Wisienka na torcie #5

Luty minął niepostrzeżenie, skubany. Niby początek marca, pogodowo zupełnie niczym kwiecień, a ja nie pamiętam, co robiłam dwa tygodnie temu, bo mam wrażenie, że mam taką dziurę w mózgu, którą wszystko ulatuje. To chyba wszystko przez natłok pracy, że w ciągu tygodnia to na ogół tryb praca – dom, a w weekendy… cóż, zerkając w kalendarz, nagle odkrywam, że najbliższy nie zaplanowany jeszcze weekend mam jakoś… w czerwcu. Szczerze mówiąc, nieco mnie to przeraża, ale płynę z tym prądem, no bo jak inaczej.

Dzielnie przygotowałam dla Was jednakowoż zestaw zeszłomiesięcznego dobra. No to co? LECIMY!

Pielęgnacja

Mieszkam w dużym mieście i nakładam na twarz podkład, puder i takie różne. Mam bardzo wrażliwą cerę, więc kosmetyki, których używam do oczyszczania twarzy, powinny być delikatne, ale dobrze myjące. Jest ciężko. Ale! Zupełnym przypadkiem odkryłam coś takiego, jak elektryczna szczoteczka do mycia twarzy – ja swoją kupiłam za grosze w Lidlu, ale już wiem, że warto i będę zgłębiać temat, jak kiedyś przyjdzie czas wymiany na coś lepszego – w tym wypadku nie chciałam wydać dużo, a istniało ryzyko, że z moją skórą się nie polubią.

Moja szczoteczka ma trzy głowice – do peelingu, do cery normalnej i wrażliwej. Faktem jest, że są kiepsko opisane, więc bardzo mocno wierzę, że ta, której używam, to jest ta do cery wrażliwej. Ciągle zapominam sprawdzić tego w internecie.

Używam jej wieczorem – najpierw demakijaż, potem na mokro – nakładam żel do mycia twarzy i tym żelem, szczoteczką, zataczam dokładne, koliste ruchy szczoteczką. Po miesiącu używania widzę znaczną poprawę w kondycji mojej cery – jest jaśniejsza, wygląda na zdrowszą i zdecydowanie mniej widać pory.

Największym jednak jej minusem jest to, że jest na baterie – ale nie jest bardzo energożerna, bo jeszcze ich nie wymieniałam.

sanitas

źródło: allegro.pl

Make up

Najważniejszym kosmetykiem, jaki kładziemy na twarz, zaraz po kremie, jest podkład. Z podkładem z kolei jest tak, że jak się nim pomalujemy, to byłoby super, jakby został na swoim miejscu cały dzień (a przynajmniej jako-tako ze 12 godzin, no ewentualnie 20), i tu, abstrahując od właściwości poszczególnych kosmetyków powiem Wam, że liczy się jeszcze sposób nakładania tego specyfiku. Brzmi strasznie, nie?

Najpierw bardzo długo używałam gąbeczek, potem rączkami, potem próbowałam ze wszelkiej maści pędzlami (najpierw modne były ‚języczki’, potem ‚flat topy’), potem rączkami, próbowałam nawet z jakimś beauty blenderem, który miał dobrze udawać oryginał, ale rzuciłam go w kąt. Ale spojrzałam na ręce mojej makijażystki, podpytałam i wiem. Beauty blender z Yves Rocher za całe dwie dyszki. W końcu używanie jakiegoś gadżetu do nakładania podkładu nie sprawia, że poranna szpachla trwa bez końca.

beauty-blender-YR

Ten niepozorny koleżka może Wam nieźle pomóc o poranku!

Internety

Jak NA PEWNO zauważyliście, zeszły tydzień upłynął pod znakiem głosowania w konkursie Blog Roku – jak co roku, było bardzo gorąco, mi się nie udało załapać do pierwszej dziesiątki w swojej kategorii, ale i tak dzięki Wam zaszłam całkiem wysoko – skończyłam jako 32 z prawie 330! Jeszcze raz – bardzo Wam dziękuje za wszystkie głosy i wsparcie, jesteście cudowni!

A teraz – teraz nie pozostaje mi nic, jak tylko trzymać kciuki za znajomych, którzy przeszli dalej!

Kulturka

Maciej Stuhr ostatnio widywany jest na ekranie coraz częściej… i bardzo dobrze! Jeśli o mnie chodzi – mógłby mi nawet z lodówki wyskakiwać i tańczyć flamenco na stole! Pewnie słyszeliście, że chyba tylko w Polsce w walentynkowy weekend do kin więcej ludzi poszło na randkę ze Stuhrem, niż z Deathpoolem? Ja wiem, że wiecie, że mam słabość do komedii romantycznych, ale muszę Wam powiedzieć, że ten film nie jest głupi – choć od początku wiadomo, jak się skończy. Co więcej! Zdecydowanie było słychać, że na tym filmie dobrze bawią się nie tylko kobiety.

Generalnie polecam. Miło będzie porównać oryginał z adaptacją, za którą chcą się zabrać amerykańskie wytwórnie – w końcu raz w tę stronę, ale czad, co?

planeta-singli

planeta singli-2

A w słuchawkach…

Najchętniej nieustająco polecałabym Wam Coldplay – wróciłam dziś do domu, włączyłam tę piosenkę z Beyonce, bo byłam ciekawa teledysku i jestem jak zaczarowana. W trakcie drugiej piosenki poczułam się tak zrelaksowana, jakby wcale dziś nie był piątek i jakbym wcale nie była wykończona po całym tygodniu! Chociaż podobno chyba jestem pracoholikiem, więc to może być to, że obudził się we mnie uśpiony tytan pracy!

Chciałabym też zwrócić uwagę, że oni zawsze mają piękne teledyski, nie wiem, jak oni to robią, ale moja miłość rośnie z każdą płytą coraz bardziej! A musicie wiedzieć, że ja nie lubię oglądać jutuba. I teledysków.

A jak już jesteśmy w klimacie teledysków i temacie weselnym, to Maroon5 mnie totalnie urzekło. Dodam, że oni są na serio zaskoczeni. Wzrusz total.

 

 

You Might Also Like

  • Siri

    Agata, powiedz mi za ile w Lidlu dorwałas te szczoteczkę? Pytanie wazne bo własnie buszuję po allegro w jej poszukiwaniu.

    • To było mniej, niż 50zł, ale po allegro śmiga jakiś droższy model, wygląda na lekki upgrade

  • Młody Stuhr w „planecie” bardzo, bardzo mi się podobał! Ale ja po prostu lubię go słuchać, a i popatrzeć można 😉