i dobre.

  • Nina Wum

    Jestem nieprzyjemnie zaskoczona tym tekstem. Nie tak dawno temu rozmawiałyśmy tu o tym, jak jałowym zajęciem jest oburzanie się na cudzy brak gustu (lub też gust jaskrawo sprzeczny z naszym po prostu.) „pokazywanie sadła jest po prostu brzydkie”? Skoro tak uważasz, to go nie pokazuj, ale czym Twój ogólny życiowy dobrostan umniejsza jakaś mijana na ulicy kobieta w za ciasnych szortach?…. „Faszyn from Raszyn’ uważam za typową stronę hejterską, mającą na celu najtańszym kosztem łechtać ego oglądacza. Parszywa to inicjatywa.

    • Nina – ludzi chwali się za to, jak się ubierają, kiedy się ubierają dobrze. Nie chciałam nikogo szykanować tym tekstem, nie taki był jego zamiar. Zdjęcia z faszyn from Raszyn – trochę są dla mnie przerażające, że są prawdziwe, ale w sposób przekoloryzowany miały zobrazować opisany przeze mnie problem. Uważam, że o gustach się dyskutuje, więc opisałam swój punkt widzenia i nie musisz się z nim zgadzać z każdym tekstem przecież – byłabym zdziwiona, gdyby tak było.
      Też mam sadło, ale nie noszę szortów – ale bardzo mocno wierzę, że masz ładniejsze nogi od moich i te Twoje szorty nie są ani za małe, ani za wysoko wycięte – bo o to też w tym tekście chodziło.

      • Nina Wum

        Agata – mam brzydkie nogi. To najbrzydsze w całym ciele, co mam. Są krótkie, wałkowate, z masywnymi udami, łydkami jak donice i szeroką kostką. Ale są moje. Są zdrowe. Noszą mnie – i w związku z tym uważam, że zasługują na przewiew. Tak jest teraz, gdy wchodzę w szorty rozmiar 44/46 i tak będzie, kiedy w ten rozmiar już nie wejdę. To bardzo prawdopodobne – w ciągu ostatnich dwóch lat przybyło mi 20 kilo. Nie uzależniam zezwolenia na przewiew od subiektywnie rozumianej urody nóg. Tak, Twoje też nań zasługują. I nogi tej dziewczyny takoż: http://40.media.tumblr.com/dfac4f266bf315049893b26fce250ce5/tumblr_nmazv5DW0X1qj6wguo1_500.jpg
        Autentycznie smuci mnie, że tak myśląca, otwarta i pozytywna dziewczyna jak Ty może wierzyć, iż są ludzie, którym prawo do przewiewu już nie przysługuje. A propos Raszyna: Powtarzam tak, niektórym brak jakiegokolwiek gustu, niektórzy ładują się w koszmarne ciuchy. No i co z tego? Oprócz okazji do kolektywnych heheszków ze strony „wszystkich, co wiedzą jak się ubierać” – jak rzecz ujęła komentatorka wyżej? Oczywiście to Twój blog i umieszczasz na nim, co uważasz za stosowne. Ale wiedz, że tym tekstem posmarowałaś ego osobom, które potrzebują poczuć się od kogoś lepszym. Piszę te słowa jako wierna sympatyczka Twojego bloga – i Ciebie też. 🙂

  • nie jestem szczupła, ale zawsze staram się tuszować mankamenty, a te zdjęcia mnie przerażają …

    https://www.blogger.com/profile/13497565622249320473

  • Zdjęcie z majtkami głoszącymi światu swoją słodycz poprawiło mi humor na resztę dnia. Fajnie jest się ubierać na papugę tudzież choinkę, świetnym przykładem jest Macademian Girl, która w takim barokowym przesycie wygląda bosko. Także można wszystko, zawsze i wszędzie, byleby świadomie i w imię własnego stylu. Prześwitujące za małe majty z kolorowym napisem to nie własny styl, tylko niechlujstwo.

  • Marysia Jawłowska

    Tak w temacie, z fejsowej strony jednej z moich ulubionych modelek. Z podpisem: „Dziś byłam gruba i nałożyłam krótką bluzkę. Uznałam, że powinniście wiedzieć.” 😀

    • Paulina Sokołowska

      To akurat była akcja wymierzona w Oprah Magazine i była wszędzie. Plus Size w Croptopie? Ok, ale zauważ, że nie każda go ubierze, nie każda będzie wyglądała „smacznie”. Wszystko jest dla ludzi, absolutnie wszystko, trzeba jedynie znać umiar

      • Marysia Jawłowska

        Nie każda go ubierze, bo wiele wierzy w to, że im nie wolno. Wyglądanie „smacznie” nie jest niczyim obowiązkiem. Każdy ma swoje guściki, dla każdego pewne rzeczy są mniej lub bardziej apetyczne, chodzi o to, żeby zrozumieć, że nasze konkretne zdanie nie jest obowiązującym prawem i nie ewangelizować innych, nie wmawiać im, że są nieestetyczni, bo mi się coś nie podoba. Mi na przykład na poziomie organicznym strasznie nie podoba się przerwa między udami; dziewczyny, którym uda się nie stykają wyglądają dla mnie na rozklekotane. No świństwo po prostu. Ale nie mówię nikomu, że jest niesmaczny, niestetyczny, a jak koleżanki, które mają taką budowę ciała rozmawiają ze mną o ubraniach, to nie wmawiam im, że powinny nosić spódnice do kolan albo dłuższe, żeby ukryć ten defekt. Tak samo nieapetyczne są dla mnie klatki piersiowe, na których widać zrost żeber z mostkiem, ale nie wkładam nikomu do głowy, że powinien zapomnieć o dekoltach, choć tu nawet miałabym pewną ogólniejszą normę za sobą, bo pełniejsze piersi cieszą się większym społecznym poparciem niż pełne uda.

        Pewne typy ciała nas szokują, bo ich nie widujemy. Jeszcze dwa lata temu sama wyznawałam raczej zasadę „nie każdy musi być ładny” niż „gruby też może być ładny”. Wystarczyło kilka miesięcy oglądania zdjęć modelek plus size na stronach internetowych albo grubych blogerek radośnie recenzujących nowe sukienki i chwalących się swoją nową fotografią, na których tryskają pewnością siebie, wystarczyło trochę popatrzeć na świat, w którym grube kobiety są prezentowane w taki sam sposób jak ich szczuplejsze kleżanki, żeby zacząć się do tego przyzwyczajać, żeby przestać się szokować tym, że gruba kobieta nałożyła obcisłe capri i krótką bluzkę, że gruba kobieta nic nie próbuje maskować ani chować, że po prostu nosi co jej się podoba i jest spoko.

        • Generalnie mam wrażenie, że ja swoje, a Ty swoje, i tak w kółko.
          Powiem tak – cieszę się, że masz swoje zdanie inne od mojego, ale ja mam swoje i jest ono moim filtrem, przez którego piszę swoje teksty. Widzę, że może nie do końca rozumiesz mój tok rozumowania, no trudno, nie każdy musi.

  • Pingback: Lolcontent #3, czyli najlepsze hasła z wyszukiwarek – Gruba i szczęśliwa()