Dlaczego Janusz może być gruby, a Grażynka nie?

Słucham dziś smutnych piosenek o miłości z lat 90. Nie, żeby mi było smutno, ale mnie to nastraja w takie pochmurne dni i pomagają mi się zebrać myśli. O ile nie patrzę na Jona Bon Jovi, Lenny’ego Kravitza i Axla Rose’a. Ich piękne, doskonałe ciała trochę mnie rozpraszają. A potem patrzę na Misia. Jakby go trochę podrasować, mógłby konkurować z gwiazdami rocka z tamtych lat, mówię Wam! A ja z tymi modelkami z teledysków, totalnie.

Oj, dobra, koniec z tym rozczulaniem, do rzeczy.

No więc słuchajcie. Przeglądałam ostatnio internet i doznałam objawienia (tylko długo do mnie dochodziło). Ale zauważcie jedną rzecz – nikt tak nie szczuje grubych facetów, jak się szczuje grube laski. No dobra, jedyny, który był strasznie ciśnięty o to, że przytył, był Olaf Lubaszenko. Ale to tylko wyjątek potwierdzający regułę.

Gruby facet (mężczyzna z krągłościami, pan z brzuszkiem itp itd.) jest po prostu słodkim misiaczkiem do tulenia. Taki bez karku, cały napakowany mięśniami też. No ale dobra, on nie jest gruby, po prostu jest wielki – ja się takich boję – więc się nie czepiam.

jack-black2

Jack Black, źródło: www.gamesradar.com

Nie zrozumcie mnie źle, w końcu o gustach się dyskutuje (tak, dobrze czytacie, to nie pomyłka!), ale trochę razi mnie fakt, że to zawsze kobieta ma być piękna, zadbana i… szczupła. No bo jak to tak. Facet nie musi być zadbany, przystojny i w sumie to nawet średnio istotne, co na siebie założy, jeśli tylko nie śmierdzi, jest ok.

Kammel i Niezgoda, źródło: www.kozaczek.pl

Kammel i Niezgoda, źródło: www.kozaczek.pl

Pamiętacie taką cudowną parę – Tomasz Kammel i Katarzyna Niezgoda? A jak Rafał Maślak zabrał swoją fankę na imprezę? Pamiętacie, co się wtedy mówiło? W obu przypadkach: ‚jak takie ciacho może się pokazywać z taką grubą’, ‚ale spasiona’, ‚brzydka’, o Kammelu i Niezgodzie było bardziej ‚pewnie jest z nią dla pieniędzy’, ‚co on w niej widzi’ itp.

maslak-pt-03

Rafał Maślak z fanką na imprezie Polsatu, źródło: www.kozaczek.pl

Spójrzcie na te kobiety. Wyglądają świetnie, są dobrze ubrane. Tylko jak one mogły, jak one miały czelność w ogóle, zepsuć efekt tego przystojnego faceta obok swoim sadłem w ogóle?! A kto ma z tym największy problem? Wszyscy, tylko nie ci najbardziej zainteresowani.

Mam wrażenie, że grubym kobietom trudniej odnieść sukces, niż kobietom w polityce. W polskich mediach chyba tylko Dorocie Wellman się udało. Jakoś nigdy nie sprawiała wrażenia, że katuje się kolejną dietą i ciągłymi treningami, bo jej nie puszczą na wizji. Absolutnie podziwiam tę kobietę, jest cudownie mocnym charakterem z niesamowicie ciętym językiem i dystansem do siebie. Kocham to w ludziach.

W prawdziwym życiu – pan z brzuszkiem i mocno posuwającą się łysinką na czole zawsze zaznacza w formularzu portalu randkowego, że interesują go szczupłe laseczki. Taki pan ma też zwykle mniejszy problem z ubieraniem się – spodnie, koszule i t-shirty produkuje się na naprawdę spore męskie rozmiary.

Po co takiego pana odchudzać, skoro to nie leży w jego naturze, czemu tym bardziej miałby uprawiać sport? A Ty, dziewczyno w rozmiarze XL, katujesz się sałatą i biegasz wokół osiedla pod osłoną nocy i wierzysz, że to coś zmieni.

Nie od dziś wiadomo, że mężczyźni w świecie mają łatwiej, ale może właśnie trzeba zwrócić na to uwagę i podnieść głos? Złamać stereotyp grubej, leniwej baby – nie wiem, jak Wy – mnie życiowa energia roznosi od środka, choć czasem nie mam możliwości się wykazać – okej, może czasem fizycznie nie daję rady z pewnymi rzeczami, ale mój mózg pracuje naprawdę na niezłych obrotach. W czym gruby facet jest lepszy od grubej baby? Niczym. A czasem nawet zostaje w daleko w tyle. No ale mężczyzna to mężczyzna. Taki słodziak. Przynajmniej można się do takiego przytulić. On może się nie zmieniać, nam, kobietom, wyraźnie daje się do zrozumienia, że musimy wpasować się w pewien model, inaczej zostaniemy pominięte w tym wyścigu do sukcesu. Samoakceptacja? Nie bądź śmieszna, chyba szukasz po prostu wymówki. A może ciasteczko? A, w sumie nie powinnaś, zobacz, jak wyglądasz w tej bluzce.

Ja wiem, że nic na to nie poradzę (a może jednak jest na to jakaś rada?) i mogę tylko pomarudzić, na tę rażącą dziejową niesprawiedliwość. Myślałyście kiedyś, ile wysiłku trzeba włożyć w to, żeby udowodnić całemu światu, że gruba baba jest coś warta? Ja wiem, że może jesteśmy bardziej łase na komplementy, ale naprawdę cieszę się milion razy bardziej, jak ktoś docenia moje starania na każdej możliwej płaszczyźnie. Absolutnie rozumiem ludzkie dążenie do doskonałości i piękna – czemu jednak zwracamy większą uwagę na ciało, niż ducha? Ludzie coraz mniej dbają o swoje mózgi, a coraz bardziej o swoje ciała.

A co Wy o tym wszystkim sądzicie? Zwróciłyście na to kiedykolwiek uwagę, czy może przesadzam?

 

 

 

 

 

You Might Also Like

  • Nic nie mogło mi tak poprawić humoru od rana, jak właśnie Twój wpis.
    Masz stuprocentową rację. Trochę się domyślam, o którym portalu mowa –
    poznaję to śliczne zdjęcie w nagłówku. :)) Nawiasem mówiąc, każdy z nich
    jest taki sam.

  • Kama

    Pełna zgoda w wielu kwestiach. Wkurza mnie to, że laski
    oceniane są prze pryzmat wyglądu, a facet „nie musi być ładny”. Tak było, jest
    i będzie. Jak laska przyprowadza do domu chłopa, to wszyscy mówią: miły, sympatyczny,
    ew. burak, a jak jest przystojny, to
    ktoś rzuci, że fajne ciacho. Ale jak uroda jego nie powala, to nikt nic nie
    mówi. Jak to chłop do domu pannę swego życia przyprowadza, to najważniejsze dla
    mamy, taty i całej reszty jest to, czy ładna ona i zgrabna. Dalej. Jak facet
    jest znany i gruby, to nie musi manifestować tego, że siebie akceptuje, mało tego!
    Jakby to zrobił, każdy by pomyślał, że to dziwak. No bo wyobraź sobie faceta
    tęgiego, który mówi: Akceptuję siebie w stu procentach. Chcę pokazać innym
    aktorom/prezenterom/piosenkarzom, że można robić to, co się kocha, nawet jak
    się za dużo waży. A kobieta tęższa? Co robi?! W każdym wywiadzie musi
    zapewniać, że czuje się ze sobą dobrze, że jej waga to misja dla kobiet i
    wiadomość dla świata: bądźcie sobą. A chuja tam! Ja nie wyglądam jak Anja
    Rubik, ale chciałabym. Moje ekstra kg to nie misja, a efekt objadania się. Owszem,
    mogę być z nimi szczęśliwa, ale jaka misja?:-) No i to tłumaczenie się
    wszystkim, przez znane laski, że siebie akceptują! Oczywiście taka Ela
    Romanwoska np. nic by na ten temat pewnie nie mówiła, gdyby jej o to bez sensu
    nie pytali. Ale pytają, w każdym wywiadzie musi się tłumaczyć czemu nie jest chuda i być może udawać, że jej
    z tym dobrze. Ja też udaję, że mam dystans, a wspomniana Anja Rubik nie musi.
    Może pierdolnąć ręką w stół i powiedzieć: przestańcie z tą anoreksją. A co
    muszę ja? Sama żartować na swój temat, bo inaczej albo ktoś zażartuje, albo
    wyjdzie, że odkąd się spasłam nie mam dystansu. Tragedia!

    Na koniec rzecz, która mi się nie spodobała w Twoim, tak czy
    inaczej, fajnym tekście. Piszesz: trochę razi mnie fakt, że to zawsze kobieta ma
    być piękna, zadbana (z tym się akurat zgadzam) i… szczupła. No tak,
    Ty jesteś zadbana, a nie jesteś szczupła, więc piszesz, że kobieta MUSI być zadbana,
    a chuda niekoniecznie. Do diabła, nie musi! Tak jak nie musi być szczupła, tak
    nie musi być zadbana. Nie musi się ubierać fajnie jak Ty, nie musi mieć fajnej
    fryzury, jak Ty, póki nie śmierdzi i nie wadzi nikomu, nie musi być zadbana. Bo
    co? Bo niby czemu? Bo Ty tak chcesz?:) Trochę przez ten mały nawias, trąci dla
    mnie Twój tekst wkurzeniem się przez kogoś kto nie jest szczupłym na terror
    bycia takim właśnie. A wolałabym, żeby płynęła z niego pointa: Kobieta, podobnie
    jak facet, może być jaka chce. Byle była szczęśliwa. A wszystkim wara od tego:)

    • No dobra, ja akurat wyniosłam z domu obsesyjno-maniakalne dbanie o siebie, ale rozumiem Twój punkt widzenia 😉

  • Kami

    Moja oddziałowa w pracy stosuje wobec mnie mobbing bo po prostu jestem gruba… Ciekawe cy jakbym schudła 40kg to by mnie polubiła? Paranoja… Masz rację w miliardach procent! Bardzo trudno kobiecie otyłej w życiu… Praktycznie nikt nas nie traktuje poważnie i nie wierzy w naszą siłę…

  • Euphenia

    Kobiety są postrzegane jako pryzmat wyglądu. Jak wspomniała przedmówczyni – opisując mężczyznę, skupiamy się na charakterze, opisując kobietę – na wyglądzie. I po tym też się ją ocenia. Dochodzi do tak absurdalnych sytuacji, że pod screenami z naprawdę wulgarnymi i okropnymi wypowiedziami dziewczyn na temat tego, jak bardzo by chciały zagazować uchodźców, pojawiają się komentarze mężczyzn ,,ale od ładnych się odczepcie!”.

    Kobety wciąż są postrzegane jako przedmioty do zaspokajania mężczyzn. Jest to temat na długie rozważania (może poświęcisz temu jakiś wpis?). Nasze ciała to nie ciała, tylko seks-zabawki. Dlaczego mężczyźni mają prawo chodzić bez koszulek, a kobiety, które chciałyby robić dokładnie to samo, są szykanowane? Bo kobiece piersi kojarzą się wyłącznie z seksem (a seks, zgodnie z normatywnością panującą w tym społeczeństwie, to coś wstydliwego i be). Nawet karmienie piersią jest uważane za gorszące! Natomiast klata u mężczyzny jest taką samą częścią ciała jak ręka lub noga (mimo że wiele kobiet uważa klatki piersiowe u mężczyzn za atrakcyjne seksualnie!).

  • Karo Lina

    To jest w zasadzie manifest nieuświadomionego feminizmu; niewiele Ci zabrakło abyś stwierdziła że przyczyną takiego stanu rzeczy jest fakt, że ciała mężczyzn należą tylko do nich samych więc mogą być grube, a kulturowo przez patriarchat dla wielu jedyną wartością kobiety jest jej najlepiej seksowne ciało, które jest własnością publiczną. Ubolewam nad tym; gruby facet to po prostu gruby facet, a gruba kobieta to abominacja.
    Szerzmy jednak samoakceptację i nonkonformizm. Nie musisz mieć rozmiaru 0 tylko dlatego, że ktoś sobie uroił to za ideał. Można być zdrowym i mieć lekką nadwagę; w przypadku kobiet jest to nawet naturalne.

    • Siri

      „a kulturowo przez patriarchat dla wielu jedyną wartością kobiety jest jej najlepiej seksowne ciało” zawsze mam problem z takimi zdaniami bo żyjemy w świecie, w ktorym krzywdzące role spychamy się nawzajem – i mężczyźni i kobiety. W przypadku „kobiecego ideału” bardziej jako winne wskazałabym nawet kobiety niż mężczyzn. O ile mężczyźni nie mają problemów z zaakceptowaniem kilku kilo więcej u kobiet czy defektów w postaci cellulitu, rozstępów czy boczków, tak kobiety kobietom wytkną absolutnie każdą skazę (nawet jeśli inna kobieta jest ponadprzeciętnie ładna – zawsze coś się znajdzie do przyczepienia), plus dorzucą swoje trzy grosze w postaci „no jak można się tak zaniedbać?!”. Wystarczy spojrzeń na popularność serwisów plotkarskich i komentarzy, jakie występują pod zdjęciami celebrytek – te pełne nienawiści i niechęci w głównej mierze pisane są przez kobiety. Tak więc wszyscy razem niezdrowo się nakręcamy.

  • Zgadzam sie z kazdym jednym zdaniem. Eh.

  • Nikki

    A ja nie do końca zgodzę się z tym, że facet z nadwagą czy otyłością to tylko taki „misio” i „nikt” się go nie czepia. Wystarczy porozmawiać z paroma grubymi chłopakami lub – prościej – poczytać ich anonimowe historie w necie (czasem dramatyczne), żeby dowiedzieć się, że też mają kompleksy na punkcie ciała, też borykają się z nieprzyjemnymi komentarzami od podstawówki po nawet pracę w poważnych firmach, tez mają trudności z zawieraniem relacji damsko męskich (czasem z powodu niechęci drugiej strony, czasem z powodu własnych zahamowań) itp. Wielu z nich wstydzi się wyjść na plażę, wstydzą się tłuszczowych cycków prześwitujących latem przez t-shirt itp. Wielu z nich musi wręcz ograniczać swoje wybory zawodowe przez tuszę. Wręcz w niektórych kwestiach mają trudniej, bo o ile babki wymieniają się pomysłami na stroje (sama pisałaś tu o doborze stanika itp.), to facetowi trudniej przychodzi powiedzieć kumplom: „hej, może poradzicie mi jakiś męski biustonosz dla otyłych bo nie umiem nic dobrać”. 🙂

  • Nikki

    Jeszcze dorzucę, że także w świecie celebrytów znajdzie się więcej przykładów niż sam Lubaszenko. Np. Wojciech Mann często tłumaczył się i komentował swoją wagę, musiał wymyślać jakieś dowcipy na ten temat. Podobnie jak znany z roli Boczka Dariusz Gnatowski, który nawet przeszedł odchudzanie i efekt jojo na łamach brukowej prasy. Pytania o wagę często słyszą też politycy np. poczytajcie jakie okrutne komentarze są na temat wagi Ryszarda Kalisza (nie na temat jego poczynań, działalności politycznej, czy wypowiedzi, a właśnie jego wagi). O tym, że emerytowany piłkarz Ronaldo przytył trąbią wszelkie brukowce (a czemu miał nie przytyć, w końcu zarzucił sport wyczynowy).

    • O Ronaldo nie wiedziałam, Mann i Kalisz odnieśli spektakularny sukces zawodowy bez względu na swoją tuszę, a Gnatowski… zawsze po spektakularnym odchudzaniu efekt jojo w mediach jest komentowany jeszcze bardziej, niż sama tusza.

  • Aleksandra Łyczak

    Mój pierwszy chłopak był takim „miśkiem” było mu trochę ciężko latem bo przy krótkich spodenkach miał otarcia, tak jak ja. W śród swoich znajomych był akceptowany, nikt nie miał z tym problemu, że bardziej się pocił czy nie zawsze chciało mu się biegać za piłką. Zanim go ppznalam nie umawiałam się z szczupłymi facetami, bo sądziłam że taki mnie nie będzie chciał, że tylko facet z nadwagą nie będzie patrzył na wygląd tylko na to co się ma w środku. Myliłam sie! Od czterech lat jestem w związku z szczupłym mężczyzną, jak się poznaliśmy to podobałam mu się z wyglądu i charakteru. Jemu też zdarza się przytyć, później zrzucić, pomimo to bardzo go kocham, z roku na rok jak jest coraz starszy i robi się przystojniejszy. 😉

  • Aleksandra

    Mój pierwszy chłopak był takim „miśkiem” było mu trochę ciężko latem bo przy krótkich spodenkach miał otarcia, tak jak ja. W śród swoich znajomych był akceptowany, nikt nie miał z tym problemu, że bardziej się pocił czy nie zawsze chciało mu się biegać za piłką. Zanim go ppznalam nie umawiałam się z szczupłymi facetami, bo sądziłam że taki mnie nie będzie chciał, że tylko facet z nadwagą nie będzie patrzył na wygląd tylko na to co się ma w środku. Myliłam sie! Od czterech lat jestem w związku z szczupłym mężczyzną, jak się poznaliśmy to podobałam mu się z wyglądu i charakteru. Jemu też zdarza się przytyć, później zrzucić, pomimo to bardzo go kocham, z roku na rok jak jest coraz starszy i robi się przystojniejszy. ;

    • O to to, dokładnie! Chociaż ja zasadniczo lubię szczupłych facetów po prostu 😉 A Misiu podobno nie lubi grubych bab, także wesoło 😀

  • Ej, ale tak serio jest. A najgorzej było u mojego byłego w domu. On upasiony jak tucznik, a Mamusia mu dolewała,dokładała, bo takie biedne chuchro to jej dziecko, a do mnie (mimo, że budowę mam normalną) – a Ty nie boisz się, że to zbyt kaloryczne? WTF ja się pytam?:/

  • Dobrze, że piszesz na ten temat, bo to święta racja. Facet nie może mieć grubej laski – a już w szczególności „przystojny” facet. Tak od lat zmawia nam społeczeństwo oraz popkultura.
    Kiedy mi się zdarzy gorszy dzień – przy moim wzroście 168 cm i wadze balansującej około 85-90 kg można domyślać się, że jestem „plus size” – spojrzę na mojego mężczyznę, miewam lekki smutek i wyrzuty sumienia. On jest nie brzydki, dobrze zbudowany, włosy ma na miejscu. Jest ogólnie pojmowany jako dobrze ubrany, dosyć przystojny facet. Ja nawet zaszaleję i powiem, że wygląda jak młody Harrison Ford. A ja co? No zadbana, ale potrafię sama sobie powiedzieć w głowie te nasty komentarze. Szczególnie teraz kiedy szykuję się do ślubu, a moja sukienka nie jest w rozmiarze 36.

    Ten komentarz nie miał głębszego sensu, po prostu chciałam wylać z siebie co mnie męczy. Peace!

    • Bardzo dobrze Cię rozumiem – ja do ślubu nie mam nawet szans ważyć tych 90kg. Moja suknia więc będzie ogromną bezą – chcąc nie chcąc – myślę, że będę jeszcze o tym pisać!

  • Tak się zastanawiam, czy może ja żyję w innym świecie?
    Jestem gruba. Mocno gruba. Do tego mam brzydką cerę. No generalnie nie jestem za ładna. Do tego mam kolorowe włosy (niebieski-fioletowy-różowy), tunele w uszach, tatuaże. Nie jestem w stanie znieść ubrań dla „oversizek”, które najczęściej kierunkowane są na 50 latki, a ja nigdy nie założę falbaniastej bluzki w gigantyczne maki; więc ubieram się mocno kolorowo, wbrew temu co wszędzie można wyczytać (stonowane kolory, czerń, granat, kremowy….). Generalnie rzecz ujmując – nie dość, że jestem gruba i niezbyt ładna to jeszcze jestem widoczna jak latarnia.

    Od wielu lat nie usłyszałam negatywnego komentarza od ludzi. Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że ludzie odbierają mnie pozytywnie. Lubię myśleć, że ludzie to lustra, które odbijają nasze emocje i podejście do świata. Od dobrych 10 lat nie usłyszałam tego sakramentalnego „ale grubas” za plecami. Słyszałam to, kiedy się ukrywałam i chowałam. Zasłaniałam, wciskałam w kąt, wstydziłam. Ale od pewnego momentu stwierdziłam, że skoro nie mogę być ładna i nigdy nie będę szczupła – to mogę być chociaż śmieszna. I od tamtej pory jeszcze bardziej przyciągam ludzki wzrok – celowo wręcz. Jeśli ktoś się gapi – posyłam mu szeroki uśmiech i rzadko kiedy nie dostaję takiego samego w zamian. Nikt nigdy nie wątpił w moje umiejętności zawodowe na podstawie wyglądu.

    I tak się zastanawiam… w komentarzach czytam o mobbingu, szykanach, wyśmiewaniu. I obawiam się, że to nie ma zbyt wiele wspólnego z wagą. Bo w każdym da się znalezc coś brzydkiego. A to za duży nos, a to odstające uszy… I wydaje mi się, że ludzie „gnębieni” środowiskowo z powodu nadwagi – byliby gnębieni nawet jako chudzinki. A gorycz, która z nich bije – jeszcze bardziej zachęca do gnębienia.

    Dla mnie temat mojej wagi to temat jak każdy inny. Mówię o nim tak samo jak o kolorze włosów czy nowej komodzie. Jeśli czujecie się niekomfortowo – ludzie z silniejszą osobowością z łatwością tą niepewność wyczuwają. Mówicie o tym, jak bardzo grube kobiety są dyskryminowane. Na pewnych płaszczyznach – macie rację, kupienie fajnego ciucha to dramat. Ale czy nie przykładacie do swojego rozmiaru zbyt wielkiej wagi? 😉 Nikomu z moich współpracowników, klientów, znajomych – nigdy nie robiło różnicy czy mam wielki zadek czy nie. Może zamiast pogrążać się w rozpaczy jak to wszyscy nienawidzą grubych kobiet – wyjdźcie poza ramy bycia „grubą kobietą” i zastanówcie się, czy brak akceptacji świata faktycznie wynika z za dużej ilości tłuszczu, czy może macie inne cechy, które powodują negatywne reakcje? Jeśli mnie ktoś nie lubi – to nie lubi mnie z powodu np mojego ciętego języka, nie mogę zwalać wszystkich moich błędów na to, że jestem gruba.

    To tak samo jak z gejami. Wpadliśmy w takie kółko „homofobii i tolerancji”, w którym jeśli ktoś nie lubi geja to WŁAŚNIE dlatego, że jest GEJEM. A tak naprawdę może ktoś ma w nosie orientację tego geja i nie lubi go, bo jest patafianem i to z kim sypia nie ma nic do rzeczy? Ktoś zwolnił geja? Homofob! na pewno nie dlatego, że gej był leniwym huncwotem.

    Kochane, większość świata wcale nie przejmuje się Waszą wagą tak jak Wy. Większość ma to w nosie. Ugh, rozpisałam się, wybaczcie. Pozdrawiam serdecznie i ślę buziaki! A przy okazji załączam swoją fotkę, żeby nie było, że mi się tylko wydaje, że jestem gruba i dlatego mogę się z tego śmiać 😉

    Iza

  • Pingback: Dziwna sprawa makijażu | Bonduelle's personal ramblings()

  • Amilie

    Ja według skali BMI mam jakieś 30 kg nadwagi. Od dziecka byłam pulchniejsza niż inne dzieciaczki. Miałam paskudnych kolegów, którzy za cel obrali sobie uwiadomić mi, że jestem gorszą kategorią człowieka. A że miałam wtedy około 10 lat to im się udało. Do dzisiaj próbuję odzyskać wiarę w siebie i mimo że kiedyś udało mi się schudnąć – być tą piękną i wartościową to wiara w siebie nie wróciła. Za to kilogramy tak. I mimo że dzisiaj nie spotykam się praktycznie w ogóle z szykanowaniem na temat wagi, jestem w szczęśliwym związku ze SZCZUPŁYM chłopakiem to i tak uważam że dużo rzeczy mi się nie należy, bo nie jestem idealna. Nie potrafię się zaakceptować. Moim zdaniem te różnice w traktowaniu mężczyzn i kobiet z nadwagą wynikają z tego, że częściej kobiety się nie akceptują z taką wagą i otoczenie to „wyczuwa” traktując je tak jak one się odbierają. Kobiety z silnym charakterem nie będą traktować jak gorszej kategorii. Wiele zmienia nasze myślenie. Jeśli pokażesz, że jesteś coś warta, nikt ci nie podskoczy ? Ja niestety ciągle się tego uczę. Tak jak napisała PonyPixels – ludzie często odbijają nasze emocje i pogląd na siebie. Tylko mam wrażenie że faceci często akceptują siebie w każdym rozmiarze, a utarło się (głównie przez media), że my kobiety jesteśmy płcią piękną, a piękne są tylko szczupłe. Tak tylko myślę.

  • Cullen

    Wczoraj oglądałam film „Płytki facet”. Już któryś raz z rzędu, ale dopiero wczoraj mnie uderzyło, że w tym filmie otyła Gwyneth Paltrow może mieć cudowne wnętrze, którego nie zauważa główny bohater, ale absolutnie nie może być uznana za piękną. I ja się pytam dlaczego?

    A tak swoją drogą po urodzeniu dziecka z rozmiaru 34/36 zatrzymałam się na rozmiarze 42 (a było 44) i zadziwiające ile ludzi mi mówi: „Służy Ci macierzyństwo, ale mogłabyś schudnąć” na moje pytanie „a po co?” 😀 jeszcze nikt nie odpowiedział. Plotą farmazony bez pomyślunku 😉

    I chociaż bym tak chciała mieć rozmiar 38 to zrobię to po swojemu i w swoim czasie, a nie dlatego, że komuś się mój wystający brzuch nie podoba.

    Wybacz, że tak się wygadałam u Ciebie, ale tu można być sobą 🙂