Seriale, które lubię oglądać (jeśli tylko życie mi na to pozwala)

Któż z nas nie lubi się zagrzebać pod kocykiem z kubkiem ulubionej herbatki i beztrosko zatopić się w świecie seriali? A czy jesień i zima nie są do akich aktywności wręcz stworzone? No są. A co ja właśnie robię? Ano siedzę pod kocykiem i piję herbatkę, zaraz włączę serial i będę do tego zagryzać marcheweczkę z dipem pomidorowym. Bo czemu nie.

Takie wieczory zdarzają mi się ostatnio niezwykle rzadko, ale pracuję nad tym, żeby mieć je jak najczęściej – w końcu ileż można żyć w ciągłym biegu. Od tego można się zmęczyć, a jak jesteśmy zmęczeni, to się nie wysypiamy, a jak się nie wysypiamy, to pracujemy nie efektywnie. I tak w kółko.

Częściej w moim w zabieganym życiu mam czas na serial (najlepiej cały sezon na raz), niż na film (to co, że trwa krócej), i nie ukrywam, że w doborze tych pierwszych jestem mniej monotonna, niż w doborze tych drugich. O ile lubię filmy o tle romantycznym, o tyle seriale lubię przede wszystkim o zabarwieniu kryminalnym, komediowym, czasem dramatycznym. Nie wszystkie z niżej wymienionych znajdziecie na Netflixie, ale jak dobrze pogrzebiecie w internetach, to na pewno na nie traficie.

 

Lucyfer

lucifer

Gdyby sam Diabeł miał porzucić Piekło, to gdzie by się udał? Do gorącego i zepsutego Los Angeles oczywiście! Otworzył by tam klub nocny i co noc oddawał by się lubieżnym rozrywkom. Pytanie tylko, czy będąc na Ziemi, wśród ‚normalnych’ ludzi nie nabierze ich cech i nie zacznie być bardziej uczuciowy? A do tego jest diabelnie dobrym pomocnikiem pięknej pani detektyw z wydziału zabójstw.

Belfer

belfer

Nie lubicie polskich filmów i seriali? Po tym zmienicie zdanie. Maciek Stuhr wciela się w rolę nauczyciela od polskiego, który próbuje rozwikłać zagadkę morderstwa młodej dziewczyny w pewnym małym miasteczku na Mazurach. Trzyma w napięciu tak dobrze, że zdarzyło mi się mieć problemy z zasypianiem, także zdecydowanie nie polecam oglądać tuż przed snem – no chyba, że macie stalowe nerwy. A jeśli jeszcze nie jesteście do końca przekonani, to Wam powiem, że jednym ze scenarzystów był Jakub Żulczyk.

 

Orange is the new black

orange-is-the-new-black

Byłabym zaskoczona, gdyby ktoś jeszcze o tym serialu nie słyszał – jest mega hitem Netflixa od kilku sezonów. Oparty na faktach opowiadający o życiu kobiet osadzonych w więzieniu Litchfield – ogląda sie jednym tchem, bywa komediowo, dramatycznie i wzruszająco – jak to wśród kobiet o wybuchowych temperamentach!

Jane the Virgin

janethevirgin

Ten serial mógł być zwykłą brazylijską telenowelą, ale nakręconą w USA, żeby mieć lepszą oglądalność – ale nie – jest zabawny, są zwroty akcji i dramaty rodem z telenoweli, a jednak wiemy, że to taka zabawa konwencją i pastisz gatunku. Lekka rozrywka dla tych, którzy chcą się oderwać od ciężkich klimatów – o dziewczynie, która została przypadkowo zapłodniona przychodząc na zwykłe badanie ginekologiczne. Ale nie martwcie się – w normalnym życiu się tak nie dzieje. Chyba.

 

Mozart in the jungle

mozart-in-the-jungle

Moje ostatnie odkrycie – trafił na listę rezerwową, ale z ciekawości obejrzałam odcinek, a potem wszystkie, które dało się obejrzeć (obecnie jest niepełny jeden sezon) – są dość krótkie, bo ok. 20-minutowe, ale nie jest to sitcom z podkładanym śmiechem. Jeśli myslicie, że muzyka klasyczna jest nudna, a w filharmonii za jej kulisami nie może się wydarzyć nic ciekawego, to jestem przekonana, że już po pierwszym odcinku wyjdziecie z błędu.

 

Singielka

singielka

I znowu coś z naszego podwórka – podobno sporo ludzi go ogląda, ale nikt się nie przyznaje. To ja się przyznam – fajnie, że w tygodniu nadają cztery odcinki, oglądam sobie przed snem i jest miło. Bo to właśnie taki serial, że nie trzeba przy nim bardzo myśleć. I chociaż główna bohaterka jest całkiem sympatyczna, to podchody, jakie robi do faceta, w którym jest zakochana (a on w niej) sa trochę denerwujące, ale wiadomo – bez tych perypetii serial byłby bez sensu, a ona nie była by tytułową Singielką. Szału nie ma, ale można się zrelaksować.

 

Outlander

outlander2

Ten serial to moja miłość absolutna i totalny numer jeden. Ma wszystko: miłość, seks, dramaty, podróże w czasie i dworskie intrygi. Do tego nie jest nudny i jest na co popatrzeć.
A po pierwszym sezonie odkryłam, że mam słabość do rudowłosych szkotów w kiltach i czuję, że powinnam wyruszyć w podróż uwzględniającą zwiedzanie szkockich zamków.
A ostatni odcinek drugiego sezonu doprowadził mnie do takich łez i spazmów, że mój zdezorientowany mąż nie wiedział co robić i kilka razy się upewniał, czy przypadkiem nie zrobił jakiejś głupoty. Upewniwszy się, że nie, nalał mi wina, zawinął we wszystkie kocyki w polu widzenia i przytulał.
Może nie jest rudy i nie śmiga na co dzień w kilcie, ale ma level Szkota Jamiego, mówię Wam.

 

Przepis na dip pomidorowy do marchewki (ale można na przykład do selera naciowego, albo do cziperków, jak ktoś może i lubi).

-350g jogurtu greckiego
– 2 łyzki przecieru pomidorowego
– 2 łyżki ketchupu
– po szczypcie ostrej i słodkiej papryki
– sól, pieprz

 

Jesteście gotowe. Co wybierzecie najpierw?

 

You Might Also Like