Browsing Tag

uśmiech

Poradnik prezentowy – czyli jak to zrobić dobrze.

Od kilku dni, jak grzyby po deszczu, na wszystkich blogach pojawiają się poradniki prezentowe. Co Mamie, co Tacie, co Ukochanemu, a co Ukochanej. Nie wiem, jak Wam, mi te poradniki chyba nigdy na nic nie pomogły, sama nie jestem chyba mistrzem w dawaniu prezentów – ale jeśli kogoś kiedyś czymś trafnym obdarowałam, niechże da znać i wyprowadzi nas tu zgromadzonych z błędu!

Continue Reading…

Pieniądze szczęścia nie dają – tylko zakupy!

Niejedna z amerykańskich tradycji przyjęła się na polskim gruncie – możemy się z tego śmiać, nie obchodzić walentynek (bo Noc Kupały, jak obyczaj stary nakazuje!) albo Halloween (cóż za bezbożne święto!). W dobie globalizacji wszyscy jesteśmy obywatelami świata – a co za tym idzie – adaptujemy nowe tradycje na swoje podwórko.

Continue Reading…

Najlepsze filmy na długie, jesienno-zimowe wieczory

Każda pora roku ma swoje przywileje. Późna jesień, która zaczyna się w listopadzie i trwa do marca, bo po drodze zamienia się z zimę, to taki czas, że długie wieczory, melancholia, herbata i grzane wino. Albo w ogóle wino. Kocyk, aromatyczne świece i filmy. No i ja właśnie o tym dziś – ale nie myślcie sobie, że samo przyszło – natchnął mnie jeden z nich.

Continue Reading…

Wisienka na torcie #1

Jak wiecie, jesień to dla mnie czas na zmiany. Motywuje do działania, podejmowania nowych wyzwań i cieszenia się życiem. I tak oto pomyślałam, żeby cyklicznie, raz w miesiącu podsumować dobro. Będzie o kosmetykach, jedzeniu, kulturze i internetach – czyli coś, co tygryski lubią najbardziej! A tytuł to wiecie – nawiązuje do naszej starej, dobrej tradycji jedzenia ciasteczek. No to co? Zaczynamy!

Continue Reading…

Jesienna Lady in Red

 

Szycie to bardzo fajne hobby, które u mnie ma to do siebie, że ciągle mi mało i stawiam sobie nowe wyzwania. A jako, że dodatkowo mam w sobie coś, co bez mojego zamierzenia nawet, każe mi wszystko sobie komplikować, wymyśliłam, że spódnica maxi, którą zrobiłam w wakacje i nie wyglądałam w niej dobrze, sprawdzi się doskonale jako sukienka. Przeglądałam nieśmiało Burdę, bo przecież nic jeszcze nie szyłam z prawdziwego wykroju, tylko jakoś tak po swojemu (cud, że wychodziło, no naprawdę) – tato inżynier powinien być ze mnie dumny, że potrafię tyle kombinować.

Continue Reading…

Współczesne poszukiwania pracy jako wysublimowane narzędzie psychoterroru

W życiu każdego grubaska (i nie tylko!) przychodzi taka magiczna chwila, że pora zmienić obecną pracę. Ciepła posadka działa dobrze na którąś strefę komfortu, ale to nie dla mnie. Poza tym, co to za komfort, kiedy nagle stresy się piętrzą i kumulują, a na koncie złotówek nie przybywa. Pomyślałam – dobra, obroniłam się, nie mam studiów na głowie, mogę znaleźć jakąś bardziej absorbującą pracę. I na miarę moich możliwości. Dopieściłam CV (jest piękne) i zaczęłam działać. To było dokładnie 11 miesięcy temu.

Continue Reading…

A ja lubię jesień!

berries

Od kilku dni atakują mnie zewsząd teksty o tym, że jesień jest do bani, bez sensu, że szkoda lata, idzie deszcz, smutek i ciemność średniowiecza. Ci, co mnie znają, wiedzą, że jestem pierwsza do marudzenia, ale na te wieczory pod kocykiem czekałam! I na ulubione swetry. I płaszczyki! I buty. I w ogóle ten jesienny klimat. Lubię. Och – jeszcze czas zimowy! W końcu będę się wysypiać!

Continue Reading…

W co się ubrać… na co dzień

Ten wpis mógłby brzmieć mniej więcej tak: „Cześć, mam na imię Agata i dziś jestem szafiarką. To moja stylówka na co dzień: dżinsy, czarna bluzka i kolorowe baleriny (ale czasem czarne, bo lubię). No. To tyle. Całuski dla Was!” Postaram się jednak trochę rozbudować temat, ale sprawa jest zasadniczo prosta.

Continue Reading…

Lolcontent #1 czyli najlepsze hasła z wyszukiwarki Google

cow_head

Czasem trafiacie do mnie z krańców internetu. Niektórzy zostają, inni wracają szukać tego, czego nie znaleźli. A ja mam rozrywkę przy porannej kawie. No to skoro ja mam, to czemu Wy macie nie mieć. Wrzucam sporą paczkę smaczków na rozluźnienie, bo ostatnio było tutaj o samych poważnych rzeczach, a pośmiać też się czasem trzeba. Poprawiłam tylko pisownię, bo nie mogę patrzeć na błędy ortograficzne i brak polskich znaków. Wiecie, jak jest – każdy ma swoje zboczenia.

Continue Reading…