A co mówi do Ciebie Twoje lustro?

Wszyscy mamy w domu lustro. Przynajmniej w łazience. Unikamy swojego odbicia w lustrze – albo wręcz przeciwnie – lubimy się w nim przeglądać. I w każdym innym napotkanym po drodze tego dnia również. A czymże byłaby współczesna sztuka selfie, gdyby nie stare, poczciwe lustro?!

Ja i moje lustro miewamy swoje wzloty i upadki. Wszystko zależy od tego, w której fazie cyklu jestem. Bez ściemy Wam powiem, że są takie dni, że nie mogę na siebie patrzeć – nie dość, że twarz nie taka, to cała reszta również pozostawia wiele do życzenia – no niestety, ale taka jest prawda.

Dawno temu wrzuciłam Wam to tytułowe zdjęcie na facebooka i odjęło mi mowę z wrażenia. Smutnego. Otóż odkryłam, że większość z Was nie znosi swojego odbicia w lustrze. Ba, brutalnie uświadamiacie mi to w prywatnych wiadomościach. Bardzo mocno daje mi to do myślenia – no bo dlaczego ładne, inteligentne dziewczyny, które bardzo często znam osobiście, nie lubią… siebie tak naprawdę?

Ciągle te okropne kompleksy.

One siedzą w każdej głowie. Każdej, nawet najszczuplejszej. Albo wychylają się ku światu, kiedy najmniej się tego spodziewasz, zabierając całą, ciężko zdobytą, pewność siebie, albo wręcz przeciwnie – twoja codzienność jest dla nich pożywką i totalnie odbierają Ci całe życie. Kompleksom też pomagają osoby z naszego otoczenia, które wiedzą (lub nie wiedzą, ale udaje im się), jak w nas trafić.

Rzecz to zupełnie stara jak świat, że wszycy w koło mają więcej do powiedzenia na temat tego, jak powinniśmy żyć i jak wyglądać. Wszyscy zapominamy, że każdy ma życie tylko jedno i jest ono całkowicie, tylko i wyłącznie, nasze. I jeśli sobie tego nie uświadomimy, damy sobie wszystkim wejść na głowę i pozwolić sterować naszym życiem do tego stopnia, że staniemy się bezwolnymi marionetkami, które twardo będą dążyły do tego, żeby być takie, jak wszyscy, całkowicie zatracając swoją indywidualność.

Nie mówię tu oczywiście o tym, że bycie grubym jest ekstra i powinniśmy wyzbyć się całkowicie jakiejkolwiek dozy samokrytyki, ale krytyka też jeszcze nie sprawiła, że ktoś wstał i schudł 40kg w tydzień. To się nie dzieje w ten sposób.

Jestem utopistką i wychodzę z założenia, że negatywnymi emocjami nic nie jesteśmy w stanie zdziałać. Każda, nawet najmniejsza, zmiana, powinna być podyktowana czymś innym niż ‚nienawidzę samej siebie’, ‚codziennie toczę walkę o…’. Nie. A może ta niekończąca się ‚walka’ (która zwykle kończy się fiaskiem) powinna się zaczynać od: ‚lubię siebie i dlatego moim celem jest…’. Z perspektywy czasu wiem, że schudnięcie wcale nie oznacza rewolucji w życiu. Nikt się w Tobie bardziej nie zakocha, praca niekoniecznie będzie łatwiejsza do znalezienia i tak naprawdę… robisz to tylko dla siebie. Dla własnego samopoczucia (jeśli Ci z tym źle) i przede wszystkim… zdrowia. Twoim głównym motywatorem do zmian powinnaś być Ty sama. To Ty decydujesz, jak się czujesz w swoim ciele i czy chcesz coś zmieniać.

Zacznij od tego, że polubisz siebie. Stań przed lustrem – małym czy dużym – jak wolisz – uśmiechnij się do siebie i znajdź w sobie coś, co lubisz, co Ci się w sobie podoba. Uśmiechnij się do siebie. Uśmiechaj się do siebie jak najczęściej – przed porannym makijażem, w ciągu dnia i wieczorem przed snem. Umiech wchodzi w krew – uśmiechaj sie do innych, a oni też to odwzajemnią. Zmiany, które mają przyjąc się na dłużej, trzeba wprowadzać małymi kroczkami.

Ja uśmiecham się do siebie (i do Was!) tak:

You Might Also Like

  • Wercik

    No trafiłaś z tym wpisem ;).. Ja przed chwilą właśnie chciałam sobie pójść pojeździć rowerem, ubrałam ciasny dres. Niby nie tak źle, ale jak założylam koszulkę to już widać boczki, w ogóle od razu zobaczyłam tłustego potwora i stwierdziłam, że nigdzie nie idę. A za oknem ładnie. Ostatnio udało mi się sporo schudnąć, jak na mnie(ok 8 kg), zapytałam więc znajomą, czy coś widać, na co ona ”nie widać”. Mądrze byłoby olać takie dziwne stany przed lustrem, oraz takie bezpośrednie”sorry, ale nic nie widać, ze schudłaś” i cieszyć się życiem, ale nie potrafię, po prostu nie potrafię..

    • Hej, 8 kilo to całkiem sporo! Nawet, jeśli nie widać (na bank widać!) to powinnaś czuć się świetnie z tym, że się udało, a potwór wcale nie powinien być taki gruby, jak go opisujesz! 😉

  • To niezwykle ważne, aby akceptować i lubić siebie. Czasami jest to jednak bardzo trudne. Ja lubie patrzeć w lustro, ale wyłącznie na moją twarz. Ciało budzi we mnie znacznie bardziej negatywne emocje, choc wyglądam tak od lat i póki sama nie zdecyduję coś z tym zrobić, to nic się nie zmieni. A jednak ciężko mi patrzeć na siebie w lustrze i przeważnie tego nie robię.

  • Oliwia Li

    Uwielbiam Twój blog! Przeczytałam go od A do Z i ciągle mi mało. Jesteś inteligentną i mega pozytywną osobą. Pozdrawiam.

  • arleta bresińska-balcer

    Pomimo ze otoczenie mówi mi czasem ze fajna ze mnie babka ja nie za wsze potrafię patrzeć w lustro… po prostu nie lubię siebie w nim i dla tego mam problem ze zdjęciami swojej postaci 🙂