Suknie ślubne size plus

Nie wiem, jak Wy, ale ja od małego marzyłam o tym, żeby być księżniczką. A w dzień ślubu mieć najpiękniejszą suknię w królestwie. Dopiero potem gdzieś zwizualizowałam, że do tego przydałby się jeszcze jakiś księciunio. No i księciunio jest, konne zaprzęgi są, klejnot lśni na palcu, data ślubu tuż-tuż, a ja… jestem najbardziej przerażona, kiedy myślę o swojej własnej sukni ślubnej. Sukni, która od dzieciństwa widzę w snach, sukni, która w ciągu tylu lat dorastania tak wiele razy zmieniała swój kształt i formę.

12755315_1145792562106018_2025941595_o

Najpierw przejrzałam kilka stron z sukniami ślubnymi. Szybko doszłam do wniosku, że w sumie… to nic mi się nie podoba. Doskonale – w decydującym momencie okazałam się jeszcze być marudzącą księżniczką. Przecież w salonach jest taki wybór, co jest ze mną nie tak?

Moja ‚wyprawa salonowa’ przekonała mnie, że moim głównym problemem jest… mój rozmiar. Bo przecież panna młoda nie może być gruba, no bo jak. Przecież nie ma grubych księżniczek.

Nie uprzedzając jednak faktów – opowiem Wam, jak było w czterech salonach z sukniami – nie wiem, czy to dużo, czy mało, ale raczej więcej nie zniosę. Całość okraszam zdjęciami z telefonu – jak możecie się spodziewać, w salonach raczej się nie zgadzają na jakiekolwiek fotografowanie – wybaczcie zatem jakość tosterową.

Swoją drogą, nie wiem, czy wiecie, ale Kraków jest sławny ze ‚ślubnego traktu’, czyli ul. Długiej i okolic, który salonami z sukniami ślubnymi przewyższa ilość sklepów z alkoholem, a to już akurat jest wyczyn. No więc zaczęłam od tego, że poszłam do kolejnych trzech, jeden obok drugiego, żeby było sprawiedliwie – czwarty to był Salon Agnes, który bardzo mi polecałyście, bo mają kolekcję size plus. Zacznijmy jednak od początku.

Salon nr 1

Z początku było całkiem miło. Wchodzę, pytam, czy uszyją coś na mnie – oni twierdzą, że owszem. Ale tak z półrocznym wyprzedzeniem (hahahaha, zaśmiałam się w duchu, ale powieką nie mrugnęłam). A czy mogłabym coś ewentualnie zmierzyć? Ależ oczywiście mamy tu całe trzy modele! Myślę sobie – świetnie – i poszłam mierzyć.

12755243_1145792992105975_1348928872_o

Widzicie, jaka zachwycona jest ta pani, która próbuje mnie zasznurować? No również jestem wzruszona niezmiernie – chociaż w sumie, jak chwilę pomyślę, to stwierdzam, że ta kiecka jest całkiem nawet niczego sobie – jakby ją trochę przerobić. I zmienić kolor – najlepiej na czarny.

obrobione

To zasadniczo jest ta sama sukienka. Tylko ta koronkowa była mniejsza i jestem całkowicie nie zasznurowana. Wiecie co? Ja totalnie nie rozumiem, czemu tak wiele sukien ślubnych ma gorsetowe wykończenie i nie ma żadnych rękawków, albo wykończonej góry – mi zależy bardzo na zakryciu ramion, bo nie dość, że mam niezbyt ładną skórę, to po prostu te moje ramiona zwyczajnie najpiękniejsze nie są. Takie sukienki odsłaniają jeszcze brutalnie wałki tłuszczu pod pachami – które nie biorą się z tego, że jesteśmy gruba, a uwaga uwaga – od noszenia źle dobranych staników! Szczerze mówiąc, to nie przypominam sobie żadnej panny młodej, którą znam, która dobrze by wyglądała z taką górą. Błagam, nie róbcie sobie tego, szczególnie, jeśli jesteście plus size!

Po zmierzeniu tych trzech sukienek, pani zapisała mi na wizytówce numer i cenę jednej, wcisnęła mi do ręki i… zanim zdążyłam o cokolwiek spytać, odprowadziła mnie do drzwi.

Salon nr 2

12735753_1145792538772687_731795995_n

W tym salonie hmmm… mogłam zmierzyć dwie sukienki – przy czym obie były najbrzydszymi sukienkami świata i mogłam je – uwaga – co najwyżej przyłożyć do siebie i wyobrazić sobie, jak mogłabym wyglądać. Niestety, nawet tej wyobraźni nie można było robić zdjęć – a uwierzcie mi, że tego nie warto sobie było nawet wyobrażać.

Salon nr 3

12737102_1145792502106024_791899544_o

Tutaj, szczerze mówiąc, poczułam się zignorowana. Pani pokazała mi jedną sukienkę, którą mogłabym przymierzyć (dla której nie warto było wyskakiwać z własnych ciuszków) i zasadniczo mnie olała. No więc poszłam, bo co się ludziom naprzykrzać będę.

Salon nr 4

…czyli Agnes. Jestem tym miejscem totalnie zachwycona. Pani była zaangażowana, pomocna, pokazała sukienki nie tylko z linii size plus – rewelacja. Co bardzo ważne – nie wciskała nic na siłę, wiedziała, po co tam jest i potrafiła doradzić. No i teraz będę mieć dylemat, czy się stroić w tiule, czy w koronki – chyba dziś nie zasnę!

12746063_1255950597755116_664379222_n

Podsumowując moją wyprawę mogę powiedzieć tak – dawno gdzieś nie czułam się tak niemile widziana, jak w pierwszych trzech salonach. Jak jakiś… słoń w składzie porcelany co najmniej!

Na szczęście nikt mnie nie stroił w mega bezy, ale też większość przymierzonych przeze mnie sukienek miała gorsetową górę – mocno niekorzystną nie tylko dla size plus.

Inna sprawa to czas realizacji – salony potrzebują co najmniej 4-6 miesięcy, żeby taką suknię przygotować. Prawdą jest, że od początku chciałam coś szyć u znajomej projektantki – nawet miałam wstępny projekt, ale teraz to ja już naprawdę nie wiem, czy nie zmienię zdania (dobrze, że materiały jeszcze nie kupione). Ale w sumie może to i dobrze, że mam mało czasu na takie decyzje, mogę się skupić na rzeczach ważnych, a nie na tiulach i koronkach, bo przecież i tak tego dnia będę księżniczką – choć w sumie, jakby się zastanowić, to jestem nią na co dzień, tylko zwykle noszę jeansy.

…a jeśli chcesz wiedzieć, jak to się skończyło, zapraszam TUTAJ.

You Might Also Like

  • zpopk

    Aż zgrzytałam zębami jak czytałam. Nosz kurwa… ślub w sukience tylko.dla szczupłych. Fajne są mniejsze salony bo one często walczą o klientki i dobrze je obsługują. I zgadzam się moda zupełnie bez ramion jest twarzowa ale tylko jak się ma mały biust i szczupłe ramiona. Inaczej pół ślubu próbuje się przytrzymać suknię

    • To nie do końca jest tak – dobra suknia ma wszyty taki pas, na którym się trzyma (tylko w ostatnim salonie). Dementuję też mit małych salonów – dwa z nich takie były i w nich potraktowano mnie najgorzej. Nikt nie walczył!

      • Katarzyna

        Mnie też gorzej potraktowano w małym salonie (zachwalanym przez wszystkich z okolicy). Natomiast bardzo miło i profesjonalnie potraktowano mnie w większym salonie we Wrocławiu (Belissima) i muszę powiedzieć, że oni uszyli dla mnie przepiękną suknię. W poniedziałek miałam przymiarki i do tej pory się uśmiecham <3 Ale żeby nie zapeszyć!! Wszyscy z barszczami, kompotami, sosami, owocami, i innymi kolorowymi brudzącymi rzeczami mają się ode mnie w mój dzień ślubu trzymać z daleka 😉 Bo jak ktoś mi tą suknię zachlapie to uduszę 😀

    • Ja miałam suknię na gorsecie, bez ramiączek, ale była tak dobrze uszyta i tak lekka, że jak mnie w nią zawiązano rano o 10.00, ani razu do końca dnia nie musiałam nic podciagać, nic poprawiać. Nie ma nic gorszego niż panna młoda wiecznie podciągająca sukienkę, ktora zjeżdża.

  • Ja zamówiłam swoją sukienkę na zalando w ciemno, trzy stówki i po sprawie. Wisi i czeka na spontan, także polecam!

    • poważnie rozważam ten styl!

    • klaudyniak

      Też jestem za takim zamawianiem z internetu, bo możesz na spokojnie przymierzyć w domu, bez stresu i nieprzyjemnych spojrzeń sfrustrowanych sprzedawczyń… i z odsyłaniem nie ma problemu. Może warto też zajrzeć na http://showroom.pl tam widziałam kilka projektantów ślubnych sukni i jestem przekonana, że zrobiliby model specjalnie dostosowany pod Twoje wymiary 🙂

  • A mnie się marzy taka nietypowa – z długim rękawem, o :3

    • A mi z rękawem 3/4 – bo taki lubię najbardziej 🙂

  • Krystyna Nowicka

    Ja mam parę przykładów, bo obie z siostra jesteśmy plus size. Siostra brała ślub trzy lata temu. W jednym salonie tez mogła tylko przyłożyć sukienki do siebie. Pani była poza tym zainteresowana bardziej kimś, kto wyglądał wyraźnie „bogaciej” od nas. W końcu znalazła w innym salonie. Ja za to w pierwszym zostałam kompletnie olana. Pani z obsługi, nie chciała mi nic doradzić, tylko zza lady powiedziała, że mam sobie popatrzeć i ona mi powie czy dam radę coś przymierzyć. W końcu znalazłam jedna sukienkę i pani chciała mi na siłę ja wcisnąć. Nie docierały do niej, że prosiłam o suknie z rękawami, bo musze mieć stanik, który wszystko podtrzymania. Wyszłam z niesmakiem. W kolejnym salonie określiłam budżet sukni, a kobieta z soli uporem chciała mi wcisnąć wszystko ponad budżet i to grubo. Co najlepsze- najdroższą suknie, tez mogłam tylko przyłożyć, by nie zapocić! Udało mi się dopiero w trzecim salonie, gdzie mnie wysłuchano, a suknia będzie miała rękawy.

  • Nie kumam – jestes klientem jak kazdy inny czlowiek. Masz hajs, czyli ich zarobek. Nie rozumiem, czemu sami strzelaja sobie w kolana? O.o
    Wiesz co, mimo iz jestem szczupla, to swoje tez po salonach przeszlam, tylko ze w Katowicach. Na szczescie 3 salon byl strzalem w 10 😀
    Btw – umawialas sie wczesniej na wizyty w salonach? Bo ja poszlam na pale 😀

    • nie umawiałam się, wyszłam z pracy jak miałam chwilę

      • Moze tez z tego mialy takie kwasne miny, bo ponoc nalezy sie umawiac :v

        • Należy się umawiać głównie na sobotę, bo wtedy czas mają wszyscy – w środku tygodnia o 14 nikogo tam nie ma 😀
          Poza tym, brałam pod uwagę możliwość, że chcą, żeby się umawiać, zawsze u progu pytałam, czy mają chwilę, czy powinnam się umówić. Taka jestem milutka.

          • Niby tez bylam w srodku tygodnia, ale ehm… roznie bywalo :p

    • Który salon w Katowicach jest strzałem w dziesiątkę? :D.

      • M.

        Przyłączam się do pytania! 🙂

      • W moim przypadku byl to salon Anna niedaleko placu Miarki (o ile nie dostane w czape za reklame :D), pani Gabrysia skradla me serce i wybrala mi takie suknie jakie chcialam 🙂

      • Fu, placu miarki,placu Andrzeja. Zawsze rypie te 2 place :v

        • Salon Anna, salon Anna… Chyba kojarzę :D. Znaczy tak mi się wydaje, że dobrze go kojarzę, bo swego czasu przy placu Andrzeja było ich całkiem sporo (a w samym centrum było ich aż siedem!) :D. Aż tam niedługo zerknę…

          • Jak trafisz na taka niska starsza pania blond wlosy krotkie i okukarki, to pani Gabrysia, fenomenalna kobieta! 🙂

  • Miałam to samo, chodziłam po salonach żeby znaleźć chociaż ten jeden krój, w którym się będę czuła dobrze. Niestety Panie sprzedające w salonach nie zawsze znają się na swojej pracy a na pewno nie na trudnych sylwetkach. Ze swojej strony polecam szycie sukienki według własnego pomysłu. Pokaż jakieś swoje inspiracje, co Ci chodzi po głowie.

  • Ewka Runka

    Dokładnie 9 lat temu też szukałam sukni ślubnej, w mieście w którym mieszkałam (spory kurort nadmorski), na 3 salony w żadnym nie zaproponowano mi nic. Od wejścia słyszałam że dużych rozmiarów nie mają. Pojechałam do mniejszego miasteczka do salonu i tam o dziwo nie dość ze Pani przesympatyczna nie widziała problem w moim 46 rozmiarze to jeszcze dobrała sukienkę tak ze byłam zadowolona z kroju. Po wprowadzeniu wizji przeróbek dokładnym zmierzeniu mnie, wysłała zamówienie do Częstochowy i po 2 tygodniach otrzymałam telefon ze suknia czeka. Była idealnie uszyta, jedynie była ciut za długa bi buty kupiłam niższe niż planowałam.
    Agnes mamy też i u nas na Pomorzu niestety tam zostałam potraktowana jak zło konieczne.
    Powodzenia w szukaniu

  • Ja chyba miałam niebywałe szczęście – w naszym małym Kołobrzegu, gdzie są (chyba) dwa salony, wcale nie firmowe, trafiłam („z ulicy”) na Pracownię Sukien Ślubnych „Renii”. Od początku przez właścicielkę zostałam potraktowana indywidualnie, mega profesjonalnie, na tyle, że jak weszłam z wizją krótkiej, granatowej garsonki na ślub cywilny, wyszłam z wizją szytej na zamówienie, śnieżnobiałej sukni i to jeszcze takiej, która eksponowała wszystkie moje walory, które – mimo rozmiaru 46 – posiadam, jak się okazało 😀
    Mam bardzo nieproporcjonalną talię w stosunku do bioder, więc moja suknia i tak nie wyglądała jak z żurnala, ale uważam,że była mega, bez tysiąca zbędnych warstw (nawet na specjalne życzenie miałam odpinaną jedną warstwę od spodu, którą potem zdjęłam). Do tej pory nie wiem jak udało się jej namówić mnie na taką sukienkę i zapięcie w ciasny gorset!
    Początkowo myślałam o Agnes a Świdwinie, ale Agnes mnie olało, jak próbowałam się z nimi skontaktować, a potem krawcowa powiedziała mi, że w ich sukniach, odcinanych pod biustem zrobi mi się ciążowy brzuszek – wiele osób w naszym rozmiarze totalnie nie zwraca na to uwagi, a to ważne.
    Ślub miałam w czerwcu, do „Renii” zgłosiłam się w marcu – zdążyłyśmy bez żadnej spiny, mimo, że pani była naprawdę zawalona zamówieniami (bo szyje też stroje na Świętą Komunię, itd.) i sen z oczu jej moja sukienka spędzała (bo sobie jeszcze wymyśliłam pelerynkę jak u rusałki, z muślinu, która była szyta z 7m materiału).

    Moim zdaniem, najpiękniej wyglądasz właśnie w tej pierwszej sukni, ja miałam podobny krój, ale Ty musisz czuć się najlepiej. Ja jestem zdania, że żadne suknie z wieszaka nie są tak idealne jak te szyte na miarę, ale to też jest kwestia mądrej (zdolności to inna kwestia) krawcowej. A poza tym – suknia z naszego wyobrażenia nie zawsze jest dla nas najlepsza, pamiętajmy, że modelki na zdjęciach to nie tylko chodzące ideały najczęściej podkręcone przez zdolnych grafików – nawet szczupła osoba może wyglądać beznadziejnie w najpiękniejszej sukni, bo np. nie ma wcięcia w talii albo ma mały biust, albo zbyt szerokie biodra, jest za niska albo za wysoka, każda z nas jest inna, ale nie dajmy się uwieść kieckom z wieszaka ani dać sobie wcisnąć czegokolwiek, bo tylko taka sukienka w takim rozmiarze jest w salonie, bo możemy zrobić sobie krzywdę. Widziałam mnóstwo pięknych panien młodych (żona mojego kuzyna miała suknię z odkrytymi ramionami i wyglądała jak z bajki! Gorset leżał na niej jak druga skóra), z drugiej strony wiele dziewczyn w naszym rozmiarze upiera się przy sukienkach, w których potem wyglądają jak… białe walenie, wieloryby w sensie 😉

    A tak wyglądałam ja, mam nadzieję, że mój mąż mi głowy nie ukręci :p – swoją drogą, o białej sukni dowiedział się dopiero jak zobaczył mnie przed urzędem 🙂

    • O choroba, ale masz piękną suknię! Teraz nie dość, że będę się zastanawiać, czy tiule, czy koronki, to może jednak wrócę do pomysłu z białą suknią!

      • Dziękuję! 🙂 Suknię sobie zostawiłam, czasami nawet ją zakładam i wspominam, jakie fajne mieliśmy wesele 😀
        Ja miałam dół sukni i pelerynkę z muślinu, fajnie się układa, nie gniecie za bardzo i można z niego dużo zrobić, przód miałam dodatkowo ścięty na skos, żeby suknia była jakaś bardziej dynamiczna.
        Nigdy nie będę żałowała, że była właśnie taka, żałowałabym gdybym została przy pierwszym pomyśle.. jednak suknia to suknia, a w niebieskiej sukience czułabym się jak jeden z gości a nie jak panna młoda 🙂

        • Jedyne co bym zmieniła, to fryzura, okropnie czułam się w upiętych włosach 😉

          • Iris

            przepiękna suknia i przepiękna Ty w niej! Bardzo korzystny i ciekawy krój:) Nie rozumiem tego szału na proste dekolty i koniecznie bez ramiączek czy rękawków (niezależnie od rozmiaru).

          • Bardzo dziękuję 🙂

    • Przepiękna suknia i wyglądałaś w niej po prostu wspaniale. A ta pelerynka <3 Cudo.

      • Dziękuję! <3

  • Gaba

    Faktycznie, znam trzy pierwsze… Byłam szukać z przyjaciółką sukienki ślubnej, tekst w stylu „w to Pani nie wejdzie” jest chyba najgorszym, jaki może usłyszeć Kobieta.
    Czasem z rozpaczą siadam na schodach niektórym sklepów i zastanawiam się czy wrednym „Doradcą Klienta” człowiek się rodzi, czy to z doświadczeniem przychodzi….

    Swoją drogą, jak ja uwielbiam Cię czytać!

  • Ta pierwsza jest piękna, na dodatek podobna mocno do mojej. Pani w Krakowie szyje takie długie do 1500 zł 🙂 Moja, krótka, kosztowała 500. Polecam.

    • Myślę, że ja się zmieszczę mniej – więcej w tej kwocie u swojej krawcowej 🙂 I faktem jest, że dopiero jak patrzę na tę pierwszą na zdjęciu, to zaczyna mi się podobać.

  • Kiedy w 2014 robiłam kurs zawodowy, jedna z dziewczyn tam pracujących szykowała się do swojego ślubu. Raz tylko powiedziała, że była oglądać suknie ślubne – nosiła rozmiar między 40, a 44. W salonie ekspedientka zmierzyła ją wzrokiem z góry na dół i wyskoczyła z tekstem „ile zamierza pani zrzucić do swojego ślubu? Z dziesięć kilo?”. No ręce mi opadły, kiedy to usłyszałam. No bez żartów…

    • O to mnie nikt nie spytał, bo do ślubu musiałabym schudnąć jakieś pół tony – ale chyba jednak zacznę ćwiczyć, czy coś, może trochę schowa mi się sadło – byłoby ładniej.

  • Ja sukienke ślubną szytą na wymiar kupiłam na… allegro. Mało tego, nie było zdjęcia wybranego przeze mnie połączenia kolorów (beż i ecru) więc tak na prawdę w pełnej okazałości zobaczyłam ją dopiero jak przyszła pocztą, z pięknym bolerkiem. W sukni się zakochałam i wyglądałam w niej bosko, pomimo gorsetowej góry – bolerko załatwiło sprawę i pulchnych ramion i ewentualnych wałeczków pod pachami. Zapłąciłam chyba 4 czy 5 stówek (bez złotówki), a sukienka spełniła wszelkie moje oczekiwania.

  • Anna Olczak

    Ja mieszkam w Łodzi, ślub mam pod koniec sierpnia i ze względu na mój rozmiar, który teraz oscyluje w okolicach 46 bałam się iść na poszukiwania sukienki… Niedawno zarejestrowałam się na portalu twoja suknia, po paru dniach zadzwoniła do mnie konsultantka i zaproponowała, że umówi mnie do salonów na poszukiwania, ustaliłyśmy, że mają być na początek 2. Stres jak nie wiem, poszłam do 1szego – Karina w Łodzi słyszałam o nim dobre rzeczy i wiedziałam, że ma kolekcje plus size i szyją na wymiar. Wchodzę i od progu tak niezbyt miło. Gadka krótka przy której wspominam że chudnę, a babka że źle mi nie życzy ale abym nie liczyła że zbyt wiele schudnę do ślubu… Nie to, że w ostatnie 3 miesiące zgubiłam 20 kg 22 cm w brzuchu i zeszłam z rozmiaru 50… No ale daje mi do założenia jakąś suknie, którą uważa za najlepszą w literkę a bo princessa odpada i mówi, że dół w macie taki zostawiamy mogę ew wybrać sobie koronkę na górę ale góra w V a nie tak jak jest (lekka łódka) i już wsio zapisuje i wgl. Nie miałam praktycznie nic do powiedzenia. Wyszłam zdołowana, ale mówię sobię że dobrze, że w czymkolwiek pójdę… 30 min później salon obok który Panie z poprzedniego zjechały bo nie szyją i nic tam nie przymierzę. Miła obsługa, Panie i Pan pytają mniej więcej co mi się podoba, mówię, że koronkowa góra, coś delikatnego raczej w A. Pani zaprasza do przymierzalni, prosi o założenie halki i przynosi jak sama mówi na początek 5 modeli. Mówi, że nie dopniemy ich bo mają małe modele pokazowe, ale wszystko da się zamówić na rozmiar. Mówię, że chudnę, a ona, że małe oświadczenie im napiszę i wezmą to pod uwagę na koniec wszystko poprawia krawcowa. 1sza suknia bez szału, znów jestem zrezygnowana i myślę ‚odbębnić !’ ale potem zakłada mi drugą z uśmiechem… A ja się zakochałam. Mówi, że miała być delikatna, ale wzięła też tą, bo uważa że będzie się nadawać. góra zdobiona kryształkami w białym kolorze, Pani zapina ile się da, zakłada mi bolerko i nawet przytrzymała z tyłu abym zobaczyła jak będzie leżeć jak będzie dopasowana, widzi zadowolenie to zakłada mi welon. Myślałam, że się popłaczę. Wiedziałam, że ją chcę, ale mówi, że dla pewności mam przymierzyć resztę. Ostatecznie założyłam na koniec jeszcze raz moją piękną <3 Jutro jadę ją kupić 🙂 Model sincerity 3771

  • Kasia

    Ja polecam w Warszawie nowy salon – iDeo Design na Jagiellońskiej – gdzie cały salon jest z sukniami tylko i wyłącznie dla pań plus size! i do tego można zamówić buty ślubne w wybranym przez siebie kolorze.

    • Monika Świstowska

      A jak cenowo wyglądają u Nich sukienki?

  • Nina Wum

    Doprawdy, pogratulować zmysłu biznesowego tym wszystkim ignorującym Cię paniom. Taka kiecka kosztuje parę tysięcy. Których na Tobie nie zarobią.

  • Pingback: Bridezilla – przebudzenie – Gruba i szczęśliwa()

  • Pingback: Targi Size Plus w Poznaniu – Gruba i szczęśliwa()

  • Sara Żurakowska

    Podsumowanie całego wpisu absolutnie genialne 😉 „księżniczka w jeansach” to jest to!

  • Pingback: Panna młoda size plus – Gruba i szczęśliwa()

  • Kasi.KK

    ohh, jak ja wiem co czujesz……byłam w dwuch salonach: jeden w Holandii, suknia tak straszna ze aż oczy bolą a cena tak wielka ze az wychodzą z orbit. W PL byłam w salonie Pan Tadeusz w Głogowie, jedno co dobre mogę powiedzieć, to to z epani umawiająca mnie na spotkanie poprosiła o mój rozmiar, wiec były przygotowane. Jednak suknie wszystkie były na kole i przypominały princeski. Na szczeście nie były gorsetowe 😉 a do tego panie były skore dobudować co trzeba 😉 wiec generalnie ten salon mogę polecić dla Plus Siz Panien Młodych 🙂 Zwłaszcza ze pani która mnie obsługiwała była krawcową 😉
    https://uploads.disquscdn.com/images/d9680ac25b066d2718693c27dbe456cb56437b49e5a59bbf3df5f1790c01dfb7.jpg