A nocą… znów jestem śliczny, liryczny i apetyczny!

Większość kobiet marzy między innymi o tym, żeby zatrzymać czas, zmarszczki i skórę, która z czasem traci swoją jędrność. Oczywiście, nie dzieje się to z dnia na dzień – po 25 roku życia pomału przestaje być tak jędrna i świetlista, jak wcześniej – dzieje się to stopniowo i prawie tego nie widzimy, ale jednak. Sama dojrzałam ostatnio do tego, żeby bardziej dbać o swoją twarz – w końcu mam tylko jedną i nie mogę jej stracić!

Nawet najlepsze kosmetyki nie zamaskują zmęczonej, poszarzałej skóry – do zniwelowania tego potrzebujesz… snu i odpowiedniej pielęgnacji (oraz odpowiednio zbilansowanej diety, bo jedzenie też ‚odbija nam się na twarzy’). Ja się ostatnio przekonałam do wieloetapowej pielęgnacji wg Koreanek – nie martwcie się o to, że nie macie czasu – cały rytuał jest skupiony głównie na nocnej regeneracji skóry, dokładnym jej oczyszczeniu po czałym dniu i odżywieniu.

Nie powiem, stosowanie wszystkich kroków, zgodnie z azjatycką doktryną bywa dla mnie dość uciążliwe, bo zajmuje sporo czasu, szczególnie, jeśli moja jedyną myślą jest położenie sie już do łóżka – ale przecież na szali jest wygrana, jaką jest ładna buzia, miła w dotyku cera i wieczna młodość! Inna sprawa, że lepiej zapobiegać niż leczyć – i dokładnie tak samo jest w tym przypadku – jeśli można opóźnić procesy starzenia, to 10 minut dziennie wieczorem mnie nie zbawi.

Oczyszczanie

Ten etap ma dwa kroki – pierwszy z nich to demakijaż – długo zajęło mi znalezienie odpowiedniejgo sposobu zmywania woodpornego eyelinera i superczarnego tuszu, żeby uniknąć nadmiernego pocierania w okolicach oczu (nie dość, że oczy szczypią, to skóra wiotczeje) – nawet płyny dwufazowe ciężko dawały radę, zawsze mi coś gdzieś zostawało. I wtedy koleżanka podsunęła mi pomysł z demakijażem olejowym – ja wciąż jeszcze wykańczam ten z Bielendy, bo jest fajny (i tani! – dlatego zdecydowałam się na niego, żeby zacząć ten eksperyment), a pod wpływem wody lekko się pieni. Na jakimś wyjeździe na szybko kupiłam olejek Evree i on mi jakoś średnio leży – nie reaguje tak z wodą i jest nieprzyjemnie tłusty.  Dużo dobrego słyszałam o Resibo – na pewno wypróbuję go w nastepnej kolejności.
Nakładam dosłownie małą krople na ręce i używam jak żelu do mycia twarzy – tylko nie omijam okolic oczu. Nic nie trzeba trzeć, nic nie boli, a ja wiem, że ani odrobina tuszu nie zostaje mi na rzęsach.

oleje

Drugi krok to oczyszczanie właściwe – trzeba przecież te resztki makijażu, smogu, potu, trudu i codziennego znoju z siebie dobrze zmyć! Ja używam czegoś delikatnego – obecnie zachwycam się pianką do mycia twarzy z ekstraktem… ze śluzu ślimaka! Wiem, brzmi strasznie, ale dawno nie miałam na twarzy takiego uczucia świeżości i… czystości! Poza tym śluz ze ślimaka ma właściwości nawilżające, kojące i hamujące procesy starzenia – czyli coś jak kwas hialuronowy, tylko ma w sobie jeszcze więcej dobra.

Jeśli zaś śluz ślimaka brzmi dla Was obrzydliwie lub niewegańsko (żadne ślimaki nie cierpią przy pozyskiwaniu tego składnika!)- Skin79 ma też wersję takiej pianki, tylko że z aloesem. Albo zobaczcie, co ma w ofercie polska firma Vianek – też bardzo lubie ich produkty i nie brakuje ich w mojej łazience!

żele

Tonizowanie

Azjatycka pielęgnacja skóry skupia się przede wszystkim na zachowaniu równowagi. Odpowiednie, kwasowe pH skóry, jest wymagane dla zachowania prawidłowej bariery, która zabezpiecza skórę między innymi przed zanieczyszczeniami i innymi nieprzyjaciółmi. To może być Wasz ulubiony płyn micelarny na waciku, chociaż ja ostatnio jestem fanką hydrolatu różanego w atomizerze z Ministerstwa Dobrego Mydła (pachnie obłędnie!) albo toniku Vianek w tej samej formie – w sumie praktycznie w ogóle nie używam już tradycyjnych wacików (ależ jestem eko!).

ministerstwo-dobrego-mydla-hydrolaty

Odżywianie i nawilżanie

Według rytuałów Koreanek teraz nakładam na twarz serum, a potem krem. Ale… nie zawsze mi się chce 🙂 Serum nakładam rano przed podkładem, a zamiast kremu, na wilgotną od toniku cerę,  nakładam olejek i robię szybki masaż twarzy –  pamiętajcie, żeby masować twarz do zewnątrz, a pod oczami do środka – to kolejny sprzymierzeniec w walce o jędrną twarz bez zmarszczek. Być może pomoże Wam ten obrazek:

źródło: blog.missala.pl

źródło: blog.missala.pl

Jaki olejek wybrać? Ja eksperymentuję – wykończyłam już dwa różane (bo cera naczynkowa), jestem w połowie takiego z pestek śliwek (świetny m.in. do cery suchej) – kładę się do łóżka z myślą, że pachnę jak marcepanowe ciastko i jest mi tak, jakbym się owinęła po czubek głowy w mięciutki kocyk.

olejki

Swoją drogą, stosowanie olejków zamiast kremów do twarzy jest też o tyle spoko, że pasuje absolutnie do KAŻDEGO rodzaju cery. Pamiętajcie jednak, żeby przy cerze suchej nakładać go na zwilżoną tonikiem (czy płynem micelarnym) cerę, a przy cerze tłustej – na osuszoną. A jeśli ten sposób pielęgnacji nie przypadnie Wam do gustu – zawsze możecie użyć olejku do odżywienia końcówek włosów. Profit!

Raz w tygodniu

Raz w tygodniu staram się robić sobie taki ‚wieczór SPA’ – nakładam jakiś olej albo odżywkę na włosy, robię peeling twarzy i nakładam maseczkę – moimi ostatnio ulubionymi są te w płachcie ze Skin79. Czasem zdarza mi się w nich zasnąć i całe serum, którymi są nawilżone zdąży się już wchłonąć w moją twarz, a ja budzę się z całkiem suchą płachtą, którą ściągam i śpię dalej. Co prawda powinnam potem wstać i się jeszcze obficie nakremować, ale nie zawsze to się wydarza, niestety.

Skin79-maski

To wszystko może brzmi skomplikowanie i jakby zabierało strasznie dużo czasu, ale tak nie jest – jak widzicie – pięknieć można nawet śpiąc. Tak czy inaczej, po stosowaniu całego rytuału jakieś trzy miesiące, zauważyłam znaczącą poprawę mojej suchej i naczynkowej cery – jest bardziej sprężysta, a rumień na policzkach jakby nieco się wyciszył. Marzenia o osiągnięciu porcelanowej cery są coraz bardziej osiągalne!

Jeśli chcecie zaczerpnąć więcej informacji o pielęgnacji wg Koreanek, to koniecznie sięgnijcie do książki Charlotte Cho „Sekrety urody Koreanek”.

 

You Might Also Like