Składniki udanego związku

Podobno ile związków, tylu specjalistów. Nie wiem, jak Wy, ale ja od każdego związku oczekiwałam szczęśliwego zakończenia, niekończących się motylków w brzuchu i życia jak w bajce. To chyba ten mój niepoprawny optymizm w połączeniu z romantycznymi mrzonkami, które wbiłam sobie do głowy za młodu. Teraz jestem starsza, staram się stąpać mocno nogami po ziemi, choć czasem głowa tonie w chmurach. Jedno się nie zmieniło – oczekiwania co do szczęśliwego zakończenia. A jako, że wiem, że nic się samo nie zrobi, zdaję sobie sprawę, że nad związkiem trzeba pracować, albo dać sobie z nim spokój.

Powiecie, że jeśli uczucie połączyło dwoje ludzi i są sobie pisani, to żeby nie wiem co, będą ze sobą do grobowej deski. A ja Wam powiem, że owszem, pod warunkiem, że… no właśnie – co właściwie sprawia, że ludzie ze sobą tyle wytrzymują? Przecież życie to nie jest bajka i nie zawsze jest tak kolorowo, jak byśmy chcieli. Z moich obserwacji wynika jednak, że jest parę rzeczy, bez których żaden związek nie ma przed sobą świetlanej przyszłości.

Zaufanie

To chyba najważniejsze. Jeśli nie ufasz, to znaczy, że nie kochasz. Jeśli nie kochasz, to odpowiedz sobie na pytanie, czemu dalej tkwisz w tej relacji bez przyszłości.
Brak zaufania rodzi paranoje i chorą zazdrość – wychodzę z założenia, że naprawdę mam się czym denerwować w życiu i wolę nie obgryzać paznokci z nerwów za każdym razem, kiedy on gdzieś wychodzi beze mnie, wyjeżdża, albo mnie nie ma w domu.

Szczerość

Matkę oszukasz, ojca oszukasz, jak jesteś dobrym kłamcą, to osobę, z którą jesteś, też oszukasz – jak jesteś kiepskim, kłamstwo prędzej czy później wyjdzie na jaw i nie będzie przyjemnie. Co ja mówię. Kłamstwo ZAWSZE wychodzi i nigdy nie jest przyjemnie. Dlatego najlepiej unikać w swoim życiu miłosnym wszelkich krętaczy i notorycznych kłamców – ja nie zawsze miałam tyle szczęścia, ale Kazik w jednej swojej piosence obiecywał, że Los się musi odmienić. I odmienił. Teraz mam u swego boku człowieka, który jest patologicznie szczery i nie umie kłamać. Czasem mam wrażenie, że jak próbuje, to rośnie mu nos!

Inna sprawa, że sama jestem dość szczerą osobą, która otwarcie i wprost artykułuje swoje potrzeby (chociaż czasem chciałabym, żeby się domyślał!) – to wiele ułatwia, naprawdę.

Wsparcie

Kolejna bardzo ważna rzecz jest taka, żeby wiązać się z kimś, kto nie będzie Ci podcinał skrzydeł na każdym kroku, a pozwoli je rozwinąć. Z kimś, kto będzie w Ciebie wierzył, nawet, jak Ty nie wierzysz. Albo wspierał, jak nie rozumie – czyli trochę tak, jak mój chłopak z blogiem. Wiecie, że on zasadniczo nie czyta moich wpisów? Od początku istnienia bloga przeczytał może ze dwa, trzy, ba, nie śledzi fanpaga i nie zdaje sobie chyba sprawy z tego, że sam jest trochę taką anonimową gwiazdą. Ale! Kiedy mówię, że właśnie piszę, to daje mi pisać – nie komentuje, jeśli robię to o 2 w nocy, bo właśnie mam natchnienie – ba, kiedy przez jakiś czas mieliśmy tylko jeden komputer w domu, nie naciskał, nie poganiał i dawał pisać. Czasem tylko pyta, o czym. I robi mi zdjęcia, kiedy komunikuję, że mam taką potrzebę. A ostatnio nawet zaczął ze mną jeździć na blogowe imprezy (i wtedy doświadcza skali fejmu jaką osiągnął – jest zachwycony).

Własne życie

To jest bardzo duży problem w wielu związkach, które znam. Ciągle za rączkę, ciągle razem… umawiam się z koleżanką na plotki, a ona… przychodzi z chłopakiem – aha, czyli już wiem, jakiego dziś tematu nie poruszymy. Pytasz jej, co u niej, ale zamiast ‚ja’ słyszysz ‚my’. I nagle przestała rozwijać wszystkie swoje pasje, bo on. W ‚Uciekającej Pannie Młodej’ z Julią Roberts był taki motyw – w zależności od tego, z kim się spotykała, takie lubiła jeść jajka na śniadanie. Z jednym jajecznicę, z innym sadzone albo po benedyktyńsku.

Przykład może kiepski, ale dobrze obrazujący problem, jakim jest zatracanie własnej tożsamości w związku. Ja rozumiem, że związek trochę zmienia w naszym życiu – ale czy stawianie wszystkiego na głowie ma sens? Ja na przykład bardzo sobie cenię fakt, że wychodzę na plotki z koleżanką (czasem nawet kolegą – o zgrozo!) i zero problemu, że bez niego, albo nie wie, z kim w zasadzie się spotkałam – jesteśmy ze sobą trzy lata, a on nie poznał wielu, nawet bardzo mi bliskich, koleżanek – bo jeśli z jakąś się widzę raz na pół roku, to będzie się tylko nudził, jak będziemy nadrabiać informacje – a może mam ich za dużo. Sama też nie robię dramy, jak wychodzi z kumplami na piwo, granie, czy po prostu postanawia jechać w góry na dwa dni. Czasem trzeba od siebie odpoczywać.

Spokój i poczucie bezpieczeństwa

Dziś kocha – jutro nienawidzi? Po co mi taka huśtawka nastrojów. W związku to kobieta jest księżniczką i bynajmniej nie mam nastroju na męskie humory. Nigdy. Chcę mieć spokojną głowę, że ktoś na mnie w domu czeka. Ktoś, komu nie jestem obojętna. Ktoś, kto mnie kocha pomimo tych wszystkich głupot, które codziennie robię i gaf, które zdarza mi się popełniać. Mój mężczyzna ma być dla mnie ostoją – kiedy cały świat mnie atakuje, on mnie uspokaja. Nie musi nic mówić. Wystarczy, że jest obok i mnie przytula. No, może jeszcze pogłaskać po pleckach.

Disney-Princess-Screencaps-Prince-Eric-Princess-Ariel-disney-princess-35433143-5000-2813

 

Oprócz tego trzeba się nieustannie starać i nie osiadać na laurach. Taki ze mnie typ, że może i jestem domatorem, ale lubię czasem wyjść z czterech ścian. I bardzo się złoszczę, jak mnie Misiu ze dwa razy w miesiącu nie zabierze na randkę. Bardzo. Chociaż czasem sama go gdzieś zabieram – gdybym całe życie miała czekać na jego inicjatywę, to nie wiem, gdzie byśmy teraz byli.

Dodatkowo, mam taki wredny charakter, że szybko się nudzę. Marazm i stagnacja są nie dla mnie. Jakby się nie starał to już bym się pewnie z kimś innym bawiła. A gdybym sama mu nie dostarczała adrenaliny – no też nie wiem.

Jak widać, z tymi związkami łatwo nie jest. Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Spędzanie czasu razem jest ważne, ale jeszcze ważniejszy jest czas, który spędzamy osobno. Oczywiście, że nie żyjemy w bańce miłości i nic nie jest idealne. Czasem się kłócimy, czasem się nie odzywamy, czasem nie mamy humoru. Ale potem wszystko wraca na odpowiednie tory.

Mam nadzieję, że pomogłam.

P.S. Te Disneyowskie ilustracje to nie przypadek – jest takie powiedzenie: „I blame Disney for my high expectation of men’ – and so it is.

You Might Also Like

  • Bez tego wszystkiego o czym piszesz, po prostu nie ma zdrowej relacji. A chore relacje są nam potrzebne jak rybie rower, że sobie pozwolę przytoczyć moje ulubione internetowe porównanie 🙂
    No i to co na końcu – nie musi być łatwo, ale musi być dobrze.

  • Orcia Kochanowska

    Wydaje mi się, że do bycia w związku trzeba dorosnąć. Dojrzeć, również do tego aby powiedzieć sobie, że jesteśmy w związku, który nie spełnia naszych oczekiwań. Nie wmawiać sobie, że jestem szczęśliwa bo z kimś jestem. Rzeczowo określić jakie są nasze potrzeby i czy są zaspakajane. Tak jak pisałaś nad związkiem trzeba pracować, ale… Nad pewnymi rzeczami nie da się pracować, zatracamy się zupełnie. Nie pomaga nic, tylko kubeł zimnej wody.

    • Teraz dorosłam do tego, żeby wiedzieć, że nie wszystko jesteśmy w stanie wypracować i czasem lepiej to zostawić (chociaż takie rzeczy zawsze lepiej widać z dystansu czasu)

  • Najważniejsze to znaleźć złoty środek, równowagę, która sprawi, że związek będzie przystanią, naszą oazą spkoju. Związek powinien wnosić w nasze życie radość, spokój i ukojenie, a nie być źródłem ciągłego stresu i zmartwień. Ja znalazłam to, czego w związku szukałam i jestem szczęśliwa. Choć czasem sie sprzeczamy, mamy odmnienne zdanie na niejeden temat, lubimy wyskoczyć gdzieś w towarzystwie swoich koleżanek/kolegów, to jednak nie wyobrażam sobie życia bez tego mojego faceta 🙂

    • No dokładnie – dość w życiu mam stresów, żeby się jeszcze z chłopem w domu stresować 😀