Panna młoda size plus

Jak wiecie – niedawno wyszłam za mąż. Często zadajecie mi pytania o sukienkę. Postanowiłam, że odpowiem na nie jednym tekstem i opowiem, dlaczego właśnie taka, a nie inna. Będą zdjęcia, będą momenty!

Na pewno pamiętaci moją wyprawę po salonach w poszukiwaniu wymarzonej sukni. Już wtedy wiedziałam, że raczej nie chcę tradycyjnej sukni w kolorze białym, kremowym (prawie się złamałam), ani nawet bladoróżowym. Jeśli chodzi o kolory – tylko taki mamy wybór w salonach. Chciałam, żeby wyglądała jak suknia ślubna – bo wiem, że śluby cywilne traktuje się jako coś mniej ważnego – irytowały mnie zdania w stylu „Macie tylko cywilny, to możesz iść w krótkiej” albo „Macie tylko cywilny, to nie musisz mieć białej”. Mogłabym mieć zieloną – ale wtedy wygladałabym jak gość, a nie jak panna młoda, czyli było ryzyko, że nie będzie adekwatna do mojej roli tego dnia. A ja przecież miałam wyglądać jak księżniczka, a nie ‚tylko jak panna młoda’!

012

Właściwie od początku wiedziałam też, że żeby suknia była jak marzenie, to musi być szyta przez krawcową – tylko wtedy będzie na milion procent ‚moja’. Szary – gołębi kolor to był niejako naturalny wybór między obrusowymi bielami, świnkowymi różami i całą resztą pastelowych odcieni, których nie znoszę mniej więcej tak samo mocno, jak białego.

Najpierw cała sukienka miała być szara, pokryta koronką, ale wyleczyły mnie z tego pomysłu przymiarki w salonie. Absolutnie i wbrew zdrowemu rozsądkowi zakochałam się bez pamięci w tiulowej spódnicy – powiedziałam mojej krawcowej, że zrezygnuję z tego pomysłu tylko pod warunkiem, że mi powie, że będę wyglądać źle. Nic takiego nie powiedziała. No więc postanowione. Jest plan.

006

Poszłyśmy razem do hurtowni materiałów – niestety, w tym sezonie mój wymarzony odcień szarości nie jest w modzie – tak naprawdę z trzech materiałów, z których jest uszyta sukienka, tylko tiul jest w swoim oryginalnym odcieniu. Materiał bazowy i koronka były w dwóch różnych odcieniach białego – jak przystało na prawdziwie wyluzowaną pannę młodą – zgodziłam się na farbowanie. Wyszło idealnie.

Szary jest też świetnym tłem dla czerwonych dodatków i polnych kwiatów, które sobie wymyśliłam. Spytacie, dlaczego wianek? Powodów jest wiele – ale główny to taki, że uważam go za dużo wdzięczniejszy dodatek, niż welon – mało widziałam sukien ślubnych, którym welon uroku dodaje, a nie odbiera i wydają mi się mocno przereklamowane.

Blogerskie selfie z Ewą!

Blogerskie selfie z Ewą!

Każda panna młoda, bez względu na to, czy ma nadprogramowe kilogramy, czy nie, powinna sobie zdawać sprawę z tego, jakie zalety i wady ma jej figura, oraz w jakich fasonach będzie dobrze wyglądać. Marzenia marzeniami, ostatecznie i tak wszystkie jesteśmy księżniczkami, ale chodzi o to, żeby sobie nie zrobić krzywdy – ja na przykład mam masywne ramiona i uda, ale ładny biust i wcięcie w talii. I jakkolwiek kusiła mnie góra bez rękawów, tak wiedziałam, ze nie powinnam się dać tej pokusie zwyciężyć, bo z rękawami będzie wyglądać lepiej, a ja będę się czuć pewniej. W początkowej wersji myślałam też, że tiul na spódnicy będzie tylko mgiełką, ale jak już zobaczyłam efekt końcowy to wcale nie chciałam go zmieniać – choć wydawał mi się wbyt obfity i księżniczkowy – czułam, że to jest to! Dacie wiarę, że to tylko dwie warstwy tiulu?!

Dodatkową zaletą mojej sukienki był jeden super trick – podejrzany w salonach – poprosiłam krawcową, żeby w talii wszyła mi gumowy pas zapinany na haftki – dzięki temu sukienka była podtrzymana dokładnie w środku ciężkości, a ja zupełnie nie czułam jej wagi (choć jak na standardy sukienkowe wcale nie była taka ciężka) – a musiałyśmy ze sobą wytrzymać ładne parę(naście) godzin!
726

 

Oczywiście, że skoro to mój ślub i moja suknia, to JA mam się czuć najlepiej, najpewniej i najpiękniej. I tak się czułam! Po dłuższym namyśle nie zmieniłabym absolutnie nic – no, może tylko buty na nieco wygodniejsze.

Nie wiem, na ile jesteście tradycjonalistkami, a na ile buntowniczkami – ja od dłuższego czasu zdecydowanie lubię iść pod prąd i nie wiecie nawet, jak się z tego cieszę, że nie słuchałam wszystkich wokół, tylko siebie – miałam piękną suknię, piękne zdjęcia i czułam się w niej naprawdę oryginalnie i niepowtarzalnie – ba, jestem przekonana, że nikt nigdy takiej nie miał! Czułam się nawet trochę jak z bajki o wróżce z lasu.

Swoją drogą – który wianek od mojego dealera Wam się bardziej podobał?

149

P.S. Szyjąc suknię u krawcowej przygotujcie swoje stalowe nerwy na to, że może być gotowa w ostatniej chwili – ja od początku zdawałam sobie z tego sprawę, więc wcale się nie stresowałam, kiedy odebrałam ją gotową późnym wieczorem dzień przed ślubem!

Zdjęcia: Piotr Dzik

Suknia: Marzena Kolarz

Wianki: MaFleur

151

To wszystko będzie kiedyś nasze!

You Might Also Like