Podsumowanie minionego roku i postanowienia na nowy – damy radę!

Mijający rok był dla mnie prawdopodobnie jednym z najlepszych, ale też najbardziej zabieganych i zapracowanych ze wszystkich dotychczasowych. Wyszłam za mąż za super gościa, kupiliśmy swoje mieszkanie i w końcu jesteśmy u siebie oraz, uwaga – mam pracę, którą lubię (choć miewam i gorsze dni, ale te dobre przeważają). To są trzy najważniejsze i najlepsze rzeczy w tym roku. Ale poza nimi było mnóstwo wzlotów, upadków i rzeczy, które obiecałam sobie, że się wydarzą, ale się nie wydarzyły.

Co roku słyszę o tych wszystkich noworocznych postanowieniach, które po dwóch miesiącach trafiają do kosza i są źródłem nieustannych frustracji osób, które miały plan, ale się nie udał. A może problem nie tkwi w nas, tylko w celach, które sobie wyznaczamy i w tym, w jaki sposób je sobie formułujemy? Osobiście jestem typem małego żandarma – wymagam bardzo dużo od innych, ale od siebie jeszcze więcej. Postanawiam więc mieć takie postanowienia, które sprawią, że moje życie będzie lepsze.

planowanie czasu

Kiedyś z powodzeniem prowadziłam kalendarz, w którym zapisywałam wszystkie spotkania i rzeczy, o których chciałam pamiętać. Dziś jest to rozrzucone po dwóch kalendarzach google, notesie i milionie kolorowych karteczek. I o ile kalendarza służbowego pozbyć się nie mogę, tak całą resztę chciałabym zgrabnie zebrać w jednym miejscu – już zalizam pierwszy noworozny fail, bo jeszcze nie znalazłam odpowiedniego. Nie jestem jednak hardcorem, ani nie mam cierpliwości, żeby to był bullet journal – choć w cichości zazdroszczę każdemu, kto ma.

większą wagę przywiążę do tego, co wpada do brzucha

Na szczęście nie zwykłam jeść jakichś strasznych śmieci (no a przynajmniej nie jakoś bardzo często), ale chciałabym bardziej pilnować posiłków i ich jakości – już trochę zaczęłam, bo od jakiegoś czasu udaje mi się większość obiadów gotować wieczorem w domu i pakować do pudełek do pracy. Chciałabym tę tendenję utrzymać.

więcej ruchu

Mam w planach w tym roku zrzucić te 20kg, które sobie obiecuję od jakichś trzech lat – jakkolwiek dietetycznie bym się nie odżywiała, siedząca praca raczej nie sprzyja chudnięciu (które podyktowane jest głównie względami zdrowotnymi, proszę mi tu teraz nie imputować, że jest inaczej).

#nogi

A video posted by Agata Chachurska (@panichachurska) on

więcej czasu dla przyjaciół

Mam wrażenie, że w tym roku zaniedbałam sporo znajomości – najpierw ślub, potem remont i przeprowadzka. A rozmowy na chacie, nawet codziennie i bardzo długo, to nie to samo. Mam w planach częściej do nich dzwonić i (w miarę możliwości) częściej się z nimi widywać – a często nie jest to proste, bo potrafią mieszkać i na drugim końcu kraju, albo nawet i za granicą, ale damy radę! Ponadto warto mówić ludziom, że ich lubicie – ja to robię i polecam każdemu.

nie będę tracić czasu na znajomości, na które nie mam ochoty

Bo czasem bywa i tak, że wszystkie znajomości, które zawarłam, uważam za udane – a nasze życie jest za krótkie na spotkania bez sensu, słabą kawę i słuchanie o rzeczach, których nie chcesz wiedzieć, bo Cię to nie obchodzi. Czasem też po prostu warto odciąć się od toksycznej przeszłości.

Nocne powroty do domu ❤ #loesje #loesjepoland #przyszłość #przeszłość #streetart #night #fromwhereistand

A photo posted by Agata Chachurska (@panichachurska) on

pisanie

Czasem w natłoku obowiązków (lub odpoczynku!) blog dostaje rykoszetem – a notes, w którym spisuję pomysły na teksty pęka w szwach! Dość tego – mam zamiar zmienić ten stan rzeczy i robić więcej zdjęć (w końcu jestem dyplomowanym fotografem przecież)!

Dobry wieczór. #cozy #evening #homealone #memyselfandi #home #interior #flowers #candle #candlelight #blog #blogger

A photo posted by Agata Chachurska (@panichachurska) on

będę dla siebie dobra

Trochę częściej zadbam o skórę, włosy i paznokcie, ale będę też dobra dla mojej wewnętrznej Agatki i będę dla siebie po prostu dobra. I znajdę więcej czasu na odpoczynek, bo okazuje się, że nie da się ciągle jechać na pełnej petardzie.

#wiosnawparyżu #spring #springinparis #fromwhereistand #daisies #pushingdaisies #wekeend #hello

A photo posted by Agata Chachurska (@panichachurska) on

pojadę na urlop z mężem

Jesteśmy małżeństwem już ponad pół roku, a jeszcze nie pojechaliśmy w podróż poślubną! Karygodne tym bardziej, że nie mieliśmy okazji wyjechać razem na dłużej, niż 4 dni. W tym roku mam zamiar mieć więcej czasu dla Miśka i w końcu uskutecznić jakiś wspólny długi urlop!

Na całych jeziorach my, czyli zasłużony dwudniowy odpoczynek państwa Ch. #maróz #marózek #mazury #wakacje #aciaimisiu

A photo posted by Agata Chachurska (@panichachurska) on

porządek, porządek i jeszcze raz porządek!

W sumie nie jest źle – odkąd mieszkamy w nowym mieszkaniu, razej udaje nam się zachować względny ład i porządek – chciałabym to utrzymać i rozpakować ostatnie, zalegające po kątach kartony. W porządku też lepiej mi się myśli i łatwiej układa zdania.

będę typem bardziej pozytywnym

Mimo, że często się uśmiecham i dużo śmieję, jestem mistrzem narzekania z podejściem do życia godnym rasowego Grumpy Cata. Nie będę taka, postaram się bardziej optymistycznie spoglądać na świat. To punkt, który może mi się nie udać, ale będę próbować. Najwyżej zostanę wrednym złośliwcem marudą i będziecie musieli mnie taką akceptować (albo kliknąć unfollow).

zacznę czytać przed snem

To jest dla mnie bardzo ważny punkt. Siedzę w tej elektronice od rana do nocy i czasem nie mam już siły i czasu sięgnąć po którąś z książek, które się piętrzą i mnożą (na papierze i w ebukach) – ja w ogóle zawsze dużo czytałam, ale teraz od jakiegoś czasu ogranicza się to do artykułów i miliona blogów, które śledzę – a dziabnęłabym jakiś dobry kryminał nie tylko na urlopie 🙂 Ten punkt wymaga ode mnie jednak dobrej lampki do czytania i czytnika ebooków, bo z tym z tableta jestem nieco na bakier.

Mam nadzieję, że moje postanowienia nie brzmią dla Was jak pobożne życzenia, tylko jak racjonalne plany, które mam szansę wdrożyć w życie – bo właśnie takie mają być! Jeszcze nie wiem, jak uda mi się rozciągną dobę, żeby ogarnąć niektóre z tych rzeczy jednego dnia, ale wierzę, że dam radę!

A wiecie, jaka jest moja tajemnica na udane wdrożenie założonych postanowień? Nie zaczynać od poniedziałku/pierwszego/nowego roku. Nie czekać. po prostu działać. Większość z powyższych już mi się udało pomału wprowadzać w życie i chciałabym, żeby udało mi się je zamienić w nawyki i rytuały, o których nie muszę myśleć i po prostu będą się dziać.

A jak tam Wasze postanowienia?

You Might Also Like

  • Zuzieńka

    Jeśli chodzi o czytnik ebooków to gorąco polecam Amazon Kindle – ale te klasyczną wersję, bez podświetlanego ekranu 🙂
    Oby wszystkie Twoje plany i cele ziściły się najszybciej jak się da! (nie napiszę ‚… w Nowym Roku’, bo podobnie jak Ty uważam, że to bez sensu).
    Wesołego Sylwestra!

  • Magdalaena

    Ja nie robię nigdy noworocznych postanowień, bo 1 stycznia nie jest dla mnie jakąś szczególną datą. Jeśli chcę coś zmienić w życiu, to raczej na bieżąco i małymi kroczkami.

    Na tej zasadzie w Twoim planie brakuje mi ustalenia, co w tej chwili tak bardzo zajmuje Twój czas i energię, że masz za mało czasu dla męża, przyjaciół, na czytanie i pisanie. Może więc punkt w stylu „będę wychodzić z pracy punktualnie o 16:00” albo „nie będę brać dodatkowych zleceń”?
    Tak samo warto wziąć pod uwagę nie tylko sam czas poświęcony na poszczególne aktywności ale także potrzebną energię. Np. to, że po przyjściu z pracy gapię się na fejsbuka przez godzinę, nie oznacza, że miałabym siłę iść w tym czasie na siłownię 🙁

    • Fakt – nie napisałam, ale wszelką energię życiową wysysa ze mnie praca. Udaje mi się czasem położyć wcześniej wstać i idę na siłownię rano przed pracą. Nie udało mi się jeszcze trafić na żadne zajęcia po pracy, ale jestem dobrej myśli 🙂

  • Barbara Mysza Szewczyk

    Ja polecę kindla z podświetleniem. Mam ponad 3 lata i jestem z niego bardzo zadowolona. No i trzymam kciuki w postanowieniach! Wyjdź od tego, że będziesz dla siebie dobra i reszta wyniknie z tego. (;

  • Jeśli chciałabyś więcej poczytać, to ja polecam zapisanie się do jakiegoś wyzwania. W tamtym roku u mnie były 24 książki w 12 miesięcy. Fajne zestawienie jest na blogu: Alicja ma kota. Wyjazdy na wakacje u mnie też kuleją niestety, chociaż ostatnio coraz mniej.

  • Bardzo podobają mi się Twoje plany. Wiem, że minęło trochę czasu od kiedy to pisałaś, ale mnie zawsze przyciągają tego typu teksty. I życzę duuużo czytania i duuużo pozytywności – tu mam się całkiem dobrze. Życzę tego i Tobie!