Poradnik prezentowy – czyli jak to zrobić dobrze.

Od kilku dni, jak grzyby po deszczu, na wszystkich blogach pojawiają się poradniki prezentowe. Co Mamie, co Tacie, co Ukochanemu, a co Ukochanej. Nie wiem, jak Wam, mi te poradniki chyba nigdy na nic nie pomogły, sama nie jestem chyba mistrzem w dawaniu prezentów – ale jeśli kogoś kiedyś czymś trafnym obdarowałam, niechże da znać i wyprowadzi nas tu zgromadzonych z błędu!

Generalnie jestem zdania, że najłatwiej jest spytać Obdarowywanego o to, czy coś konkretnego chciałby znaleźć pod choinką. Można też w temacie pogadać z przyjaciółką, wspólna burza mózgów czasem pomaga. Można też stwierdzić, że sami najlepiej wiemy, jakie ta osoba ma potrzeby i działać. Z różnym skutkiem, oczywiście.

Niby mówi się, że prezenty nie są najważniejsze, tylko atmosfera, rodzina, choinka i Jezusek. Ale Wy wiecie, że to nieprawda. Że to, co pod choinką jest równie ważne, jak to, co na stole. Najgorzej, jeśli Ty się starasz, myślisz już od początku listopada, badasz temat, polujesz na okazje… a potem, kiedy wybija ta godzina i odpakowujesz swój prezent (zawinięty byle jak w papier z recyklingu, w którym pakowałaś prezenty rok temu) i widzisz któreś z poniższych:

Elementy odzieżowe

W naszym kraju te elementy biorą się chyba z nudy i peerelowskiego kompleksu, że przecież nie ma, a skoro na święta rzucili, to trzeba uzupełnić zapasy. A dziś postawiłabym na jakość, a nie ilość. I tak oto:

Skarpetki

Jeden z produktów pierwszej potrzeby, każdy je nosi, każdy je znosi i każdy potrzebuje. Owszem. Ale sztuczne skarpety męskie, typu frotte – zwykłe, czarne? No ale jeśli skarpetki już muszą być koniecznie – to męskie w ulubiony komiks (można złapać choćby w Tesco, biegnąc po wigilijnego karpika!), a damskie – osobiście uwielbiam takie milutkie, puchate, co grzeją w stópki i idealnie komponują się z domowym dresikiem.

2

Majtki

Jak wyżej – choć w tym konkretnym przypadku uważam, że to ta część na tyle intymna, że osiemdziesięcioletni dziadziuś nie musi sobie unaoczniać, co ukochana wnusia nosi pod tą śliczną, grzeczną spódniczką – osobiście uważam, że są inne, bardzo miłe, okazje, kiedy możemy się obdarowywać wyrobami bieliźnianymi i od razu sprawdzić, na ile rzeczywistość równa się fantazjom Obdarowującego.

A pod choinkę polecam piżamki. Albo dresośpiochy. Do tych ciepłych, miziatych skarpet.

1

 

Rękawiczki

Powiem tak – rękawiczki są spoko, pod warunkiem, że są zrobione z prawdziwej skóry i pasują do aktualnie ukochanego zimowego płaszczyka. Wszelkie skóropodobne podróbki z bazaru mogę sobie kupić sama. Albo jakiekolwiek inne. Nawet wolę, bo w tych sprawach jestem wybredna.

Ubrania

Tak po prawdzie to ucieszyłabym się chyba tylko z jakiejś ślicznej małej czarnej, albo małej kolorowej – ze ślicznej, dobrze uszytej sukienki, która byłaby w moim stylu i moim rozmiarze. Najgorsze, co może się zdarzyć, to dostać coś w za małym rozmiarze. Albo coś wybitnie paskudnego.

Nie ukrywam jednak, że Mojego Mężczyznę często w święta obdarowuję ubraniami – głównie dlatego, że to jedna z niewielu okazji, kiedy można odświeżyć jego garderobę – normalnie zaciągnięcie go na zakupy graniczy niemal z cudem. Ale znam jego wymiary i wiem, co lubi nosić, na co zwracać uwagę (dobraliśmy się – też jest nieźle wybredny!) i chyba jakoś udaje mi się trafić – bo to ten typ, że jak nie pasuje, to nie powie, kiedy jeszcze można oddać, tylko po prostu nie nosi.

Kosmetyki

Z kosmetykami to jest tak, że bynajmniej nie jestem na nie. Chodzi mi tu głównie o te zestawy supermarketowe, zapakowane w kartonik z przezroczystą folią, a za nią: szamponik, mydełko i dezodorancik albo balsamik marki ogólniedostępnej – takiej, że wchodzę do Rossmanna i jest. I patrzę na to i myślę – czy ja śmierdzę/ sprawiam wrażenie niedomytej? Pewnie nie, ale ciotka X. niewiele wie o moich upodobaniach, więc z założenia pomysł jest trafiony. Za dwie dyszki w promocji. Szkoda tylko, że od tego szamponu mam oklapnięte włosy, mydełka nie używam, bo wolę żel pod prysznic, a balsamik jakoś mi nie podchodzi. To jeden z tych prezentów, które chce się czasem puścić dalej, ale aż wstyd trochę. I stoi. I się kurzy. I czeka.

Ale za to! Podobny zestaw z firmy, gdzie wszystko pachnie, wszystko można dobrać bardziej indywidualnie, a opakowania są bardziej wręcz zachęcające do tego, żeby prezent rozpakowywać – bardzo tak! W dobieraniu perfum absolutnym mistrzem jest mój Tato – ale wiadomo – jak ktoś nie ma nosa, to też bywa ciężka sprawa.
Jeszcze wracając do tych gotowych zestawów – bardziej niż zestaw do mycia Wiodącej Marki chyba ucieszyłby mnie eyeliner + tusz do rzęs Równie Wiodącej Marki. Jakoś tak od razu wydaje mi się, że bardziej glamour i sexy.

3

Słodycze

Czasami bywa tak, że przy świątecznym stole spotykamy kogoś, że totalnie brak pomysłu. Może znamy się krótko, może dopiero się poznajemy, a może po prostu lubi czekoladę. No, chyba, że ta osoba jest uczulona na czekoladę (tru story!) – wtedy z eleganckich rzeczy pozostaje tylko Rafaello. Potwierdzone info.

Inne praktyczne „przydasie”

Praktyczne prezenty dzielą się na takie, które rzeczywiście się przydadzą i takie, z którymi nie wiadomo, co zrobić. Sęk w tym, że nie zawsze jesteśmy w stanie trafić z potrzebą. Misiu generalnie trafił ze mną raz – z czerwoną, bezprzewodową myszką do komputera. Ale z płynem do odmrażania szyb samochodowych – już niekoniecznie – szybciej i łatwiej klasycznie, skrobaczką. W ten sposób nauczył się, że kobiety zwykle są niepraktyczne w swoich potrzebach i praktyczne prezenty się zupełnie nie sprawdzają. No chyba, że akurat potrzebujesz wiertarki. Tu moja rada – warto przeszkolić facetów, że najpraktyczniejszym prezentem dla kobiety są perfumy i/lub biżuteria – albo wskazać palcem, co dokładnie nam się ‚przyda’.

Praktyczne prezenty to super sprawa dla mężczyzn – żeby ich obdarować. Wiertarki, zegarki z bajerami, elektryczne maszynki do golenia, elektronika, scyzoryki i inne tego typu – oni będą zachwyceni – większość kobiet, które znam – niekoniecznie. Jeśli chodzi o sprzęt AGD – na studiach zdarzało mi się dostać suszarkę, prostownicę czy toster – bo zasygnalizowałam taką potrzebę. Obecnie niekoniecznie chciałabym znaleźć pod choinką odkurzacz (choć zbieram się do tego zakupu jak nie powiem do czego).

No dobra, a jak to wygląda u mnie w domu?

U mnie w rodzinie od lat królują płyty (dla Mamy, często dla Taty) i książki (głównie dla mnie, ostatnio kucharskie). Perfumy (zwykle od Taty i dla Taty). Ja staram się zawsze trochę wyłamać – głównie z tymi płytami, ale jak nie mam lepszego pomysłu, to zawsze wynajduję coś super (chyba, że było Specjalne Życzenie – ono zawsze nie podlega dyskusji). I powiedzieć Wam mogę, bo wiem, że nie czytają, że w tym roku dla Taty zestaw kilku przepysznych herbat i dzbanek, w którym nie latają fusy – bo w mojej rodzinie jest rytuał picia herbaty, zawsze w dzbanku – kultywowany właśnie przez mojego Ojca – no i wiem, że lubi nowe smaczki – ale herbata tylko czarna. Mama miała Specjalne Życzenie płytowe, dostanie dwie – jedną, którą chciała, a drugą – składankę ze starymi jazzowymi piosenkami (tak dobra, że kupiłam dwie – jedna dla mnie!).

Jeśli zaś chodzi o mnie – najbardziej chciałabym znaleźć pod choinką bilety na koncert Coldplay w Berlinie. Albo gdziekolwiek indziej – z dotarciem już sobie poradzę.

Tradycyjne, świąteczne zdjęcie przy choince. #xmastree #xmas #xmasparty #glasses #selfie

I znów wrócę do tego, że podobno prezenty nie są najważniejsze – nie są – ale po nich widać zaangażowanie drugiej osoby w relację. I żałuję, że nie ogarnęłam tego tematu w listopadzie – nie dlatego, żeby mieć to ‚z głowy’ – bynajmniej – gdzieś od tygodnia wszystkie galerie handlowe przeżywają dzikie oblężenie, ludzie chodzą jak w jakimś amoku, pędzie i bezsensie. Albo w ogóle na ostatnią chwilę. Nie mogę na to patrzeć. Nie lubię się od nich odbijać, kiedy stoją na środku wszystkiego i chyba sami nie wiedzą, po co. Wtedy budzi się we mnie Grinch i nienawidzę świąt. A chciałabym czuć to miłe ciepełko i ekscytację – ale jakoś znowu nie mogę złapać klimatu. Nawet świąteczne piosenki nie pomagają.

A jak to jest z Waszymi doświadczeniami prezentowymi? Zwykle raczej udane, czy macie ochotę schować na dno szafy? I czy ktokolwiek, kiedykolwiek powiedział: „Ej, nie podoba mi się. Masz paragon i możesz to oddać i kupić mi coś ładniejszego?”

merrychristmaslaw

 

You Might Also Like

  • Bećka_srećka

    Tak nietypowy poradnik, że aż z niego skorzystam! Niestety cała ta bieganina dopiero przede mną, zaczynam polowanie od poniedziałku i już jest mi smutno. Żeby chociaż był śnieg to jakoś przyjemniej by mi się szukało, a tak… 🙁
    I zdecydowanie podzielam zdanie co do zestawów Marki Wiodącej. Okropieństwo! Pamiętam jak jeszcze w podstawówce podczas rozdawania prezentów od osób z losowania zawsze siedziało we mnie to przerażenie, żeby tylko nie dostać pudełka z żelem pod prysznic albo dezodorantem. Mam naturę sentymentalnego zbieracza, więc lubię kiedy prezent zostaje ze mną na dłużej, a co mi po pustej flaszcze po żelu…

    PS czytam „Cię” już od jakiegoś czasu, ale to dopiero moje pierwsze oficjalne ujawnienie się. Zatem „Helllllloooooołłł…”. Przyznam szczerze, że po kilku wpisach trochę poprzestawiało mi się w głowie i zaczęłam siebie postrzegać trochę inaczej przez co mi dużo lepiej. Dzięki wielkie, więc za to. 😉

    • Z tym śniegiem to prawda – w ogóle (jak zwykle) brakuje takiej zimowej aury 🙁
      Fajnie, że się ujawniasz, zostań na jak najdłużej!

      • Jeszcze my, dorośli, jakoś to przeżyjemy, ale młodszych pociech to aż mi szkoda. W moim dzieciństwie świeta równały się z krótko mówiąc zaspami śniegu (nie tęsknie za tym, bo wiem co to oznaczało – łopatologię^^). A teraz choinka, świeta… gdyby nie temperatura to śmiało można by rzecz, że niczym się nie różnią od tych na Hawajach lub innych ciepłolubnych regionach. No cóż chyba musimy się do tego przyzwyczaić.

        Pamiętam jakieś 20 lat temu 😀 no cóż…ciii:) Zimę w Niemczech i Danii – to samo co u nas teraz. Jak w klimacie nadmorskim – cuda:).