Szpieg, który mnie kochał

Część z Was czeka na nowe Star Wars, inni na nowego Hobbita, czy po prostu nowy sezon Gry o Tron. Nie będę Was długo trzymać w niepewności. Ja nie czekam na żadne z powyższych. Spodziewam się masowego unfollow po tym, jak Wam powiem, że obejrzałam tylko jedną część Gwiezdnych Wojen (zanim jeszcze Anakin został Vaderem, więc trochę nuda), świat Tolkiena w ogóle mnie nie wciągnął nic a nic, a ostatni sezon Gry o Tron… przespałam. Pierwsze 10 minut odcinka i koniec, już mnie nie ma, dobranoc.

Niezmiennie jednak z wypiekami na twarzy śledzę daty premiery kolejnego filmu o Bondzie. To robota tylko i wyłącznie mojego ojca. I wspólnego oglądania filmów w weekendy. No bo ile zdrowy facet może psychicznie wytrzymać komedii romantycznych, albo innych dramatów? Mordobicie, wybuchy i piękne kobiety to jest coś, co go bardziej interesuje. No a ja oglądałam z nim i zachwycałam się tym pięknym panem w garniturze, który miał wszystkie laski w okolicy na skinięcie palcem. Zawsze w nienagannie czystym garniturze i śnieżnobiałej koszuli – w każdej scenie. No magia, mówię wam.

Mimo, że obejrzałam wszystkie filmy o Bondzie, niektóre nawet kilka razy, nie mam za bardzo pamięci do fabuły. Wiem, że przez większość filmów głównym złym jest koleś z białym persem. Nie zaspojluję Wam bardzo, jak powiem, że wraca i wyjaśnia się z nim sporo wątków – niektóre może są może nieco naciągane, no ale trudno. W ogóle pierwszy raz chyba od początku filmów jest tak, że historia Bonda granego przez jednego aktora nie kończy się i zaczyna z każdym filmem, ale jest swoistą całością, co jest dość ciekawe i chyba teraz jeszcze bardziej ciekawi mnie, jak z tego wybrną w następnym filmie z nowym przystojniakiem wcielającym się w postać agenta 007.

O filmach z Bondem myślę, że można pisać wiele i na każdy temat: garnitury szyte od pięćdziesięciu lat dokładnie w tym samym zakładzie krawieckim, samochody matki Aston Martin i to, jak szybko kończyły swój żywot po jednym pościgu, z iloma kobietami spał główny bohater w ciągu filmu… mogłabym tak wymieniać jeszcze długo.

Wreszcie muzyka. I intro filmu. Początek, kiedy w każdym filmie wchodzi On, pierwsza scena, która zawiązuje całą akcje filmu (już wtedy zwykle przewija się jakaś półnaga kobieta na ekranie) i ona. Piosenka tytułowa z charakterystyczną wizualizacją. Beatlesi, Madonna, Adele, Jack White i Alicja Keys – to zawsze ogromne wydarzenie, kiedy pada informacja o tym, kto zaśpiewa główną piosenkę – prawie tak samo istotna, jak to, kto będzie dziewczyną Bonda w najnowszym filmie.

Zdradzę Wam jeszcze tajemnicę – być może zastanawialiście się, czemu w innych mediach społecznościowych nie używam nicka ‚grubaiszczęśliwa’, tylko jakoś lamersko, ‚acia007’. Sęk w tym, że mam taki sentyment i do jednego członu (tak mówią na mnie do dziś znajomi z liceum i ze studiów), jak i drugiego (wiadomo), że to się chyba po prostu prędko nie zadzieje- jeśli w ogóle kiedykolwiek – choć wiem, że od strony marketingowej jest to strzał w stopę. Ale cóż, trudno – jestem sentymentalna i muszę z tym żyć. Każdy ma swoje małe dziwactwa. A to podobno dość zaskakujące, kiedy mówię, jak bardzo uwielbiam filmy o agencie 007 – przecież są takie kiczowate wybuchy, słabe pościgi i w ogóle. Ale dalej dla mnie z jakiegoś powodu te kawałki są bardziej wiarygodne niż Kraina Śródziemia.

Najchętniej zostawiłabym Was teraz z całą playlistą moich ulubionych piosenek z filmów. Ale wrzucę tylko dwie. I jednego hipsterskiego bonusa, może nie znacie. Swoją drogą – zwróćcie uwagę, jak one cudownie nawiązują do klimatu całego filmu. Mogłabym się jeszcze tak długo rozwodzić w tym temacie, ale może nie będę przynudzać jednak. Posłuchajcie, zamknijcie oczy i wczujcie się w klimat.

A największą mam słabość do tych najstarszych, z Seanem Connery’m <3

A z dialogów z Misiem (jeśli ktoś jeszcze dobrnął do tego momentu, to gratuluję), to oto, co powiedział przed snem, mocno w klimacie:
– Jakbyś kiedyś schudła, to moglibyśmy się kochać jak Bond z tymi laskami – z podnoszeniem. Tylko musiałbym przypakować.

No to ja się chyba przeproszę z tą dietą jednak w takim wypadku, prawda.

You Might Also Like