Ołówkowa spódnica do biura i na randkę

Dla tych, co śledzą mojego bloga nie jest tajemnicą, że w październiku zmieniłam pracę – a z perspektywy czasu widzę też, że ta zmiana, bardziej niż inne, miała ogromny wpływ na całe moje życie. Wiem, że dla wielu z Was to mogło zabrzmieć górnolotnie, ale z perspektywy tych 8 miesięcy widzę, jak wiele się zmieniło – zdecydowanie poprawiła się moja kondycja psychiczna, do biura zmierzam rano nie tylko z poczucia obowiązku, ale dlatego, że miło mi się kojarzy (nie wiedziałam, że tak się w ogóle da!) i mimo prze-okrutnego zmęczenia czuję, że mogę rozwinąć skrzydła, a to, co mówię, jest ważne.

Zmieniło się jeszcze coś. No… nie do końca zmieniło, ale powinno – na co dzień moja koszulka z Pandą Królem Świata i jeansy są całkiem ok, ale na poważne spotkania z kontrahentami, na których często omawia się naprawdę poważne biznesy – już niekoniecznie. Dzielnie więc pracuję nad tym, żeby poszerzyć swoją garderobę o eleganckie ubrania – na tyle eleganckie, żeby można było powiedzieć, że wyglądam naprawdę profesjonalnie. Jednak, jak już pewnie wiecie – mam w sobie wewnętrzną dresiarę i lubię, jak ubrania, które mam na sobie nie tylko dobrze wyglądają, ale też są wygodne. Co gorsza – od niedawna też zwracam uwagę na materiały, z których są wykonane oraz samą jakość – tak się rozbestwiłam!

Problem w tym, że mamy problem z ładnym ubieraniem grubych bab. Jasne, że jest lepiej, niż jeszcze kilka lat temu, ale – wszyscy ubierają kobietę o sylwetce jabłko na wesele. Nie ma nic na co dzień, czegoś niezobowiązującego, a o ładny zestaw korpo-biurowy trudno. A żeby sobie jeszcze utrudnić to jeszcze powiem, że nie znoszę koszul – szczególnie białych. Koszule w ogóle jakoś na mnie nie leżą – w ramionach za duże, w biuście się nie dopinają, nie są dopasowane w talii – a jak są, to tylko ze względu na dodatek elastanu, który raczej nie sprawia, że czujesz się dużo wartą kobietą sukcesu. Ach, no i jeszcze prześladujące mnie ciotkowate fasony sukienek, garsonek i czego-sobie-chcecie. Prawdopodobnie nigdy nie osiągnę odpowiedniego wieku i powagi, żeby je nosić.

melo-18822

Jeśli doczytałaś do tego momentu i tylko ze zrozumieniem kiwasz głową – poznaj Melo! To całkiem nowa marka, która ma szansę namieszać na rynku odzieży plus size!

W starych filmach zawsze urzeka mnie to, jakie aktorki mają cudowne figury. Zauważyłyście, że większość z nich ma na sobie spódnice ołówkowe? Dla mnie to jest jedna z tych rzeczy, która decyduje o kobiecym sex-appealu. Zawsze chciałam taką mieć – wierzyłam, że być może będę wyglądać choć w minimalnym stopniu tak doskonale jak Marylin albo Elizabeth. Z drugiej zaś strony – w całym swoim dorosłym życiu unikam spódnic ‚przy ciele’ ze względu na wystający brzuch – Melo radzi sobie z tym kilkoma sprytnymi drapowaniami, które maskują to i owo.

Być może powiecie, że w biurze nie jesteśmy od tego, żeby być seksy, ale żeby porażać otoczenie swoimi kompetencjami, ale są rzeczy, które dodają pewności siebie na tyle, że nagle stajesz się specjalistką od zadań niemożliwych (to ja). A poza tym… po pracy można zarzucić włosem i pomalować usta czerwoną szminką i iść w miasto – z koleżankami, do kina, albo… na randkę!

melo-18932

Bluzka, która jest równie elegancka, co koszula, świetnie się sprawdzi pod żakietem, ale też do zwykłych jeansów na co dzień. Do tego zero drapiącego elastanu, 100% przewiewnej, delikatnej bawełny – nie dość, że świetna na letnie upały do biura, to jeszcze świetnie i świeżo wygląda!

melo-

Dodajmy do tego niesamowitą dbałość o szczegóły – zaczynając od samej paczki: piękne, firmowe pudełko opakowane w szary papier (autentycznie mam słabość i zboczenie do pakowania różnych rzeczy w szary papier, NIKT nie miał prawa o tym wiedzieć wcześniej!), a w środku… liścik z miłym słowem! Do tego dochodzą śliczne metki, metalowe logo (na spódnicy), które wcale nie jest nachalne, tylko urocze, świetnie uszyte rzeczy (mam na myśli również wykończenie) czy inne detale – jak na przykład fuksjowa podszewka czarnej spódnicy – nadaje jej charakteru. Ale absolutną wisienką na torcie jest dla mnie to, jak się te ubrania nazywają – głównie od imion aktorek kojarzonych z kinem lat 50 (choć nie tylko!) – znajdziecie tu Marylin, Liz Taylor, Sophię Loren, a nawet… kolorową Marylę! Wszystko, dosłownie wszystko jest doskonale przemyślane.

 

P.S. A w liściku było napisane ‚Pamiętaj, jesteś wyjątkowa!’ Ja pamiętam, a Ty?

 

melo-19092

Wpis zrealizowany we współpracy z marką Melo
Wszystkie zdjęcia – Katarzyna Kukiełka

 

  • Paula

    pięknie! częściej noś takie spódniczki, warto 🙂

  • Kasia Żyrafa

    A ja nie pamiętam, że jestem wyjątkowa 🙁 ale zamówię nowe ciuchy i porażę ( siebie także ) sex appealem 🙂

  • Moja wewnętrzna dresiara przybija żółwika 😉 Bardzo dobrze wyglądasz!

  • Justyna Owczarek

    Wyglądasz świetnie i ten promienny uśmiech 🙂

  • O kurcze, wyglądasz niesamowicie! Pięknie i elegancko i tak… kwitnąco! Mówił Ci ktoś kiedyś, że masz piękny uśmiech, którym potrafisz zarazić? Jeśli nie – mówię Ci to teraz. Patrzę na ostatnie zdjęcie i nie potrafię przestać się uśmiechać.
    Tak trzymać! <3

  • Ta bluzka jest przezajebista! Pięknie się układa i ma idealną długość. Pięknie w niej wyglądasz <3

  • Patrząc na zdjęcie, wypełniona pozytywnymi emocjami tego wpisu pomyślałam jedynie, że ciężko jest Cię nie kochać! 🙂

  • Przepięknie na Tobie leży <3

  • A buty skąd? 🙂

    • A buty kupione w outlecie, niewiele mówiącej mi firmy ‚soft line’. Podobne – wymarzone, bezowe kupiłam na zalando w Tamaris.

  • Alex Ferenc

    Ja ostatnio odkryłam naprawdę fajne ubrania na każdą okazję w sklepach KIK. Szczerze nie jest to żadna kryptoreklama 🙂 Mają rozmiary do 58 i jeśli się uda naprawdę super rzeczy można znaleźć. A ja Noszę rozmiar 48 u nich pasuje na mnie 44. A co najfajniejsze mają świetną bieliznę ( biustonosze do 115 D dostosowane do dźwigania naszych fanatyków) . Może jakościowo nie Wszystkie materiały są wspaniałe ale można znaleźć tam fajne ubrania w jakości ubrań sieciowych i w TAKICH SAMYCH CENACH. Bo niestety ale ubrania większych rozmiarów zazwyczaj dwa razy tyle kosztują co zwykłe. Tam cena nie rośnie wraz z rozmiarem. Tam stać mnie na udane zakupy. Jestem przedstawicielem handlowym i mimo tego że nie muszę ubierać się oficjalnie to jednak chce ładnie wyglądać… do tej pory wychodziłam ze sklepów z płaczem. A z KiK wyszłam z piękną elegancką letnią bluzką, szortami oraz kompletem bielizny płacąc za to 130 zł…

  • Alex Ferenc

    Przepraszam że ośmielę się na to stwierdzenie że wykorzystuje się ciebie do promocji czegoś coś zedrze z nas kasę . Ale denerwują mnie posty, w których reklamuje się tak drogie ubrania . Wkurza mnie to,że zarabia się na naszych krągłościach bo nie mamy się w co ubrać! To naprawdę niesprawiedliwe . By odbić pałeczkę zdradzę,że odkryłam naprawdę fajne ubrania na każdą okazję w sklepach KIK. Szczerze nie jest to żadna kryptoreklama 🙂 Mają rozmiary do 58 i jeśli się uda naprawdę super rzeczy można znaleźć. A ja Noszę rozmiar 48 u nich pasuje na mnie 44. Zawyżone rozmiary…dla mnie na plus… Może jakościowo nie Wszystkie materiały są wysokolotne ale można znaleźć tam fajne ubrania w jakości ubrań sieciowych i w TAKICH SAMYCH CENACH. Bo niestety ale ubrania większych rozmiarów zazwyczaj dwa razy tyle kosztują co zwykłe. Mnie jako przeciętnej matki i żony nie stać na bluzkę za 169zł. Tam cena nie rośnie wraz z rozmiarem. Tam stać mnie na udane zakupy. Jestem przedstawicielem handlowym i mimo tego że nie muszę ubierać się oficjalnie to jednak chce ładnie wyglądać… do tej pory wychodziłam ze sklepów z płaczem. A z tego sklepu wyszłam ze zwiewną elegancką letnią bluzką, szortami oraz kompletem bielizny płacąc za to…140 zł… A jakość ubrań jak każda inna. Przykro mi ale nie dam zarobić na swoich krągłościach komuś kto chce zedrzeć ze mnie 200 zł za spódnicę która nie jest tyle warta…

    • Alex – rozumiem. Wez jednak pod uwagę, ze nikt mnie nie wykorzystał do niczego, a ja nie biorę propozycji współprac, które mi się nie podobają. Przyznaję – te ciuchy są drogie. Ale, w przeciwieństwie do większości innych polskich marek – są naprawdę zajebistej jakości. O KIK słyszałam, jednak najblizszy mam jakieś 400km od Krakowa, więc odpada. A spódnic ołówkowych kilka w zyciu juz kupiłam i wywaliłąm, bo były beznadziejne. A ta jest super. I uwazam – warta tych pieniedzy.

  • Rita Majchrowska

    Wyglądasz przepięknie, jak zwykle zresztą (czytam Twojego bloga już od dłuższego czasu). ? Ta spódnica jest dla Ciebie stworzona!

  • Pani Godlesiowa

    Ja wpadłam do Ciebie pierwszy raz. Na ogół nie chwalę i nie ganię, bo jak kto jest ubrany to jego sprawa. Grund, żeby się dobrze ze sobą czuć. Ale… ty naprawdę wyglądasz bombowo!!! I fajnie, że powstają firmy, gdzie my grubaski możemy poszaleć. Tak trzymać!!! ???

  • Ciuszki podobaja mi sie tak sobie. Uwage zwraca raczej twoj piekny usmiech.
    Pozdrawiam 🙂

  • Widać po ciuchach, że są dobrze uszyte. Spódnica ma kieszenie?