Rzecz o relacjach międzyludzkich – czyli jak budować trwałe znajomości na lata

Spędziłam cudowny weekend.

Jestem cholernie niewyspana i zmęczona, ale naładowana tak pozytywnymi emocjami i miłością do świata, że już myślałam, że z tego się wyrasta, że mi przeszło, że to się już nie wydarza ludziom w moim wieku, zabieganym i pracującym na etacie i mającym swoje przyzwyczajenia, rytuały, rutynę taką wręcz. Jednak zawsze miałam w sobie coś z niepokornej artystki i potrafię grzecznej Pani Agatce pokazać środkowy palec i dać ponieść się emocjom chwili, a potem tego nie żałować.

Spędziłam cudowny weekend.

Pełen rozmów, spotkań, międzyludzkiego ciepła, uśmiechu, radości i z dala od trosk (no dobra, te starałam się jak najbardziej wyłączyć). Pełen wina, dobrego jedzenia i rozmów aż do świtu. Dziś jest poniedziałek, a ja jestem miłością – być może dlatego, że przedłużyłam sobie ten, długi skądinąd, weekend o jeszcze jeden dzień, żeby dojśc do siebie. Nie jestem przepełniona miłością. Ja JESTEM miłością. Naprawdę.

W świecie, w którym nie mamy czasu dla drugiego człowieka, w którym ciągle gdzieś biegniemy i patrzymy się w swoje ekrany udało mi się zatrzymać.

A tak na serio, to musicie o mnie wiedzieć, że mam bzika na punkcie manier i dobrego zachowania. I niewiele rzeczy irytuje mnie bardziej, niż osoba, której poświęcam swój czas (np. spotykamy się na kawie), a ona ciągle siedzi z nosem w telefonie. I nie mam tu na myśli zerkania na telefon, bo może sprawdza godzinę, albo czeka na jakąś wiadomość (ja jak czekam, zawsze uprzedzam o tym swojego rozmówcę). Nie. Nie znoszę i doprowadza mnie do furii, jeśli osoba, z którą się spotykam, nie wypuszcza telefonu z rąk, a sprawdzenie feeda w swoich social mediach uważa za ciekawsze od spotkania ze mną.

Coraz częściej spotykam na swojej drodze ludzi, z którymi na czacie mogę rozmawiać godzinami i z pełnym zaangażowaniem, a na żywo nie – ponieważ ta osoba nie jest na tym spotkaniu obecna pomimo, że siedzi naprzeciwko mnie. Denerwuje mnie powierzchowność znajomości, które ostatnio zawieramy i o które nie umiemy dbać.

Dlatego zwracam uwagę na to, żeby na spotkaniach – szczególnie tych w wąskim gronie – nie gapić się w telefon. Przecież ten człowiek dał mi właśnie coś najcenniejszego, co ma – swój czas. Warto mu chyba pokazać, że doceniamy to i jest to dla nas ważne i w zamian dać mu coś, na co zasługuje – swoją uwagę.

To niby takie proste, a jednak okazuje się, że nie dla wszystkich oczywiste.

Tymczasem wystarczy na kilka godzin zapomnieć o telefonie i można doświadczyć naprawdę cudownych rzeczy – tak naprawdę pobyć z kimś, porozmawiać – po to ludzie się spotykają ze sobą, nie po to, żeby stanąć obok, zrobić sobie wspólne selfie, a potem patrzeć, jak na instagramie przybywa nam lajków.

Spędziłam cudowny weekend – na spotkaniach z ludźmi, a BYCIU z nimi – z dawno niewidzianymi znajomymi, raczej bliższymi niż dalszymi. Zrezygnowałam z cennych godzin snu, żeby tylko jak najdłużej z nimi być, rozmawiać, wymieniać myśli, poszerzać horyzonty. Staram się zawsze spędzać czas z ludźmi właśnie w ten sposób – o ile mi na to pozwolą i wykazują zainteresowanie, a ja nie czuję się ignorowana.

Czemu o tym wszystkim piszę? Bo ludzie w moim życiu są bardzo ważni. Inspirują, skłaniają do refleksji, a jak trzeba – ratują z opresji. W Waszym życiu też ludzie powinni byc najważniejsi – nie ekrany, które można sprawdzić kiedykolwiek indziej albo wcale.

Ja mam wielu znajomych – dzielę ich na bliższych i dalszych (memu sercu i zaangażowaniu) – ale naprawdę niewielu jest takich, którzy urastają do rangi przyjaciela – o przyjaźni na pewno jeszcze Wam napiszę, ale wiedzcie, że spędziłam cudowny weekend – mam nadzieję, że kiedyś wszystkich z nich nazwę swoimi przyjaciółmi, a nie znajomymi.

 

<a href=”https://www.bloglovin.com/blog/14147513/?claim=eg8hk4t6es4″>Follow my blog with Bloglovin</a>

You Might Also Like

  • Moje dwie stauetki i ja również spędziłyśmy miło czas. I Bombelek, i piesek też 🙂

  • Asja

    Aww <3

  • Anna

    Droga Agato,
    przepraszam za offtopic, ale nie wiedziałam, gdzie mogę
    zadać swoje pytanie. A mianowicie: czy mogłabyś dołączyć swój blog do
    platformy Bloglovin’? Byłoby to dla mnie (i sądzę, że dla wielu Twoich
    czytelniczek także) spore ułatwienie.
    Dziękuję i pozdrawiam,
    Anna

  • Wiesz, ja raczej jestem introwertyczką, mnie kontakt z drugim człowiekiem męczy. To nie jest przyjemność, to jest wysiłek dla mnie, i czasem chcę schować się czy to za ekran tableta czy telefonu.

    Pozdrawiam, zoio.pl

  • Ania

    Trafiłam tu przez przypadek nudząc się w pracy… zaczęłam czytać… czytałam… czytałam… aż okazało się, że przeczytałam całego bloga! Powiem tylko, że sama jestem plus size, uwielbiam Cię <3 i z niecierpliwością czekam na więcej 🙂

    • A ja właśnie jestem bardzo ciekawa, jakie to przypadki sprawiają, że ludzie do mnie trafiają – dasz znać?

      • Ania

        Dokładnie już nie pamiętam, bo kilka dobrych dni zajęło mi czytanie, ale najprawdopodobniej szukałam jakichś ubrań plus size w wujku Google 😉