Sympatyczny wpis świąteczny

Okna dla Jezuska nieumyte. Za kilka dni się urodzi, zajrzy i nic nie zobaczy. Ale może to i lepiej, bo reszta porządków też nie zrobiona. Kiedy, ja się pytam, minęły trzy tygodnie miesiąca grudnia i cała moja wypłata? Aaaaa właśnie – prezenty nie spakowane, jutro jadę do domu, kiedy ja to zrobię, w co ja się mam ubrać na Wigilię do Babci, a w co na obiad w Pierwszy Dzień Świąt, kiedy przyjedzie Narzeczony?!

Na te i inne życiowe dylematy wciąż nie odnajduję odpowiedzi. Ale mimo to staram się zachować spokój. Włączyłam świąteczne piosenki i wyciągnęłam z szafy choinkę. No dobra, ‚choinka’ to duże słowo – to zeszłoroczny stroik kupiony na targu za dychę, który ma udawać choinkę i wprowadzać do tego bezbożnego domostwa odrobinę chociaż świątecznej atmosfery. Pozwólcie, że zaprezentuję:

choinka

Nie łudzę się nawet, że jest najpiękniejsza na dzielni!

 

Z roku na rok mam wrażenie, że moje umiejętności kulinarne są coraz bardziej mizerne – a uwierzcie mi, kiedyś nie było dramatu! Moje możliwości zwykle jednak w okresie przedświątecznym i okazjonalnym skupiają się na słodkich wypiekach – moja Mama tego chyba nie lubiła robić, to kazała mi, a ja, z wrodzoną sobie ambicją, z roku na rok byłam coraz lepsza – aż zostałam nadwornym cukiernikiem w rodzinie. Chociaż czasem zdarza mi się spalić sernik albo przypalić masę grysikową, jak dziś. Jednakowoż! Pomyślałam sobie, że nie będę takim podłym Grinchem, co psuje ludziom nastrój w święta i podzielę się z Wami przepisem na moje absulutnie ulubione ciasto. A żeby nie było łatwo, to powiem Wam, że ma kilka nazw i na pewno pod jakąś ją znacie: mannowiec/ciasto grysikowe/ciasto czeskie/ miodownik/ stefanka – mam nadzieję, że nie pominęłam żadnej nazwy. Ponadto na bank nie zdążycie z tym ciastem na to Boże Narodzenie, ale polecam na Nowy Rok – albo jak kiedyś będziecie miały wolne pół dnia (i kolejne trzy, kiedy ciasto będzie się ‚przegryzać’).

Na początek składniki:

Ciasto:

  • 3 szklanki mąki pszennej (ja dałam 2 szklanki tortowej i 1 krupczatki – w ramach eksperymentu)
  • 1/2 szklanki cukru
  • 4 żółtka
  • 1 łyżeczka sody
  • 1 łyżka margaryny
  • 3 łyżki miodu
  • 3 – 4 łyżki gęstej śmietany 18%

Masa:

  • 9 łyżek kaszy manny
  • 800 ml mleka
  • 1/2 szkl cukru
  • 200 g masła

Polewa: 

  • 4 łyżki kakao
  • 4 łyżki cukru
  • 4 łyżki masła
  • 2 łyżki wody

Dodatkowo:

  • powidła śliwkowe/dżem porzeczkowy

I co z tym teraz począć, czyli wykonanie:

Składniki na ciasto zagniatamy i wyrabiamy dokładnie na stolnicy, albo na blacie. W ogóle ja nie znoszę dotykać surowego ciasta do tego stopnia, że zawsze to zadanie komuś zlecam – od trzech lat pada na Miśka – w końcu, skoro chce konsumować, to niech trochę popracuje. Ciasto powinno posiadać zwartą konsystencję. Jeśli okaże się że ciasto się nie klei – dodaj łyżkę śmietany, jeśli zaś jest za mokre – dodaj trochę mąki. Ciasto owijamy w folię spożywczą i wkładamy do lodówki na minimum 2 godziny.

ciasto

Zdjęcie nieco archiwalne, ale mniej więcej tak to było dziś rano! Tymi rękami właśnie!

 

Do  garnka wlej mleko, dodaj cukier i wsyp kaszę mannę. Mieszaj cały czas do momentu, aż mleko się zagotuje (nie popełniaj mojego błędu i postaraj się nie przypalić). Garnek zdejmujemy z ognia po ok. 1-2 minutach od chwili zagotowania się masy. Kaszę mannę odstaw do całkowitego ostygnięcia. Potem ucieraj masło, dodając po łyżce masy grysikowej.

Ciasto wyjmujemy z lodówki i dzielimy na 3 części. Każdą część należy wałkować na  podsypanym mąką blacie/stolnicy (można też po prostu wylepić blachę ciastem na pergaminie). Rozwałkowane ciasto wkładamy do blaszki o wymiarach 25×30 cm posypanej tylko mąką (nie smarujemy blachy tłuszczem). Placki pieczemy około 12 minut w temperaturze 200 stopni do chwili zbrązowienia. Po upieczeniu placek wyjmujemy z blachy, a czynności powtarzamy z pozostałymi 2 porcjami ciasta.

Na upieczony i ostygnięty placek rozsmarowujemy cienko kilka łyżeczek powideł i nakładamy połowę masy grysikowej. Następnie przykrywamy ciasto kolejnym plackiem, smarujemy warstwą powideł i wykładamy pozostałą masę. Kładziemy trzeci placek, a wierzch ciasta smarujemy wcześniej przygotowaną polewą czekoladową – wszystkie składniki na polewę czekoladową wkładamy do niewielkiego rondelka i podgrzewamy, ciągle mieszając, aż do zagotowania. Odstawiamy do przestygnięcia (ale tylko troszeczkę!).

Wierzch ciasta, polany polewą, można jeszcze udekorować kolorową posypką/orzechami/wiórkami kokosowymi/czym tam chcecie. Kiedyś robiłam bez czekolady, ale z karmelizowanymi orzechami (zabijcie mnie, nie mam pojęcia jak!).

Ciasto najlepsze jest po ok. 3 dniach, ze wskazaniem, że nie przepada siedzieć w lodówce.

ciasto_grysikowe

Tak to powinno mniej-więcej wyglądać. Zdjęcie: www.kuchniawzieleni.blogspot.pl

You Might Also Like

  • Siri

    Twój narzeczony ma niesamowicie fajną tę fryzurę. Rzadko mam okazję go gdzieś oglądać na zdjęciach ale jeśli już gdzieś miga, to nigdy nie mogę się napatrzec na tę jego fryzurę. To jest afro? 😀

    • To nie afro – to akurat zdjęcie sprzed 3 lat, jak miał trochę dłuższe włosy – po prostu kręcone, ale nie aż tak, żeby afro – ale są wszędzie 🙂 Najchętniej by się ich pozbył, ale ciągle mu powtarzam, że w jego wieku powinien się cieszyć, że ma włosy i nie łysieje!

      • Siri

        Znaczy się, loki ale dłuższe i tak się układają? Wow. Mnie tam się podoba. Przynajmniej się wyróżnia lwią grzywą. I lepiej że je ma niż nie!

  • Ewka Runka

    oprócz porządków, nie zrobiłam jeszcze nic (oh no dobra choinka stoi od srody)… swieta planowałam spędzić rodzinnie u rodziców ale życie lubi płatać figle i syn sie rozchorował wiec mam dwa dni na przygotowanie świąt dla 3 osób w tym wielkiego niejadka…
    hmmm jak to wyjdzie sie okaze w czwartek

    • jak jesteście tylko Wy, to tak naprawdę mniejsza spina! (nie?)

      • Ewka Runka

        niby nie ma, ale kazde z nas lubi cos innego i od swieta wypadaloby uszczesliwic kazdego

  • Iwona Przybyłek

    Moje tak kiedyś wyglądało… dawno, dawno temu, w odległej galaktyce…
    Świąteczne pozdro 🙂

  • U mnie nawet te przygotowania jakoś idą, nawet upiekłam wczoraj piernik (polecam, 15 minut roboty!) 😀 A choinka w moim pokoju jest dokładnie rozmiarów Twojej 🙂

  • Ja na święta nie piekę, jest jeszcze mój urodzinowy tort i nim zaspokoimi nasze apetyty na słodycze. Okno umyłam jedno, i to tylko dlatego, że kupiłam nowe żaluzje i nie chciałam ich wieszać na brudnym oknie. A, że nie było mnie stać by od razu kupić na obydwa okna, to umyte jest jedno. Może jeszcze podjadę na myjnię, ale nie wiem czy mi się będzie chciało.

  • Też zdarzyło mi się piec miodownik i ten wierzch z karmelizowanych orzechów był najlepszy! A to po prostu cukier, miód, masło i orzechy, całość podgrzana i upieczona po wyłożeniu na jeden z blatów.

  • Hmm… ja nawet stolnicy nie mam 🙂 mąż piecze, jak to robi, to nie wiem, raczej wtedy wychodzę z domu 😉 a w tym roku nic nie było posprzątane, zamknęliśmy mieszkanie i pojechaliśmy w góry! A co!

  • Najlepszego nie ma,liczylam na fote tego arcydzieła. A ja również nie znoszą męczyć dłoni w surowym cieście, maz to robi 😀