Wisienka na torcie #4

Styczeń tego roku wlókł mi się niemiłosiernie. Mimo nawału pracy i różnych innych aktywności – mam wrażenie, jakby minione 31 dni trwało trzy miesiące.  Szczególnie, że moja wypłata rozpłynęła się szybciej, niż zwykle, w niewyjaśnionych okolicznościach.

Styczeń był też miesiącem stresującym, bo poznawaliśmy ze sobą Rodziców i w ustaliliśmy ostatecznie datę ślubu (niekoniecznie w tej kolejności) – pewnie mówiłam to milion razy, ale cieszę się, że ogarnęliśmy temat w pół roku, bo istnieje ryzyko, że albo bym się rozmyśliła, albo zmieniłaby mi się wizja, albo bym zwyczajnie osiwiała.

Ale dobra. Wisienki. Styczniowe lajki i dislajki. Rzeczy dobre i rzeczy złe. Wiecie, jak jest.

Pielęgnacja

Mam hopla na punkcie higieny i swoistą obsesję jeśli chodzi o zęby. Mają być zdrowe, to wiadomo. Z paszczy ma nie śmierdzieć, kiedy coś mówię – albo kiedy jest bardziej romantycznie i wcale nie muszę mówić. Do olśniewającego uśmiechu hollywoodzkich gwiazd mi daleko i raczej nigdy im nie dorównam ze względu na kolor moich kości, ale! w końcu znalazłam pastę, dzięki której moje zęby sprawiają wrażenie bardziej białych i takich jakby bardziej śliskich- używałam przez kilka miesięcy innej z tej serii (intensywna terapia), ale ta wydaje mi się być najlepsza. Nie testowałam tej dla pijących kawę i herbatę, bo wciąż wierzę, że wcale tego tak dużo nie piję. Tak, czy inaczej  – być może nie kosztuje tyle, co tradycyjny colodent, ale też nie jest tak horrendalnie drogi, jak profesjonalny zabieg u specjalisty. No i można jej używać długoterminowo (potwierdzam te informacje – moja pani stomatolog została postawiona w ogniu pytań!)!

biala-perla-krystaliczna-biel

 

Make-up

Odkąd okazało się, że nie powinnam nadużywać pudru ryżowego (kocham najmocniej – ale o tym innym razem), zaczęłam szukać pudru sypkiego, który mnie zadowoli. Był falstart (o tym na dole), a zupełnym przypadkiem dostałam od koleżanki KOBO. I jest super. Matuje, przyprósza, jest niewidoczny, całkiem nieźle się trzyma. Czuję, że to jeszcze nie jest mój ideał – będę szukać, ale, na szczęście, mam zawężone pole szukania, bo z jakiegoś powodu niewielu producentów produkuje pudry sypkie, wszyscy w kamieniu – jak dla mnie – mniej trwalsze, choć może bardziej praktyczne, ale do torebki (osobiście nie posiadam, mam za to milion szminek zawsze).

puder-transparentny-kobo

 

Internety

Kilkanaście dni temu ta część internetu, która czyta blogi, troszeczkę wstrzymała oddech, bo ukazał się coroczny ranking najbardziej wpływowych blogerów wg Kominka Jasona Hunta. Łaska splendoru na mnie nie spłynęła, nie jestem wpływową blogerką i pewnie jeszcze długo nie będę (jeśli kiedykolwiek), ale w tym miejscu najmocniej gratuluję wszystkim moim znajomym, którzy okazali się wpływowi – wiem, że zasłużyliście sobie na to swoją pracą.

A Wy, Drodzy Czytelnicy – szykujcie się – niebawem konkurs Blog Roku, który, moim zdaniem jest jeszcze ważniejszy od rankingu Kominka, ale tak naprawdę tylko od Was zależy, czy tam będę!

Kulturka

W tym miesiącu nie byłam ani w kinie (chciałam!), ani w teatrze (jeszcze bardziej chciałam!), ani nawet na koncercie. Byłam za to dwa razy na targach ślubnych i już wiem, czemu ludzie nie biorą ślubu w maju, oraz, ile kosztuje weselny tort (nie chcecie wiedzieć). Z tej okazji mam dla Was kilka tłuściutkich dialogów (mam nadzieję, że są zabawne nie tylko dla mnie):

Stoisko z tortami:

– Dzień dobry, chcieliśmy spytać o tort…

-Dzień dobry, a kiedy państwo biorą ślub?

-W maju.

-Ojej! A kiedy? Aha… no to niestety, nie ma szans, bo następnego dnia cały Kraków ma komunie…

W tym właśnie momencie pomyślałam sobie, że chyba jednak muszę spiąć dupę i zacząć szukać jakiejś cukierni, która policzy sobie w tym temacie trzy cyfrowo, a nie cztero. No i jakiejś, która ogarnie to czasowo, bo prawdopodobnie pod koniec marca (kiedy założyłam, że będę to ogarniać, przecież to tylko tort do diaska) to już może być dawno pozamiatane.

Stoisko z garniturami:

-A kiedy państwo biorą ślub?

-A w maju.

-Tego roku?!

-Tego.

-No, to nie mają państwo zbyt wiele czasu!!!!

-Eeee tam nie, dopiero zaczęliśmy wszystko ogarniać, także #YOLO.

Moja rozmówczyni dosłownie pękała ze śmiechu na moje YOLO. Nie wiem, czemu.

Stoisko z obrączkami:

-Dzień dobry. Czy macie obrączki z tytanu?

-Mamy.

-Och, jakże niecodziennie! Prawie nikt nie ma! To byśmy chcieli zobaczyć jak najcieńszą męską, a do kompletu jak najcieńszą damską z białego złota… czemu Pan mi się tak przygląda?

-Aaaa… bo jesteście dziś chyba pierwszą parą, która wie, czego chce.

#polecam

AdirondackWeddings_GrumpyCat-2

via pinterest

 

A w słuchawkach…

Jako, że to taki przed oscarowy czas, to dziś będzie muzyka filmowa markowana nazwiskiem Lany del Rey. Normalnie nie jestem jakoś jej wielką fanką, ale te dwa utwory wprowadzają mnie w takie urocze bujanie. Zamknijcie oczy i dajcie się ukołysać piosenką ze Śpiącej Królewny, albo… z Wielkiego Gatsby’ego (#teamLeo!). No i od razu mogłabym powiedzieć, że macie pomysł na co najmniej jeden filmowy wieczór!

Nie polecam

Jak pisałam wcześniej – ostatnio bardzo skupiłam się na szukaniu idealnego pudru sypkiego. Stwierdzicie, że głupota, ale podkład i puder to dwie rzeczy, dzięki którym (moja) twarz jakoś się trzyma cały dzień. Nie dość, że kupiłam najgorszy puder mojego życia, to jeszcze bardzo zawiodłam się na kremie CC Lumene. Puder osiada mi po jakimś czasiena twarzy tak, że tworzy paskudne plamy koło nosa i na policzkach,i w żaden sposób nie da się tego wygładzić. Nawet palcem.

A krem CC? Miał być miłą alternatywą dla codziennego podkładu na dni, kiedy nie muszę być olśniewająco piękna, a wystarczy, żebym jakoś wyglądała. Niestety, nie znoszę podkładów i kremów, które sprawiają wrażenie, jakby były osobną warstwą, niż moja skóra. A trzeba było posłuchać instynktu i kupić BB cream z Chin. Kosztował tyle samo, a na mieście szepczą, że spokojnie może udawać podkład. No cóż. Może latem. Może nigdy.

No, zobaczymy! #new #lumene #gosh #cosmetics #hipsterskiekosmetyki

You Might Also Like

  • Temat ślubów to dla mnie trochę taka abstrakcja, ale dialogi git! No i wydaje mi się, że takie paroletnie przygotowania to trochę przesada. Fajnie, ze robicie po swojemu 🙂
    I daję kciuka w górę za nowy szablon 😀

  • Polecam pudry sypkie marek profesjonalnych, Kryolan lub Ben Nye. Ten drugi jest drogi, ale ma dużą pojemnośc, jest szalenie wydajny i można wybierać spośród kolorów kryjących i transparentnych.
    My też braliśmy ślub w maju i nie mieliśmy żadnych problemów, ale nie zamawialiśmy tortu, a garnitur szyliśmy u krawca, który przyjeżdżał do nas, także tego…

    • jak wykończę to, co mam, to będę się rozglądać chyba rzeczywiście za markami profesjonalnymi – w końcu na czym jak na czym, ale na fejsie nie ma co oszczędzać 🙂
      Garnitur jest, sukienka ma być, tort in progres. Damy radę.

  • Ewa Czuper

    czy wy też ciągle spotykacie ludzi, którzy się dziwią, że ślub w maju? bo bez R i w ogóle małżeństwa z maja są nieszczęśliwe. xD

    • Oczywiście! A wtedy ja wyciągam z kieszeni ciętą ripostę – bierzemy ślub czteRRRRnastego! 😉

      • Ewa Czuper

        haha, a my dwudziestego pierrrrrrrrwszego, ale jeszcze nigdy mi ta riposta nie przyszła do głowy xD dzięki!

  • Za zarówno polecany i nie polecany puder – dziękuję:D a tymi obrączkami rozbawiłaś mnie ^^

  • jeszcze dodam, że jeśli chodzi o szybkie decyzje w rodzinie mojej koleżanki jedna z kuzynek w miesiąc ogarnęła ślub z weselem – dosłownie zanim jej dziadkowie przyjadą z sanatorium. Można ? Mozna!