Czy da się znaleźć miłość w internecie?

Żyjemy w szybkich, zabieganych czasach, które liczymy w minutach i godzinach, a tych mamy w dobie za mało. Dnie (i noce) spędzamy przed komputerem, tabletem czy smartfonem. Po wkroczeniu w życie zawodowe oprócz braku czasu doskwiera nam często brak możliwości poznawania nowych ludzi, z którymi można by ewentualnie stworzyć związek na dłużej – bo ze związkami na chwilę nigdy nie ma problemu, mam wrażenie, że ludzie teraz z jakiegoś powodu wbili sobie do głowy niechęć przed emocjonalnym angażowaniem się w cokolwiek. Bardzo to smutne i przykre. I czuję się taka staroświecka, kiedy o tym myślę.

Ale dobra, opowiem Wam, jak to było, bo to nie jest takie łatwe, jak się wydaje.

Kiedy zakończył się mój 4-letni Pierwszy Poważny Związek W Życiu, chwilę zajęło, zanim się pozbierałam – jestem tym typem, który potrzebuje czasu, zanim pomyśli w ogóle o następnym związku, muszę pobyć trochę sama ze sobą, zanim wplączę się w coś nowego. Pewnego dnia poczułam, że już jestem gotowa, żeby kogoś poznać i może go nie zagryzę.

Dobra, ale faceci jakoś nie walą drzwiami i oknami, gdzie by tu kogoś poznać… internet? Nie, przecież to dla desperatek, a ja nie jestem zdesperowana. Jakieś trzy lampki wina później miałam już założone konto, wybrane zdjęcia i uzupełniałam profil na jednym z serwisów randkowych i obudziłam w sobie łowcę.

IMG_20121122_150319

Któż by się oparł?!

 

Podobno wygląd nie jest najważniejszy, ale głównie na podstawie zdjęcia profilowego decydujemy, czy w tym człowieku jest coś, co sprawia, że chcemy z nim w ogóle gadać. No więc ja wybierałam ich, oni wybierali mnie, trochę gadaliśmy, czasem rozmowa się nie kleiła, a czasem siedzieliśmy na czacie długo w nocy. A ja zasadniczo wychodzę z założenia, że jak mnie ktoś nie zainteresuje rozmową w necie, prawdopodobnie nie zainteresuje mnie sobą w ogóle.

Nie jestem w stanie zliczyć, ilu facetów poznałam i z iloma się spotkałam. Ale nie powiem – potrafiłam zaliczyć nawet dwie randki dziennie (do dziś nie wiem jak). W ciągu mniej – więcej roku zdążyłam rozkochać w sobie nieszczęśliwie ze dwóch chłopców, sama nieszczęśliwie się zakochać, zaliczyć jedną wesołą przygodę, spotkać prawdziwego przyjaciela, poznać kilku naprawdę fajnych facetów i kilku takich w ogóle bez sensu… no i Miśka.

Nie myślcie sobie, że raziło mnie jak gromem. Misiu zagadał do mnie pierwszy raz w prima aprilis, na jakimś mega kacu i pisał straszne głupoty. Trochę go spisałam na straty (no dobra – bardzo), gdy jakoś dość szybko chciałam się z nim spotkać i ustalić, czy warto tracić na niego czas. Dialog był mniej więcej taki:

– No to może umówimy się na jakąś kawę?
-Nie pijam kawy.
-No to nie wiem, herbatę też możemy.
-Nie lubię herbaty.
-…a piwo?
-Piwo mi ostatnio nie smakuje.

DRAMAT. Przestałam się odzywać, bo co on taki niekumaty. Poza tym ja jestem aktualnie zakochana nieszczęśliwie – ale może tamten mnie jeszcze zauważy, nigdy nie wiadomo! Ale jakoś się spotkaliśmy – na neutralnym gruncie, na chwilę – prawie uciekł. Strzała Amora dalej mnie nie dopadła. Zero motyli w brzuchu i takich tam. On też jeszcze trochę popisał i zniknął. Nie powiem, byłam z tym spoko.

Lato minęło, zaczęłam się spotykać z pewnym przystojnym (i mądrym!) Litwinem, było całkiem spoko, a tu Misiu znowu przystąpił do ataku. I jakoś tak wyszło, że… spotykałam się z dwoma na raz. Ale jakoś tak wyszło, że jeden się jakoś tak koło mnie zakręcił, że no nie było wyjścia i został. I jest już prawie trzy lata.

Choć nie powiem, byłam z tego powodu trochę niezadowolona – trafił idealnie w moment, kiedy stwierdziłam, że w sumie fajnie jest nie mieć faceta, nie wracać do domu na noc, imprezować dwa dni non stop i nie musieć się nikomu tłumaczyć ze swojego postępowania. Trochę brakuje mi tego czasu, ale w sumie to się cieszę, że posłuchałam swojej intuicji – bo akurat w tym przypadku miłość wzięła mnie podstępem i zareagowałam z opóźnieniem.

Nie powiem Wam, czy warto szukać miłości w internecie – na pewno trzeba być bardzo ostrożnym i mieć ograniczone zaufanie do nowo poznanej osoby – sama jednak jestem przykładem na to, że na portalach randkowych są nie tylko sami wariaci, którzy szukają przygody na jedną noc.

IMG_20131007_192459

On podobno oszalał na punkcie moich rudych włosów. Ja jestem fanką Jego loków.

 

 

You Might Also Like

  • Poznawanie partnera przez internet, to już chyba nie jest takie tabu jak kiedyś, bo znam co najmniej kilka małżeństw, które się właśnie w ten sposób poznały 🙂 No a jak widać na Twoim przykładzie, można trafić dobrze, a nie tylko na jakichś oszołomów 😀

    • Niby nie tabu, ale zauważam, że ludzie nie lubią się tym chwalić.

      • Ja zauważam, że ludzie nie bardzo się chwalą, gdy chodzi o jakiś serwis randkowy. A to przecież nie jest jedyny sposób na to, by poznać się przez internet.

        • Natalia Nykiel

          Myślę, ze to przez ogólny światopogląd. Tak jak ujęła autorka bloga, wielu uważa, że Tylko zdesperowani szukają miłości w Internecie. Szczególnie w naszym pięknym kraju to utarty pogląd. A prawda jest taka, że w dobie komputerów, tabletów i tym podobnych, to naturalny sposób znalezienia szczęścia. Ja wciąż szukam, na różnych polach. Być może to będzie klient mojego miejsca pracy, mmoże użytkownik Facebooka, czy też portalu randkowego :d wszystko przede mną.

          • Jasne, że naturalne! Może jeszcze 10 lat temu to było wciąż nowe i myślano, że w internecie są sami zboczeńcy i oszuści, ale teraz większość z nas korzysta z sieci i to dość normalny sposób komunikacji. No i relacja nie istnieje przecież tylko online, bo prędzej czy później przenosi się do świata offline, gdzie cała reszta przebiega podobnie jak w każdym innym związku 🙂

        • Głównie o serwisach randkowych myślałam, kiedy to pisałam.

  • Ja z moim P też wykluliśmy się przez internet. Tak z głupa bo nie miałam z kim jechać na imprezę i tak jakoś się zgrało 😀 Ale miałam kilka akcji, że ludzie z neta to jacyś jednak dziwni byli ;p

    • To trochę niepokojące, ale ja mam raczej szczęście do ludzi – nie tylko z neta.

  • Kornelia Fijorek

    W poznawaniu kogoś przez internet najlepsze jest to, że bardzo ważna jest rozmowa, to czy się klei, lub nie. Nie liczy się już tak bycie pewnym siebie i wygląd, a inteligencja. Minus, który akurat mi się trafił to odległość 😉

  • Naspacer

    No ba, mnie też się udało zrobić dokładnie coś takiego samego 😉

  • Agnieszka Karaszewska

    Ja mam męża z internetu? Już prawie 7 lat razem z czego 5 po ślubie ? Tyle że nasza historia jest nietypowa.Sąsiadka mojego M postanowiła znaleźć mu kobietę i trafiła na mój profil.Spodobałam się najpierw jej a dopiero potem mojemu mężowi ? Dziwne że to sąsiadka szukała M żony aczkolwiek ja się cieszę bo jesteśmy fajnym małżeństwem i bardzo się kochamy ?

  • Lucyna Tomoń

    Prawda jest taka, że całe życie przenieśliśmy do internetu. Robimy zakupy, pracujemy, rozrywkujemy, w internecie mamy peace love and entertaiment, to czemy niby nie miłość? Jestem za! Nowa Bridget Jones też ma konto na Okcupid!

  • Znam to z autopsji:).

  • Jestem onlajnową weteranką, żeby tak rzec. Z M. też się spotkaliśmy przez internet, na czymś co miało być przyjemnym spotkaniem przy piwie i omówienia atrakcji Wiednia. Tak bywa 😀

  • Aleksandra Łyczak

    W grudniu będzie cztery lata jak jestem z moim Krzyśkiem 🙂 a poznaliśmy się na jednym z portali randkowych 😉 Od trzech lat mieszkamy razem, miewamy wzloty i upadki. Z początku też nie dawałam temu szans 🙂

    • No to pora na złoto i brylanty, kurde! (w obu przypadkach)

  • karina

    Cieszą mnie takie historie jak Twoja:) A to dlatego, że sama jestem na etapie poszukiwania swojej miłości i właśnie niedawno zaczęłam przygodę również z internetem. Zdaję sobie sprawę, że to nie będzie tak, że od razu znajdę tego odpowiedniego, że muszę przebrnąć przez różne przypadki, ale mam nadzieję, że warto.

    I prawdę powiedziawszy nawet nie zdawałam sobie sprawy, że te portale tak działają, że mają testy dopasowania osobowości, że pomagają dobierać osoby najbardziej dopasowane do mnie itp. Myślałam, że wszystko na mojej głowie, że sama muszę szukać tego jedynego, a tu zaskoczyłam się, że mydwoje tak mi pomaga dopasować kogoś odpowiedniego dla mnie. Nawet, jeżeli nie uda mi się znaleźć tego jedynego (chociaż mam nadzieję, że mi się uda), to mam nadzieję, że będę miała takie pozytywne doświadczenia jak Twoje, przed Miśkiem, że kilka fajnych znajomości zawarłaś, poznałaś przyjaciela itp. Muszę uzbroić się w cierpliwość i działać, mam nadzieję, że pójdę Twoim śladem:)

    • Ja akurat nie korzystałam z żadnego portalu, na którym były takie testy (tym bardziej, że zwykle są płatne, a tego raczej unikałam) – co więcej – wydaje mi się, że taki test mógłby nie uznać nas za kompatybilną parę 😉

  • EmMari

    Da się poznać kogoś w internecie – teraz coraz więcej osób w ten sposób się poznaje. A Ty jesteś przykładem na to, że powolny, mało obiecujący początek może prowadzić do czegoś głębszego, jeśli da się tej drugiej osobie szansę. 🙂

  • Ewa Czuper

    nam 23.01.16 r. stukną 3 lata razem, a 21.05.16 r. ślub. nie mogę się doczekać. a poznaliśmy się na badoo. kto by pomyślał. 🙂

    • …no to mamy ze sobą więcej wspólnego, niż myślisz! 🙂

      • Ewa Czuper

        powiem jeszcze, że wolałabym mówić ludziom, że poznaliśmy się trakcie porannego spaceru po wrzosowisku, on jechał na białym koniu, a ja miałam na sobie długą, czerwoną suknię i odjechaliśmy razem w stronę wschodzącego słońca, ale życie to życie. poznaliśmy się na badoo i tyle. wcześniej poznawałam wszystkich po pijaku na imprezach i nic dobrego nigdy nie wyszło z takich znajomości. 😀

  • Agata

    Da się jak najbardziej! Jestem ze swoim 3 lata, rok po zaręczynach i jesteśmy szczęśliwymi rodzicami! A dzieliło nas ponad 400 km! ❤?

    • Tiffany O

      Mnie z ukchanym dzieli jeszcze wiecej, oczywiscie poznalismy sie przez internet, byl znajomym, przyjacielem potem kontakt sie nam urwal, Ja mialam innego.. Jednak los chcial, zebysmy sie zeszli 😉 i stalo sie! Teraz czekam na koniec studiow i tniemy kilometry! To mile, ze jest wiecej takich par;) Pozdrawiam!!

  • Ooo, to nam trzy lata stuknęły w tym roku! Też internet oczywiście, bo gdzie poznać kogoś nowego, jak się ma dobrze po 25 albo 30 lat? Imprezowe z nas ludzie nie są, więc spotkanie kogoś na imprezie odpadało, wszystkich znajomych przyjaciół już znaliśmy, wokół „w realu” pustki… został internet. I dobrze :). Fajnie, że o tym piszesz, bo mam wrażenie, że to wciąż jeszcze troszkę jest tabu…

  • Katarzyna D

    Jak dobrze wiedzieć, że ktoś inny także poznał swoją miłość przez portal randkowy 😀 Sama przeszłam przez wiele z nich od tych popularniejszych jak symapatia, kończąc na mniej znanych tutaj przykładem może być ezeo.pl Możecie sobie wyobrazić, jakie było moje zdziwienie w momencie, w którym okazało się, że od spotkałam tam chłopaka mieszkającego dwie ulice dalej 😀 Los tak chciał, że to właśnie z nim układam sobie zycie i patrząc teraz tak na nasz związek, to nie wyobrażam sobie innej osoby na jego miejscu 🙂

  • Weronika Król

    Ja mojego chłopaka również poznałam przez internet. Jesteśmy już razem 5 lat 🙂

  • Gosia

    Ja też się z moimpoznałam przez neta. Też nie byłam nim zainteresowana,rozmowa się nie kleiła,on nalegał a ja szalałam za jakimś innym internetowym facetem. Gdy kolejny raz nalegałna spotkanie,powiedziała-no dooobra,niech będzie.I tak został,w przyszły roku ślub 🙂

  • Dominika Kozłowska

    U mnie bylo bardzo podobnie!:) Na początku nie byłam przekonana a na dobicie dostałam kwiatki których nie lubie na pierwszym spotkaniu. Teraz jestesmy ze sobą pół roku i mimo,ze oboje jestesmy trudni to nie wyobrazam sobie zycia bez niego 🙂

  • Monika Biegalska

    My też internetowi. 10 lat razem:)