Wisienka na torcie #6

Dawno się tu nie widzieliśmy, ale okazało się, że jednak nie jestem tak niezniszczalna, jak mi się zdawało. Praca, ślub, wyjazdy, rozjazdy i dwa miesiące bez wolnego weekendu totalnie mnie wykończyły – do tego stopnia, że dziś drugi dzień z rzędu śpię w trybie 10h, potem popołudniowa drzemka 3h i do spania w normalnych porach. W efekcie totalnie do niczego nie mogę się zebrać – nawet do tych całkowitych porządków, które sobie obiecałam – ale jestem na dobrej drodze!

Mam nadzieję, że trochę Wam za wisienkami było tęskno – a w planach jest już tyle nowego! Zatem – oto one!

Pielęgnacja

Nie wiem, czy Wy też, tak jak ja, macie problem ze znalezieniem czasu raz na jakiś czas (idealnie raz w miesiacu), żeby wymoczyć stópki i doprowadzić je do stanu, w którym wyglądają jak stopy niemowlaka. Skarpetki złuszczające/złuszczająca maska do stóp to dla mnie coś cudownego – po prostu je zakładam na te 90 minut, w międzyczasie robię swoje (na przykład paznokcie u rąk) – polecam tylko robić to tak, żeby unikać chodzenia, bo może być ślisko! – potem ściagam, zmywam wodą i idę spać. Po kilku dniach skóra na stopach zaczyna się łuszczyć i przez kilka dni robię wszystko, żeby mój facet nie widział, co tam się dzieje, ale potem… potem to dopiero mam prześliczne stópki. Szczególnie polecam w obliczu lata, sandałków i innych tego typu.

maska_zluszczajaca_do_stop

Make up

Jako, że ostatnio dużo jeżdżę, a moja kosmetyczka wcale nie chce zmiejszyć swoich rozmiarów, a jako, że skończył mi się i bronzer, i róż, wpadłam na pomysł, żeby w jednej paletce połączyć to z jakimiś podstawowymi kolorami cieni i… to naprawdę był super wybór! Mam wszystko pod ręką, zasadniczo zamieniłabym tylko jeden odcień cienia na jakiś cieplejszy, bo czegoś nie ogarnęłam… ale i tak jest super – do tego stopnia, że ostatnio nie używam żadnych innych – a jak coś w tej paletce mi się znudzi albo skończy, mogę po prostu wymienić na inny!

Co dobrego

Najlepsze, co mogło mi się ostatnio przytrafić, to tydzień w Paryżu. No dobra, tak naprawdę to pół jednej niedzieli i pół następnej soboty, bo cały tydzień pomiędzy nimi byłam na targach – czyli w pracy. I mimo totalnego, kompletnego zmęczenia bardzo chciałam choć trochę się przejść po mieście i chłonąć jego atmosferę – widziałam niewiele, ale na pewno Wam o tym niebawem opowiem, bo wróciłam absolutnie i kompletnie zakochana w Paryżu!

SONY DSC

Kulturka

Byłam w kinie na jednym słabym polskim filmie, nie chcę do tego wracać, ale dam szansę następnemu, bo lubię polskie filmy – nie będę ich bronić, bo są lepsze i gorsze, za granicą też mają wzloty i upadki.

Ale były dwa takie weekendy ostatnio, jeden mniej kulturalny może, a drugi trochę bardziej – pierwszy to ‚wyjazd panieński’, jaki zorganizowały mi moje najlepsze na świecie przyjaciółki – były góry, piękne widoki, morze alkoholu… mnóstwo rzeczy, o których nie mogę Wam powiedzieć, bo co wydarzyło się w Vegas, zostaje w Vegas, ale ostatecznie okazało się, że jestem Księżniczką:

Radosna twórczość Karoliny z matkadentystka.pl

Radosna twórczość Karoliny z matkadentystka.pl

Ten drugi cudny weekend był tydzień temu w Poznaniu – mam nadzieję, ze Targi Size Plus coś Wam mówią – o tym też poczytacie w ciągu następnych kilku dni – zaskoczę Was, bo tym razem będą same superlatywy – czekam tylko na więcej zdjęć!

fot. Stefanolla

fot. Stefanolla

A w słuchawkach…

Moje życie jest nobelon, a jego rytm wyznaczają zwykle dźwięki muzyki. W obliczu tak dużej zmiany, jaką jest wyjście za mąż i poniekąd rozpoczęcia nowego życia – z innymi perspektywami, nazwiskiem, celami i wszystkim… strasznie to wszystko przeżywam wewnętrznie i jeszcze nie umiem o tym mówić, ale sporo myślę o przeszłości i piosenkach, których wtedy słuchałam. Też macie tak, że Wasze życie ma jakiś soundtrack?

 

Nie polecam…

Czasami bywa tak, że mam dni, że nie chce mi się malować, albo nie muszę jakoś bardzo. I myślę, że nawet podkład w takie dni to za dużo – wtedy próbuję różnych kremów BB, które miałyby wyrównać koloryt mojej cery, ale co i rusz trafiam na buble! Nie inny jest, niestety, nowość od L’oreal – BB Skin Perfection nie jest lepszy od całego stada Garnierów i innych – ba, po kilku dniach się utlenia, a w miejscu, gdzie rano miałam róż… po południu jest wchłonięta plama. Macie jakieś sprawdzone, warte polecenia kremy BB? Oczywiście, nie licząc tych koreańskich – ich prędzej czy później na pewno spróbuję!

 

You Might Also Like

  • Kolejna pochlebna opinia o magicznych skarpetkach, więc to chyba najwyższa pora, żeby je sprawdzić 😀

    • Totalnie tak! Przy czym nie mam żadnych ulubionych – za każdym razem kupuję inne i wszystkie działają tak samo 🙂

  • Piękna czarna sukienka na zdjęciu, chcę taką! W ogóle czekam z wytęsknieniem na wpisy z ubraniami, bo u mnie z tym kiepsko, brak mi ubraniowej wyobraźni 😉 Napisz koniecznie gdzie można kupić taką sukienkę.
    Co do makijażu to lubię BB od Diora, delikatny, najprzyjemniejszy jakiego używałam i bardzo ekonomiczny, wystarczy odrobina, a jest efekt. Drogi, ale przez to, że ekonomiczny to wart uwagi.

    • Kiecka jest superczad – to Julia od Inna Ty. Zawsze mi się wydawało, że ubraniowych wpisów wszędzie jest na tyle dużo, że ja już nie muszę – ale jeśli taka potrzeba, to coś pomyślę 🙂
      A nad Diorem może pomyślę – ale najpierw próbeczkę muszę!

  • Zazdroszczę tego tygodnia w Paryżu 🙂 Co do kremów BB to również szukam czegoś fajnego na lato i niestety nic ciekawego jeszcze nie wpadło w moje łapska.

    • Już nawet kupiłam ten azjatycki, ale jest… zbyt szary. Chyba jednak jakiś lekki podkład i będzie ok.

  • Ja bardzo lubie krem Magic z Lirene. Nie jest najtańszy, ale świetnie wyrównuje koloryt cery. Obecnie też mam krem CC z Oriflame i jestem zadowolona.
    Byłam w Paryżu bardzo dawno temu, chętnie wybrałabym sie tam z mężem 🙂

  • Dorota

    Polecam krem BB marki Bell – skin adapt cośtam. Niedrogi, efektownie wygląda, wydajny. Mówię to ja, negująca „tapetę” 🙂