Kraków jeszcze nigdy tak, jak dziś

To zaskakujące, jak ten czas leci. Dziesięć lat temu przyjechałam do miasta, w którym odnalazłam Dom. Wtedy jeszcze trochę naiwna, z głową pełną poezji i ideałów wyśnionych.Dziś już trochę mocniej stąpam po ziemi, ale są takie momenty, że daję się porwać czasem, jak odpowiednio silny wiatr zawieje, romantycznemu duchowi miasta.

Kraków. Miejsce, w którym nie oddychamy powietrzem, tylko smogiem, nie śpieszymy się tak, jak Warszawiacy, na Plantach nawet gołąb jest Twoim kumplem,a gdziekolwiek pójdziesz, spotkasz kogoś znajomego.

To miasto można kochać, ale można też nienawidzić – jak każde z resztą. Ja marzyłam o nim odkąd pamiętam, a w głowie miałam bardzo wyidealizowany obraz miasta.

No i przyjechałam pewnego pięknego słonecznego dnia w połowie września z tą walizką pełną marzeń. I nie było łatwo, bo nigdy nie jest, ale wciąż, po 10 latach, są takie miejsca, na widok których mocniej bije mi serce.

Jak widzę wyłaniającą się wieżę Kościoła Mariackiego, kiedy jadę Starowiślną albo od strony Kopca Kościuszki.

Kiedy idę brukowaną ulicą Gołębią i mijam dawny wydział (mimo, że nie skończyłam kierunku, który tam zaczęłam, to właśnie do Gołębiej i okolic mam największy sentyment).

Zawsze, kiedy na Brackiej pada deszcz.

#hello #cracow #meeting #work #ilovecracow #today

A post shared by Agata Chachurska (@panichachurska) on

 

Most Piłsudskiego

Najwięcej czasu jednak mieszkałam w starej części Podgórza, a od najlepszych imprez na Kazimierzu dzieliła mnie kładka na Wiśle (a wcześniej most Piłsudskiego) i 15-minutowy spacer. W sumie prawie 6 lat, z krótką przerwą w międzyczasie. I właśnie ten czas po przerwie był najpiękniejszy. A mój mąż wykorzystał swoją wiedzę o mnie i postanowił się oświadczyć… na Rynku Podgórskim – w otoczeniu świątecznych światełek!

Tak było!

Znasz to uczucie, w piękny, słoneczny, jesienny dzień, kiedy lekki powiew wiatru potrafi dać uczucie spokoju i tego, że wszystko jest na swoim miejscu – tak, jak być powinno? I to, że Ty też jesteś na swoim miejscu? Ja chyba za to lubię początek jesieni – zawsze wtedy wspominam te nasze pierwsze dni, pierwsze spacery i wycieczki tramwajowe. Mam nadzieję, że ta miłość nigdy mi nie przejdzie. A jest to miłość, której nie rozumie mój mąż – krakus z pochodzenia – to chyba tak jest, że jak się skądś jest, to nie zawsze czuje się w powietrzu tą poezję w powietrzu, o której śpiewał Marek Grechuta.

#currentstatus #walk #park #autumn #autumnleaves #cracow #poland #ilovecracow #instacracow

A post shared by Agata Chachurska (@panichachurska) on

A Wy, jaki macie dziś widok z okna? #cracow #baloons #newyearseve #frommywindow #windowview

A post shared by Agata Chachurska (@panichachurska) on

 

A Ty? Masz takie swoje miejsce na ziemi, w którym czujesz się właśnie tak, jak ja w Krakowie?

A to są schody, które były zaraz obok bloku, w którym mieszkałam – czad, nie?

Zdjęcie tytułowe: Przemek Czaja

Rynek Podgórski: Jan Peszko

Pozostałe zdjęcia: moje

You Might Also Like

  • Justyna Młynarczyk

    Z ostatnia teza sie nie zgadzam, Krakus z urodzenia I Kocham To Miasto! 🙂 ale z calym tekst jest moimi myslami ubranymi w slowa tylko piekniej 😉

  • Kraków uzależnia i najlepiej smakuje jesienią gdy wszędzie robi się kolorowo, temperatury nadal są całkiem znośne a turystów jakby troszkę mniej.

  • Ja kocham moje Trójmiasto i traktuję je jako jedność. Był taki moment, że czułam się obywatelką tego tworu pełną gębą – urodzona w Gdyni, mieszkająca w Gdańsku, pracująca w Sopocie. Każde z nich ma swój charakter i za coś je cenię. Sopot uwielbiam poza sezonem. Gdańsk za klimatyczne uliczki oraz cudownie industrialną stocznię, której żurawie są tak piękne, że aż brzydkie. Gdynia jak mawiała moja babcia ma w sobie powiem młodości. Czy mogłabym być gdzieś indziej? Tak, ale moje serce będzie zawsze tu!

    PS W Krakowie byłam do tej pory raz i to krótko. Ale jestem totalnie zauroczona. Kazimierz mnie kupił od razu. Muszę wrócić 😉

  • aga

    Kocham Krakow miłością bezkrytyczną. Jestem tylko turystką, która raz lub dwa razy do roku spędza w tym miescie od kilku do kudziesięciu godzin. Spaceruję tymi samymi turystycznymi szlakami, zaglądam w te same miejsca i nigdy nie mam dosyć. Nie przeszkadza mi tłok, hałas i smog.
    Byc moze nie znam ciemnych stron tego miasta, ale dla mnie Krakow ma magię, ktora mnie oczarowała i zaczarowała juz, mam nadzieję, na zawsze.

  • J.

    Też spędziłam w Kraku dobrych parę lat i uważam, że to wyjątkowe miejsce <3. Rok temu wróciłam do mojej rodzinnej miejscowości i chociaż bardzo się z tego powodu cieszyłam, bo tu jest moja rodzinka, było mi też niesamowicie smutno. W końcu, w Krakowie nie tylko zostawiłam lwią część przyjaciół i znajomych, ale też już zdążyłam się tam poczuć jak w domu. Miałam swoje ulubione zakątki, wydarzenia, trasy relaksujących spacerów…

  • Katarzyna Kamińska

    kocham Kraków, mam nadzieję że kiedyś spełni się moje marzenie i osiądę w nim na stałe.